Imię dla dziecka

Nigdy nie komentowałam imion wybranych  przez rodziców. A muszę przyznać ,że są różne. Jedne proste, swojskie, inne wyjątkowo rzadko spotykane. Czasami rodzice opowiadają nam dlaczego wybrali właśnie takie imię dla swojego maluszka. Są to wzruszające opowieści, bo dziecko będzie nosiło imię kogoś bliskiego, ważnego dla nich. Często imię dla nowego członka rodziny wybierają dzieci, oj, to wtedy klękajcie narody, pomysły są różne. Nie zawsze matka jest zadowolona, ale pod presja małych terrorystów, ustępuje. Są imiona popularne w danej chwili, Julia, Zuzanna, Lenka, Oliwia, Oskar, Patryk, Adrian, ale są też wyjątki : Symfoniusz, Charlotte (mama była zaskoczona, że to polska Karolina), Żuljetta, czy Dżesika. Wybrane imię dziecka wpisuję na metryczkę dziecka, a potem zawieszam na wózeczku. Jeśli mama nie jest zdecydowana co do wyboru to zostawiam pustą rubrykę. Spotkałam się  z tym,że w chwili wypisu  z oddziału, dziecko nadal nie miało wybranego imienia. Rodzice chcą dokonać wyboru na spokojnie i zgodnie z charakterem malca.

Jeden, jedyny raz odezwałam się w kwestii wybranego imienia. I to wszystko przez Dorotę. Rodziła młoda dziewczyna, towarzyszył jej partner. Poród przebiegał gładko, książkowo. Rodzice pięknie współpracowali, tata po urodzeniu dziecka przeciął pępowinę,  radość z narodzin zdrowej córeczki. Gdy noworodek jest bezpieczny w ramionach matki, po okryciu i  obserwacji stanu dziecka, idę uzupełnić dokumentację. Dorota kontroluje urodzenie łożyska i pilnuje wszystkiego. Taki mamy podział czynności więc i przy tym porodzie tak było. Skupiona na pisaniu, siedzę przy biurku, gdy nagle słyszę nerwowy szept Doroty : ,,Zrób coś bo nie wytrzymam…” A tą co opętało ?,,Musisz im powiedzieć,że nie mogą nazwać tak dziecka, zwariowali, zrób coś…” I szarpie mnie za rękaw. Zaskoczona sytuacją, wstałam a Dorota popycha mnie w kierunku sali porodowej. ,,No, idź, coś się zaparła jak osioł…”komentuje mój bierny opór. ,,Wariatko, ja nigdzie nie idę , nie będę się wtrącać, to ich sprawa, niech nazywają jak chcą, ich dziecko…” W Dorotę jakby piorun strzelił ,, Po moim trupie! Ty wiesz jak oni chcą dać na imię ?Ty wiesz jakie to nieszczęście ?” ,,Dorota to nie tobie ma się podobać…”,,Oj, zamknij się i gadaj z nimi…masz to załatwić…” I już wpycha mnie do sali. Podeszłam do matki, zajrzałam na dziecko. Ssało spokojnie pierś, tata głaskał córeczkę po buźce. ,,Wybrali państwo imię dla córeczki?”,,Zdecydowaliśmy z Anią, że będzie miała takie jakie jest w kalendarzu w dniu urodzin, żadne nie potrafiliśmy wybrać, więc niech będzie takie jakie los daje, a i urodziny i imieniny będzie miała w jednym dniu…”Pomysł wydawał mi dość fajny. Wróciłam do dyżurki. ,,Dorota oni chcą imię z kalendarza…”,,No, właśnie ! Czy ty wiesz czyje są dziś imieniny ? Jak zajrzałam do kalendarza to mało mi serce nie stanęło! Pelagia!!! rozumiesz ? Pelagia Zając* ! To krzywda dla takiej dziewczynki ! Ty wracaj tam i wybij im to z głowy, no już…”Oj, teraz to już sama uwierzyłam w swoją misję :lol: . Wszystko byleby nie Pelagia.

Ojciec uważał, że to fajne (bo nietypowe) imię ,ale matka szybko wybiła mu to z głowy cichym, acz złowrogim szeptem. Mała dostała imię Małgorzata, też z kalendarza. Będzie dwa dni z rzędu świętować. I fajnie!

*nazwisko zmienione