List otwarty z przymrużeniem oczka

Wszystkie komentarze czytam solennie. I zaskakuje mnie jedno. Moje zdanie w wielu sprawach jest poczytane jako atak lub krucjata. Chciałam pokazać istotę pracy położnej w szpitalu, a zarzuca mi się niekompetencję i rozrośnięte ego, bo nie jestem zwolenniczką porodów domowych, bo nie zawsze można ochronić krocze i trzeba naciąć, bo dobro dziecka przedkładam nad wszystko. Same grzechy. Oj, same grzechy!

Drogie Panie! Wierzę, że  rodząc na bloku porodowym w szpitalu, z pełnym zabezpieczeniem, kobieta może czuć się bezpiecznie i spokojnie, można zmienić wiele jeśli się tego chce. Jesteśmy otwarte na potrzeby i oczekiwania kobiet. Nie pretenduję do tytułu super położnej, nie jestem ekspertem medycznym, bo wiem, że zbytnia pewność siebie, szczególnie w medycynie, to arogancja, która doprowadza do nieszczęścia. Ciągle się uczę i poszerzam swoją wiedzę, tak już od 24 lat. Zarabiam około 2000 zł, ale kocham to co robię. Zmieniają się szpitale i  jest to zmiana na lepsze, spadła śmiertelność okołoporodowa i noworodków. Położne, takie jak ja i moje koleżanki, pracując  w szpitalu powiatowym, mamy zaufanie kobiet i ich rodzin. Nikt nie nie może zarzucić mi, że robię to dla pieniędzy.

I wiecie co?! :twisted: Będę pisać dalej :twisted:. A co mi tam krytyka i napastliwe komentarze. Pokaże Wam pracę na bloku, odpowiem jak umiem na Wasze pytania, będę traktować każdą  z Was jakbyśmy się znały od lat, opowiem Wam o swojej pracy. A czy skorzystacie z mojego bloga pozostawiam do Waszego wyboru.