Karmienie piersią

Chociaż  we wszystkich szpitalach standardem jest promocja karmienia noworodka piersią, to ten wymóg sprawia najwięcej kłopotów. Nie nam. Najwięcej problemów z tym mają matki. Przy przyjęciu na oddział położniczy, czyli po porodzie, pada pytanie: czy będzie pani karmić piersią ? Odpowiedź to : bardzo bym chciała…..ale….I zaczynają się schody. Przystawienie do piersi ,,niuni” jest proste.Pakuje się brodawkę sutkową do otwartego dziobka i to wszystko, ale nie…Kobiety to potrafią skomplikować nawet najprostszą rzecz pod słońcem, to nie może trafić (?) to nie chce ssać – jak może ssać jeśli brodawka jest kilka centymetrów od buzi, to śpi – więc po co budzić, a dziecko przy każdej próbie kwilenia  jest lulane. Ale największym przegięciem jest skarga pacjentki,że dziecko za długo ssie. Na litość , mamy!Gzie wam się spieszy ?Jesteście w szpitalu, macie wyprane , posprzątane i ugotowane, podane pod nos.Nic do roboty,tylko ten maluch. Że zmęczone ?To nie przyjmujcie tabunów gości, nie czytajcie tony kolorowej prasy, nie gadajcie godzinami przez telefon. Kiedy wasze dzieciątko śpi wy też odpoczywajcie, wyciszcie organizm, po co dostarczacie sobie bodźców negatywnych ( odwiedziny nielubianej koleżanki , narzekającej teściowej, matki- panikary), to czas mamy, taty i dziecka. Mamy są zbyt niezależne i nie chcą ,żeby dziecko nimi rządziło, nie chcą być uwiązane. Nie,to nie moje słowa, to słowa pacjentki. Z jednej strony wiedzą,że karmienie piersią jest najlepsze dla jej dziecka, z drugiej- trzeba podporządkować się ,,krzykaczowi” ,a to rodzi bunt. A my walczymy o karmienie piersią, z uporem maniaka. Dorota potrafi w ciągu paru chwil rozmowy z matką, określić , czy będzie karmić piersią czy będzie butelka, a ja ciągle walczę z ,,trudnościami”.Uważam, że mam prawo walczyć o zdrowie dziecka. Ale wiem,że przegrywam.Tylko zamkną się drzwi oddziału, dzieci są dokarmiane w domu, a potem to już równia pochyła.Kiedy spotykam kobiety przy drugim porodzie słyszę ,że karmiły miesiąc , dwa, bo miały mało pokarmu.Ale żadna nie korzystała z porady położnej środowiskowej, czy poradni laktacyjnej. Jestem wredna, ale każde dziecko karmione butelką powinno swoją matkę zapytać :dlaczego mnie nie karmiłaś piersią?Oczywiście są przypadki medyczne,gdzie karmienie piersią jest niemożliwe. Nie ma wtedy dyskusji, są też decyzje życiowe, które zmuszają kobiety do takiego kroku.Każda z nas to rozumie i staramy się pomóc i wspierać taką pacjentkę.Najgorsze jest to, gdy pacjentka kłamie co do swojej decyzji o chęci karmienia, cały personel staje na głowie i walczy o laktacje,a to zwyczajna strata czasu.

Ale czasami zdarzają się perełki, matki które pomimo trudności i zmęczenia od pierwszych chwil pięknie karmią, jedna czytała przy tym książkę- żeby się nie nudzić, druga słuchała audiobooka, były zrelaksowane , spokojne.Dziecko wtedy odpłaca się spokojem, rytmem karmienia co 2-3 godziny, bo wie że nie musi walczyć o pierś, mama nie będzie mu tego utrudniać. Kiedy przyjdzie głód spokojnie się nasyci.

Kiedy czujemy,że coś mamy tylko na chwilę, nie chcemy się z tym rozstać,kiedy jest pewność , ze nikt nam nic nie zabierze-  niczego się nie lękamy.Jeśli dziecko boi się utraty ciepła matki,pokarmu, to jest niespokojne i chce być przy piersi jak najdłużej.Jeśli jest to karmieni na żądanie w spokoju i miłości,bez złości i pośpiechu, wtedy okazuje się nie tylko obowiązkiem ale i dowodem miłości.