Pochwała agresji

Dlaczego agresja nie jest piętnowana?  Dlaczego jest tolerowana, a czasami wychwalana? Dlaczego pozwalamy na to? Robimy to w przestrzeni społecznej, w domowym zaciszu. Pozwalamy na agresję psychiczną, fizyczną w pracy, na ulicy i w naszych rodzinach.

Młoda mama opowiada nam, położnym, jak jej wspaniały małżonek wyrzucał sprzęty domowe przez okno, bo się zdenerwował. Celowo piszę liczbę mnogą, bo dotyczyło wielokrotności zdarzenia. Wyrzucał przez okno ciężkie przedmioty i tylko cudem nikomu nie spadło to na głowę. Pani opowiada, a nam zrobiło się dziwnie. Nie chcemy wierzyć, że to prawda. Jak można szczycić się taką głupotą i brakiem opanowania? Jak to się dzieje, że młoda mama nie widzi w tym zdarzeniu zagrożenia?

Czy człowiek tak nieodpowiedzialny nie będzie zagrożeniem dla dziecka, żony? Czy nie będzie bił, czy nie będzie poniewierał i znęcał się? Czy nie jest to sygnał ostrzegawczy?

Kiedyś usłyszałam opowieść o znęcaniu się nad dzieckiem, które było bite za cichym przyzwoleniem matki. Ojciec tłuk dzieciaka, a matce mówił, że tylko straszy paskiem.  Maluch krzyczy bo ,,to taki histeryk” i matka wierzyła w takie gadanie. Udawała, że wierzy. Tak jej było wygodnie. Nie widziała siniaków i krwiaków na ciele. Wykształcona i inteligentna kobieta pozwoliła krzywdzić swoje dziecko, bo tak było wygodniej, prościej.

A co będzie z tamtym dzieckiem? Czy tatuś nie wyrzuci je przez okno, jeśli straci panowanie nad sobą? Tak, wiem, że to czarny scenariusz, że może to tylko głupie incydenty i nigdy już się nie powtórzą…Ale dlaczego ta młoda kobieta nie widzi w tym zagrożenia, jeszcze się tym chwali. Dlaczego pozwoliła na to ?

Pozwalamy lub udajemy, że nie widzimy: najpierw chamstwa i słownej agresji, potem zachowań zagrażających zdrowiu i życiu. Chamski szef, pijany kierowca, wrzeszczący rodzic szarpiący spłakane dziecko, agresywny petent. Udajemy, że nie widzimy, bo się boimy, bo nam się nie chce reagować.

Pamiętacie chłopca z Będzina? Nikt nie zauważył jego zniknięcia, bo,,nie mieszamy się do cudzych spraw”. Krzyki u sąsiadów, płacz z ścianą – co  to nas obchodzi?

Kochani, nie można godzić się na takie zachowanie. Wasz mąż piekli się na ,,głupią babę za kierownicą” – protestuj, nie zgadzaj się na takie zachowanie, wasze dziecko ignoruje sąsiadów, bo to ,,stare dziady” – protestuj, ty też będziesz ,,starym dziadem”. Wasza córka zachwycona jest ,,wspaniałym ” młodzieńcem, który nie okazuje jej szacunku – pomóż jej, bo od tego są matki.