Odpowiedzialność zawodowa

Odpowiedzialność zawodowa jest to odpowiedzialność za popełnienie przewinienia pozostającego w związku z wykonywaniem zawodu, poprzez naruszanie zasad etyki zawodowej lub/i zasad przepisów prawnych. Tyle przepisy. A jak to się ma do odpowiedzialności zbiorowej, do której pociągnięte zostały wszystkie położne pracujące na danej zmianie w szpitalu w Starachowicach. Tam wydarzył się dramat i nie neguję tego. Strata dziecka, traumatyczny poród i poczucie krzywdy, samotność i dramat rodziny. Ja to wszystko rozumiem. Rozumiem i jeśli doszło do nieprawidłowości, to osoba odpowiedzialna powinna ponieść konsekwencje.

Ale jak za to nieszczęście ma odpowiadać położna, która miała dyżur na innym oddziale dwa piętra dalej wyżej? Jakie miała możliwości, aby pomóc pacjentce? Nic nie mogła zrobić, bo nawet nie wiedziała co się działo ! Więc dlaczego dostała wypowiedzenie z pracy? Bo tak lepiej brzmi: pociągniemy do odpowiedzialności, bo tak bardzo się przejmujemy dobrem pacjenta. Tylko, gdzie była dyrekcja do tej pory, gdy położne pracowały w jednoosobowej obsadzie? Ja znam taki model pracy, znam to wszystko z własnego doświadczenia. Ja pracowałam w takim systemie: sama na kilku stanowiskach – porodówka, sala cięć, oddział. Położna, goniec, salowa, sekretarka. Ktoś powie : to po co się zgadzały na taką odpowiedzialność? Bo czasami nie ma wyjścia, nie ma możliwości zmiany pracy, a żyć trzeba. Proszę pamiętać, że jeśli pielęgniarka lub położna nie pracuje w zawodzie to po 5 latach przerwy traci prawo wykonywania zawodu ! Aby wrócić do pracy musi odbyć praktyki – czyli darmowa praca miesiącami na oddziałach i potem egzamin w izbach. Strach odejść, bo można nigdy nie wrócić do zawodu. Czasami koleżanki zgadzały się na wszystko, aby tylko mieć pracę. W małych miejscowościach zawsze jest gorzej.

Ktoś powie, że trzeba zawsze myśleć i nie zgadzać się na wszystko. Ale czy wiecie jak to jest, jeśli nie ma się pracy przez 9 lat? Moje koleżanki przeszły taką ,,drogę”. Opowiadały o upokorzeniu, staraniach o nową pracę  i rozpaczy. Czy my wszyscy nie martwimy się o swój byt?

Szkoda mi koleżanek ze Starachowic, bo te, które nie są winne zaniedbania przeżyją wiele upokorzeń i niesłusznego opluwania. A to boli. I zawsze będzie bolało.