Jak nie wleźć w kadr

Niektórzy, przyszli rodzice chcą mieć  utrwalone chwile  porodu swojego dziecka. Są to zdjęcia, krótkie filmiki, zazwyczaj po urodzeniu dziecka. To życzenie nie jest problemem dla personelu, jeśli tatuś nie przeszkadza (kadrując ujęcie) to może sobie pstrykać czy filmować ile dusza zapragnie. Czasami są to piękne ujęcia, wyjątkowe i sama usuwam się, aby ułatwić zrobienie fotki. Nie miałam nigdy sytuacji, aby ojciec dziecka przeszkadzał mi w pracy. Wszystko do czasu….

Kiedy Dorota przyprowadziła pacjentkę z izby przyjęć, po jej minie wiedziałam, że coś jest nie tak. Przewróciła oczami i skrzywiła nos, jakby wlazła w coś paskudnego. Dorota jest bardzo tolerancyjna i grzeczna, więc co takiego wyprowadziło ją z równowagi? Stoję jak słup soli na korytarzu i nie wierzę oczom. Dorota na przodzie, niesie dokumenty i torbę pacjentki, za nią ciężarna, zgięta  pod ciężarem drugiej torby, a na końcu mężczyzna z kamerą. Filmował całe przejście korytarzem, ściany z plakatami, kącik gazetowy i mnie z baranim wyrazem twarzy. Jeszcze nigdy nie było tak, aby tak dosłownie ,,wszystko” filmowano. Dorota ulokowała parę w sali porodów rodzinnych i dokładnie zamknęła drzwi. ,,Filmuje cały czas, nawet jak ściągała majtki do badania, lekarza przy badaniu też chciał nagrać…”O mamusiu, co to ma być, reality show? Po co komu nagranie badania ginekologicznego? Ale początek pobytu filmowej pary był tylko preludium. Im dalej tym gorzej. Tatuś filmował dosłownie wszystko, nawet zmianę wkładek (fuj). Rodząca zażyczyła sobie stałe towarzystwo męża (i kamery!), Starałyśmy się tylko nie wleźć w kadr, a Dorota zasłaniała sobą krocze pacjentki w czasie badania. ,,Ta kobieta to jakaś niemądra, jak się kiedyś rozwiodą, to od razu może się szukać na YouTube, po co komu film z takimi scenami…wariactwo…” Popierałam jej opinię, są granice, wydawało mi się to jakieś niezdrowe, ekshibicjonistyczne. Najgorsze dopiero zaczęło się przy porodzie. Pan ulokował się z kamerą na wprost krocza, nie opuścił nawet na moment obiektywu. Sfilmował cały proces parcia, łącznie z wydobywającą się wydzieliną kałową z odbytu (tak bywa), narodziny dziecka, łożyska, kontrolę pochwy. Nie przerwał ani na chwilę. Byłam tak zniesmaczona, zaskoczona, że jakaś kobieta chce, aby filmować ją w takim ujęciu. Kto to będzie oglądał? Chyba nie urządzą seansu w rodzinnym gronie?

Po dwóch godzinach przetransportowałyśmy pacjentkę i dziecko na położnictwo, pod czujnym okiem kamery. Ale widzę,że moja Dorcia zła jak osa. ,,A ty co jesteś taka wściekła ?”.  ,,A szlag mnie trafia jak sobie pomyślę o tym filmowcu….”. Wzruszam ramionami : ,,Daj spokój, to nie twoje krocze filmował”. ,,Ale moje odrosty na głowie! Mogłam pójść do fryzjera , zafarbować włosy, a tak, cholera jasna, będzie mój łeb z siwizną i odrostami na Youtubie …!”. O próżność kobieca to potęga! ;-)