Zakażenia szpitalne

W jednym z komentarzy poruszono temat zakażenia szpitalnego. To kapitalny temat, bo tego typu zachorowania są bardzo trudne do leczenia i ograniczenie występowania jest celem nadrzędnym dla personelu medycznego. U noworodka występują trzy kategorie zakażeń : wewnątrzmaciczne (przez łożysko, inwazyjne badania), okołoporodowe (zakażony płyn owodniowy, krew matki, wydzielina z dróg rodnych), oraz szpitalne ( infekcja u matki, środowisko szpitalne i personel medyczny).

Noworodek ma zmniejszony próg odporności i jest bardziej podatny na zakażenia (wirusy, bakterie, grzyby) od dziecka czy dorosłego. Jeśli jest wcześniakiem lub ma niską masę urodzeniową to ryzyko sięga górnej granicy. Chociaż  kategorie zakażeń  mogą się sumować, zajmijmy się tylko zakażeniami szpitalnymi. Taka infekcja (jej objawy) rozwija się w trakcie hospitalizacji lub do kilku dni po wypisie noworodka do domu. Dotyczy to też hospitalizacji przed porodem. U noworodka mogą to być objawy infekcji skóry, spojówek czy okolicy okołopępkowej, oraz najcięższa forma zakażenia sepsa (na oddziałach patologii i intensywnej terapii). Źródła zakażeń są różne : jeśli  objawy kliniczne wystąpiły przez pierwsze 48 godzin życia czynnikiem możne być mikroorganizm stwierdzany u matki,  jeśli od trzeciej doby życia –  to sprawcą jest zazwyczaj flora otoczenia noworodka (czasami rozciąga się ten czas na okres po 7. dniu życia). Co to jest flora otoczenia noworodka? Odpowiedź jest bardzo prosta : wszystko co otacza malucha: ubranka, pampersy, ciało matki podczas karmienia, ręce taty (który wcześnie dotykał klamki, poręczy schodowej, przycisku windy w szpitalu), całuski babci (która ostatni raz była u dentysty wieki temu – trochę zębów jest do leczenia), osoby odwiedzające (a w domu chore dziecko), lekarz który ,,zapomina” umyć ręce, roztrzepana pielęgniarka czy położna. Jeśli są to jeszcze duże oddziały z dużą ilością pacjentów, bez możliwości tak zwanego ,,wietrzenia sal”- czyli wyłączenia z obiegu chociaż na dobę sal wypisowych, aby je gruntownie zdezynfekować, naświetlić i wywietrzyć, to zakażenia będą się zdarzać. Na nieszczęście wszystkich.

Jak się chronić malucha ? Dbać o ciążę – wcześniak z małą waga, bliźniak czy noworodek z niską masą urodzeniową (matka palaczka tytoniu) są mało odporne już na starcie. Karmić piersią, bo w siarze i pokarmie dojrzałym ( chodzi o mleko matki), znajdują się przeciwciała wszystkich klas. W ten sposób noworodek otrzymuje odporność na drobnoustroje w otoczeniu. Ograniczyć wizyty osób odwiedzających do minimum. Matka (i rodzina) powinna pamiętać o myciu rąk za każdym razem,gdy będzie karmić, przewijać maleństwo. Trzeba być strażnikiem zdrowia dziecka : jeśli personel nie dba o dezynfekcję rąk nie ma prawa dotykać ani matki, ani dziecka – i nie ma co się patyczkować z takimi głąbami. Sprzęt, rękawice jednorazowe i procedury muszą być i koniec. Wybieramy szpitale o mniejszym zagęszczeniu, gdzie sprzęt i otoczenie jest regularnie dezynfekowany.

Wszystkie te czynniki wpływają na zdrowie dziecka. Jeśli mama po wyjściu z toalety i zmianie wkładki, zapomina umyć rączki (wierzcie to częste zjawisko), karmi z telefonem komórkowym przy uchu (komórka to skupisko wszystkich drobnoustrojów) i za chwilę poprawia pierś w ustach noworodka, a położna nie stosuje dezynfekcji rąk ( bo szkoda czasu) to nieszczęście mamy gotowe. O zdrowie noworodka muszą dbać wszyscy.