Krzywe, odgniecione i dziwne

Narodziny dziecka to wspaniały moment dla każdego rodzica. Trud narodzin nagrodzony wielkim szczęściem. Czasami radość okraszona jest niewielkim uczuciem rozczarowania i zaskoczenia. Niby nic, ale widzę w oczach matek zagubienie, lekkie rozczarowanie i smuteczek. Nie, one nigdy nie mówią, że są rozczarowane. Przecież to ukochane i wyczekane maleństwo, tylko ten drobiazg….

A tym ,,drobiazgiem” jest na przykład odkształcony i spłaszczony nosek, przyklapnięte uszka, krzywe stópki, zdeformowana czaszka, spłaszczona z jednej strony, a może wydłużona jak wieża, sina jak śliwka buzia, czy dziwne ułożenie nóżek.

Płód w macicy teoretycznie powinien pływać, otoczony wodami płodowymi. Tyle teoria, bo praktyka pokazuje, że pod koniec ciąży robi się tak ciasno, że dochodzi do ucisku ścian macicy na dziecko. Taki nacisk może zdeformować nosek lub uszko. Po narodzinach nie wygląda to ładnie, krzywy i rozpłaszczony nochalek deformuje wygląd twarzyczki, a przygięte ku przodowi małżowiny uszne wyglądają groteskowo. Ale to wszystko minie, daję słowo. I nosek i uszka wrócą do stanu normalnego i będą piękne.

W wyniku porodu fizjologicznego  może dojść do deformacji części przodującej główki. Przejście przez ciasny kanał rodny jest trudne i wymaga dostosowania się dziecka do pokonywanych etapów.  Nie zawsze udaje się to bez ,,wyrzeczeń”. Czasami dochodzi do silnych odkształceń, obrzęków i krwiaków podokostnowych. Główka jest przedziwnego kształtu, przypomina głowę kosmity. Ale już po kilku godzinach wszystko się zmienia, stopniowo głowa staje się coraz kształtniejsza i zanikają wszelkie obrzęki, powoli wchłaniają się krwiaki. Wymaga to kontrolnego badania USG i obserwacji, ale to stan przejściowy. To samo dotyczy wybroczyn i zasinień na twarzoczaszce – trzy lub cztery doby i z śliweczki robi się piękność.

Gorzej jest w przypadku odkształceń stawów. Tu już wkracza postępowanie rehabilitacyjne a nawet chirurgiczne. Czasami zdeformowane stopy lub nóżki są wadami wrodzonymi i wymagają leczenia specjalistycznego, ale dzisiejsza chirurgia to całkiem inna bajka niż dziesięć lat temu.

Wiem jedno, ciało maluszka potrafi być bardzo plastyczne w trakcie rozwoju i w trakcie porodu. To daje mu szansę przeżycia, bo taka jest natura. Jeśli coś jest odkształcone w wyniku ucisku i nie obejmuje ,,twardszych ” tkanek to tylko niewielki stan przejściowy. Wszystko mija bez śladu.