Etyczna praca

Nie wiem czy ktoś z pacjentów czytał Kodeks Etyczny Pielęgniarki i Położnej ? Chyba nie. Nadal pacjenci zwracają się do nas ,,siostro” i określają instytucje ochrony zdrowia jako ,,służba zdrowia”. Pacjenci przypisują nam działanie służebne, pomocowe. Nie interesuje ich nasz plan opieki i możliwości współpracy, pielęgniarka/położna ,,od tego” jest, żeby ,,to” zrobić. Takie są oczekiwania.

Jesteśmy zawodowo zobowiązane do opieki nad pacjentem zgodnie z najnowszą wiedzą medyczną i standardami. Od wielu lat nie jesteśmy wykonawcami poleceń a pełnoprawnym współpracownikiem zespołu terapeutycznego, prowadzimy swoją prace na podstawie nauk pielęgniarskich i wiedzy medycznej. Jest kilka modeli opieki nad pacjentem, w każdym z nich podkreślana jest zmienność potrzeb i dostosowanie do zaistniałej sytuacji i stanu chorobowego. Na przykład: jeśli pacjentka jest po zabiegu to najważniejszy jest jej stan ogólny i jego stabilizacja, a nie kontakt z rodziną, po chwili najważniejsza będzie kontrola rany i ocena krwawienia z dróg rodnych a nie intymność pacjentki, zmiana planu opieki zależy od oceny sytuacji. Czynności zawodowe wykonujemy z poszanowaniem praw pacjenta i zgodnie z kodeksem etyki zawodowej.

A teraz życie: z czasów gdy pracowałam na ginekologii – proszę pacjentkę, żeby nie wstawała z łóżka sama, jeśli będzie potrzebowała ma mnie wezwać dzwonkiem (trzecia doba po zabiegu operacyjnym). Na dyżurze jesteśmy we dwie. W tym czasie u pacjentki z nowotworem szyjki macicy wystąpił krwotok, w zabiegowym  walczymy z krwawieniem, robimy tamponadę, pobieramy krew na badania, do transfuzji, to nieoperacyjny stan. Lekarz robi co może, ale przerzuty zajęły całą miednicę mniejszą, jest źle. Po dwóch godzinach sytuacja jest w miarę opanowana, ale nadal ciężka. Przetaczamy krew, ciągle mamy nadzieję, że będzie dobrze. Drugi krwotok był tak gwałtowny, że nie było szans. Zmarła. Miała 36 lat. Rano na wizycie lekarskiej pacjentka pooperacyjna składa skargę do ordynatora : ,,że musiała sama iść do toalety (cztery kroki), bo nikt nie przyszedł gdy dzwoniła, położne spały !” Chociaż ordynator tłumaczył, że byłyśmy zajęte, pani wiedziała swoje – leniwe położne.

Przygotowuję wlewy kroplowe, rozpuszczam leki. Do gabinetu wchodzi rodzina pacjentki prosi o pomoc w posadzeniu chorej w łóżku. Proszę,żeby poszukali koleżanki, bo jestem zajęta. Zaczyna się pyskówka, dla świętego spokoju idę, chociaż nie powinnam przerywać przygotowania leków – możliwość pomyłki. Na sali są cztery osoby odwiedzające chorą , w tym dwóch panów ,,byczków”, posadziliby kobiecinkę na szafie – bez trudu, a co dopiero w łóżku. Przyglądają się, jak pomagam chorej, przy wyjściu słyszę: ,,od tego jest”.

Blok porodowy. Pierwszy to poród fizjologiczny, urodziło się zdrowe dziecko. Matka troszkę mało samodzielna. W tym czasie rodzi się  drugie dziecko, w zamartwicy, zaburzenia oddechu i niska masa urodzeniowa. Całkowicie skupiamy się na jego stanie, dziecko trafia na intensywną terapię. Mąż pierwszej pacjentki skarży się w rozmowie telefonicznej, że ,,zostawiły Monisię i poszły pewnie kawę pić”. Jestem tak zmęczona emocjonalnie, że nie chce mi się nawet tłumaczyć burakowi. A niech sobie gada, ale mam cichy żal.

Coraz mniejsza obsada pielęgniarska, więcej biurokracji, standardów i obowiązków, zmiany i gorsza sytuacja finansowa pracowników, wiekowa kadra (średnia wieku to powyżej 45 lat), dyskopatie, kłopoty ze zdrowiem, zmienność czasu pracy, obciążenie emocjonalne i brak szacunku dla zawodu w społeczeństwie sprawia, że postrzegane jesteśmy tak źle. To przykre i często niesprawiedliwe. Zdaję sobie sprawę, że są jednostki negatywne, ale to nie powinno przysłaniać pracy i poświęcenia wielu. Kochani, nie osądzajcie tak łatwo i tak bez serca.