Dniówka

Wczoraj miałam dniówkę, to dyżur dwunastogodzinny. Zaczynamy od siódmej rano, najpierw raport ,ile się urodziło, czy porody były bez problemów, stan dzieci i matek. Przekazujemy sobie informacje ważne i mniej ważne – ot zwyczajne szpitalne życie. Przy rozmowie pijemy kawę , moja koleżanka od razu je kanapkę. Tak na wszelki wypadek, bo kilka razy do końca dyżuru nie zdążyła zjeść, tak dużo było pracy ,więc zawsze robi to na raporcie. Śmiejemy się z niej, ale nie raz przyniosłam kanapki do domu. Jak człowiek jest zabiegany to zapomina o jedzeniu , piciu, najważniejsze jest to co w tej chwili robi, nie można powiedzieć robię sobie przerwę . Na raporcie szefowa zwraca nam uwagę na nowy sprzęt. Mamy pilnować żeby nic złego nie stało, bo inkubator kosztuje majątek. Po wielu prośbach kupili nowy, podobno kosztował jak nowy samochód. Koleżanka śmiej się , że szpital powinien wykupić auto-kasko. Idziemy na stanowiska pracy ,każda wie co robić i nie marnujemy czasu.

Na bloku porodowym cisza.Nie ma rodzących. Korzystam z czasu i porządkuję szafki, uzupełniam dokumenty, przerywa mi dzwonek do drzwi . Na progu stoi dziewczyna, ma może 19 lat, koleżanka wprowadza ją na izbę przyjęć i próbuje wtaszczyć jej bagaż do środka .Walizka jest ogromna , do tego jeszcze torba podróżna , czysty koszmar .Jakby jechała gdzieś na miesiąc. Dziewczyna jest w dziewiątym miesiącu ciąży, po terminie porodu. Miała zgłosić się do szpitala – tak zwane rutynowe przyjęcie. Koleżanka zabiera się do założenia dokumentacji, prosi o dowód osobisty i inne dokumenty ciężarnej.Przyszła mama zaczyna wyciągać szpargały z torby , majtki, staniki, koszule wkładki, pampersy i tak dalej, wszystko ląduje na biurku, podłodze , a dokumentów jak nie ma tak nie ma. Potem poszukiwania przenoszą się do walizki, izba wygląda jak po wybuchu bomby, pomagamy pacjentce w poszukiwaniach, ja na kolanach przeszukuję walizę a moja koleżanka Dorotka torbę podróżną.Sprawdzamy metodycznie i dokładnie.I nic, ani śladu dokumentów. Pacjentka twierdzi ,że muszą być , bo sama pakowała, w niebieską kosmetyczkę.Szukamy dalej .Kobieta przetrzepuje każdą sztukę odzieży , wszędzie coś zalega , istny tajfun przeszedł po izbie….W tym momencie drzwi się ostrożnie uchylają i wchodzi młody mężczyzna, w rękach ma niebieską kosmetyczkę….No cóż , jednak nie zapakowała.