Zazdrość

Pacjentka powiedziała ,że mi zazdrości. Zdziwiona spytałam :czego ? Usłyszałam, że jestem świadkiem cudów, największej radości i dzięki moim rękom wiele dzieci żyje i są zdrowe. Byłam tak zaskoczona i wzruszona,że się popłakałam. Nikt nigdy nie określił mojej pracy w ten sposób. Dorota popatrzyła na mnie i powiedział, że po tylu latach pracy nareszcie ją ktoś docenił. To było piękne i takie strasznie miłe dla nas. Wiele razy słyszymy: dziękuję za wszystko, ale nikt nie określił  trud naszej  pracy tak pięknie.

Dziś rano poszłam na dziecięcy, zanieść koleżance książkę ( robi specjalizację ). Szukam ją w dyżurce, zabiegowym , nigdzie nie ma. Pytam dziewczyn, a one się śmieją i mówią, że ma randkę ze swoim wielbicielem. Zwątpiłam, przecież ma męża, bardzo go kocha. Co jest grane? Stoję na korytarzu i zaskoczona widzę jak moja koleżanka niesie na rekach spłakane dziecko, chłopiec ma może 5 lat , trzyma ją za szyję i tuli się jak do matki. To jej wielbiciel. Za nic nie chce ją puścić,  Ilona nie może spokojnie wykonywać swoich obowiązków, bo maluch trzyma ją jak koło ratunkowe. Wielbiciel jest tylko na badaniach i za parę godzin wróci do domu, ale zapałał miłością do Ilony i koniec, nikomu nie da się tknąć. Więc Ilona nosi go do badań , towarzyszy przy diagnostyce zamiast matki, która musiała wrócić do pracy. Koleżanka ze śmiechem mówi mi, że już krzyża nie czuje, mały swoje waży. za nic nie złazi z rąk, i tak robią wszystkie badania. Teraz wrócili z biopsji, poszło dobrze tylko chirurg kręcił nosem, co to za wymysły, żeby tak ustępować ,,pacjentowi”. Ale po prośbie, pozwolił, aby Ilona została z dzieckiem (personel z innych oddziałów nie powinien wchodzić do zabiegowego). Skoro było tak dobrze to dlaczego płacze ?- pytam. ,, Bo za chwilę przyjedzie mama , wraca do domu, a spodobało mu się w szpitalu i mnie kocha!”- Ilona to wariatka, ale tuli małego jak swoje własne.

Ile razy jesteśmy źródłem wsparcia emocjonalnego dla pacjentów, osobami którym ufają, powiernikami, towarzyszymy w ostatnich chwilach, lub w pierwszych chwilach życia, tulimy spłakane dzieci, a nasze (często chore) zostawiamy pod opieką i idziemy na dyżury, żeby grafik się nie posypał przez ,,zwolnienie” czy ,,opiekę”. Pracujemy w szpitalach, hospicjach , przychodniach. Nie raz opluwane i wyzywane, zwykłe baby, którym czasami puszczają nerwy.

8 maja to dzień położnej, 12 maja dzień pielęgniarki – życzę  koleżankom wszystkiego najlepszego.