Szacunek zmarłym

Obejrzałam zdjęcia poronionych dzieci młodej kobiety, która umieściła je na portalu społecznościowym i jestem zszokowana. Mój Boże, do czego ludzie dążą? Sława ponad wszystko? Ona kochała te dzieci? Mam do tego spore wątpliwości, jak można zwłoki „motylka” traktować w ten sposób? Tak okrutnie! Wkładać do pierścionka, układać do zdjęcia i w sposób obrzydliwy wystawiać na widok ciekawskich ciałko martwego „motylka”! Czy wszystko jest na pokaz?
Śmierć dziecka to ogromna trauma i nie ważne czy jest to maleństwo kilkutygodniowe czy donoszone. Współczułam zawsze i zawsze traktowałam ciało dziecka z pełnym szacunkiem. To co zobaczyłam w artykule zabolało mnie strasznie. Maleńkie ciałko wystawione na widok. Niby miało to szczytny cel, ale ja tego nie widzę. Młoda kobieta na portalu społecznościowym obdarła z godności i śmiertelnego całunu własne dzieci.
Jeśli dziecko rodzi się martwe lub umiera po narodzinach jego ciało zawija się w pieluszki. Czasami ubieramy w ubranka i wkładamy do wózeczka, dwie godziny ciało dziecka przebywa na oddziale. Nikt nie zakłóca spokoju swoją ciekawością, bo wszyscy z personelu zachowują się etycznie i zwyczajnie po ludzku. Tak obcy ludzie okazują szacunek w obliczu śmierci. Nie trzeba uświadamiać nikomu tego co wie każdy człowiek, który ma serce. Dziecko jest dzieckiem bez względu na to ile ma tygodni czy miesięcy. Młoda matka wykonała zdjęcia swoich dzieci, ba, nawet ozdobiła rysunkiem różowej kokardy! Dla mnie to obrzydliwe, drobne ciałko malutkiej dziewczynki z prostackim rysunkiem. Gdzie tu miłość i smutek? Czy obrazem szacunku miało być trzymanie na dłoni z odrapanym lakierem na paznokciu? Jakby zdjęcia były wykonane bez namysłu, bez zastanowienia, pod wpływem niezdrowej chęci utrwalenia wydarzenia. Dla pokazania znajomym, może potem dorobi się teorię…..
Ja osobiście jestem ciekawa co stało się z ciałem dzieci? Czy zostały po sesji zdjęciowej pochowane a może skremowane? W jakich okolicznościach wykonano te zdjęcia ? W domu, szpitalu? Wiadomo tylko, że trafiły do sieci jako obrazek miłości, niech Bóg broni przed taka miłością. Wszystko na pokaz.
Kiedyś pacjentka, zanim trafiła na salę położnictwa, umieściła zdjęcia swojego dziecka bezpośrednio po narodzinach na portalu społecznościowym. Nie omieszkała nam się tym pochwalić. Spytałam dlaczego to zrobiła? Odpowiedziała, że musiała powiadomić znajomych. Narodziny dziecka, które powinny być przeżyciem jej rodziny stało się towarzyskim wydarzeniem. A dziecko stało się tylko modelem bez prawa do głosu. Co to za miłość, gdzie tu godność, intymność i szacunek?