In Vitro

Nigdy nie zastanawiałam się, czy metoda leczenia niepłodności jest etyczna, zgodna z dekalogiem, itd. Podchodziła do tego jak do każdego procesu diagnostyki i leczenia. Czasami w dokumentacji czytałam zapis : ,, zapłodnienie metodą in vitro”, ale myślałam jedynie tylko o tym, że będzie cięcie cesarskie. Dziecko, jak dziecko. Nie rożni się wcale. Tak samo krzyczy i tak samo oddycha. Radość rodziców ogromna. A więc wszystko w porządku. Taka kolej rzeczy: narodziny, zdrowe dziecko, szczęśliwa rodzina. Teraz okazuje się, że nie jest to takie proste dla niektórych.

Są słowa i opinie, które w sposób jednoznaczny określają metodę in Vitro jako zło i uważają, że ta metoda nie ma prawa funkcjonować w naszym świecie. Za słowami i opiniami stoją ludzie, wykształceni, piastujący stanowiska i godności. Ale to mnie nie przekonuje. Czy ktoś , kto żyje w swoim świecie, ma prawo narzucać, co mają czynić  inni ludzie?

Nie chciałam pisać o doktorze, który wbrew obowiązującemu prawu nie umożliwił kobiecie przerwania ciąży. Uważałam, że ta sprawa świadczy, jak bezduszne i zadufane są niektóre osoby piastujące stanowiska. Że to sprawa jednostki. Ale teraz, przy okazji debaty w Sejmie na temat in vitro, usłyszałam tyle ,,przemądrych” słów i nawet gróźb w stosunku do osób popierających in vitro, że aż jestem oburzona. Nie wszyscy Polacy to katolicy, nie wszyscy potrafią pogodzić się ze swoją niepłodnością. Nie można twierdzić, że ma się zawsze rację i pomysł na życie. Państwo powinno dać szansę i możliwości. Wszystkie procedury in vitro powinny być prawnie określone i przestrzegane. Ale jeśli komuś nie pozwala sumienie na taką metodę leczenia to niech zdecyduje sam, zgodnie ze swoja wolą, czy chce w takiej procedurze brać udział. Pacjent ma prawo wybrać metodę leczenia zgodnie z najnowszą wiedzą medyczną, nie można nikomu ograniczać prawa dostępu do leczenia.

W audycji radiowej usłyszałam komentarz, że powinno się odmawiać obsługi np gejów : katolik ma prawo wyboru kogo chce obsłużyć lub coś sprzedać, a kto z posłów poprze ustawę o in vitro to nie jest katolikiem tylko ,,wyborczakiem” i może być usunięty z Kościoła. Mój Boże, toż to jawne nawoływanie do nietolerancji i homofobii. Czy ja mam prawo odmówić pomocy przy narodzinach dziecka pary gejów? Czy to byłoby godne mojego zawodu? Co mnie do tego, jak powstał ten mały człowieczek?, czy z in vitro czy ,,z przyjemnością”. Wybrałam ten zawód i to zobowiązuje mnie do pomocy każdemu dziecku i kobiecie bez względu na wyznanie i rasę.

Kiedyś byłam przy agonii byłego więźnia i zatwardziałego kryminalisty, byłam niechętna i trochę naburmuszona przy toalecie pacjenta. Pielęgniarka, starsza koleżanka, popatrzyła na mnie i powiedziała: ,,nie tobie oceniać jego życie, rób zawsze tak, abyś była dumna ze swojej pracy” . I tak robię do tej pory…..