Gwiazdka z onetu

Jak jestem oszołomiona miłą niespodzianką to w ogóle nie przyswajam informacji.Pytam wtedy po kilka razy, chcę powtórzenia miłej wiadomości, przez co irytuje wszystkich.   Nie wiem jak to się dzieje. To chyba przez moją przyziemność i realizm, nie wierzę w magiczne niespodzianki. Ale dostałam taką gwiazdkę.

Przygotowywałyśmy trzy pacjentki do zabiegu cesarskiego cięcia. Rzadko się zdarza taka kumulacja. Jak w toto-lotka :-P. Pierwsza kobietka to ,,stan po cięciu”, druga ,,wskazania kardiologiczne”, trzecia to ,,pośladki”. Anestezjologa mamy umówionego o godzinie 8.00, więc mało czasu, a wszystko musi być gotowe. Dorota szykuje dokumentację, a ja salę cięć. Fajnie się pracuje w zgranym zespole. Najgorzej jak trafisz na ,,leniwca”, który tylko markuje robotę (miałam tak na ginekologii), nie dość, że musisz wszystko robić, to jeszcze wiesz, że dajesz się wykorzystywać. Emocjonalnie i fizycznie jesteś wykończona. Z Dorotą pracuje mi się znakomicie, mamy niepisany podział obowiązków, podobne podejście do pracy i poczucie humoru  :twisted:

Czas biegnie szybko, dzieci rodziły się zdrowe, jeden dość malutki – 2300 g, ale żywotny i silny, żadnych powikłań. Kiedy posprzątałyśmy po ostatnim cięciu, było już południe i koniec pracy ,,ósemkowych”. Dorota zaparzyła herbatę, usiadłyśmy do kanapek. Pomyślałam, że zadzwonię do męża, niech zrobi zakupy, bo rano ,,oczyściłam” półki w lodówce. Biorę komórkę, a tu 10 nieodebranych połączeń. Wystraszyłam się na całego, coś złego musiało się stać. Mój mąż nigdy nie dzwoni do mnie do pracy o tej porze, wie, że są zabiegi i będzie przeszkadzał. No, chyba, że to coś pilnego. Albo jakieś nieszczęście. Dzwonię do niego z dusza na ramieniu: ,,cześć, co się stało?” ,,Dobrze, że cię złapałem, słuchaj, dzwonił Bartek (informatyk – magik), chodzi o twój blog, musisz natychmiast z nim porozmawiać, to bardzo ważne”. Dzięki Bogu, żadne nieszczęście w domu.

Dzwonię do Bartka. To najlepszy kolega mojego męża. Dużo młodszy od nas, ale bardzo sympatyczny. To on pilnuje spraw informatycznych. I tu zaskoczenie:,,Dlaczego nie czytasz wiadomości?” No, ludzie kochani, co to ? Festiwal pretensji do położnej? Przecież czytam wszystko co mam na poczcie, co ominęłam?,,Dostałaś wiadomość od redaktorki Onetu” No, tak, była taka wiadomość. Przeczytałam, ale że w informacji były ,,trudne” słowa – awatary, to przesłałam Bartkowi, według umowy. ,,Ale dlaczego nie zadzwoniłaś od razu?Ja dopiero teraz odczytałem , przecież to takie ważne!” Oj, ale o co chodzi, dlaczego takie ważne? Dopiero rozmowa z Bartkiem i jego informacje uświadomiła mi całą sytuację, bo jak zwykle mózg mi się wyłączył. ,,Bartuś, kochany, powiedz jeszcze raz co teraz będzie?” Oj, kochani taka niespodzianka i radość. Dziękuję wszystkim, którzy odwiedzają mojego bloga. Coś się udało ,,służbie zdrowia” ;-)