Jeśli karmienie piersią boli

Nie wiedziałam  już jak pomóc tej młodej mamie. Zawsze staram się znaleźć sposób, choćby najdziwniejszy, byleby tylko pomóc w karmieniu. Jeśli pacjentka zgłasza problem to analizuję technikę karmienia i koryguję błędy. Czasami nie wiele trzeba ( zmiana pozycji, poprawa uchwycenia piersi ), żeby wszystkie problemy poszły w niepamięć.

Ale w tym przypadku nie dałam rady, nie pomogłam. Co prawda, na pomoc miałam tylko 12 godzin nocnego dyżuru, więc nie tak dużo, ale zazwyczaj dawałam radę. Tu poniosłam chyba klęskę. Nie wierzę, że młoda mama karmiła dziecko piersią po opuszczeniu oddziału szpitalnego.

Przy obchodzie wieczornym mama zgłosiła życzenie dokarmiania dziecka. Wydałam mleczko, ale matka stwierdziła,że to mało dla jej dziecka. Zapytałam czy przystawia do piersi i usłyszałam, ze ,,nie bo boli” . Po chwili rozmowy wiedziałam już wszystko. Spytałam pacjentki czy chce spróbować jeszcze raz, że chętnie pomogę. Piersi były dość duże, brodawki chwytne i bez oznak ran, pęknięć. Pokarm wręcz ,,strzelał” po lekkim uciśnięciu. Przystawiony noworodek chwycił pięknie , ,,książkowo”, ssał równo i spokojnie, bez nerwów i szarpania. Ale po minie mamy widziałam, że coś jest nie tak. Pytam co się dzieje  i słyszę, że boli, strasznie boli. Kobieta ma łzy w oczach i aż cała drży. Widać, że tak właśnie czuje, nie udaje, nie gra. Zmieniamy pozycję i wręcz idealnie przystawiamy dziecko. I znowu ból. Próbujemy z silikonowymi osłonkami na brodawki sutkowe. Żadnej poprawy.

Może matka musi odpocząć? Proponuję, że przyjdę później, może krótki odpoczynek poprawi sytuację. Żaden sposób nie pomaga. Młoda mama nadal skarży się na ból i unika karmienia. Widzę, że nie daje sobie rady z własnymi odczuciami. Nie mogę naciskać, jest noc, matka jest zmęczona i zniechęcona. Trzeba się wycofać i dać czas na odpoczynek i regenerację sił, muszę czekać. Podchodziłam jeszcze dwa razy, ale muszę przyznać się do porażki.

Przekazałam problem koleżance na porannym raporcie. Ale to był ostatni dzień pobytu pacjentki na oddziale i sama wiem, że niewiele będzie możliwości pomocy. Wizyta lekarska, zlecenia, ewentualne badania, przyjęcia nowo urodzonych dzieci. Przy jednoosobowej obsadzie nie ma szans na poświęcenie czasu ,,starej” pacjentce. Przykre, ale takie są realia szpitalne.

Nie pomogłam. Do dziś nie wiem czy te dolegliwości bólowe były wynikiem przeczulicy, zbyt silnego ssania ( chociaż ja nie zauważyłam tego), a może budowa anatomiczna piersi miała jakieś znaczenie?