,,Kucharzenie”

O czym najczęściej gadają położne na dyżurze? O tym co zrobić na obiad! Co ugotować, aby było prosto i smacznie. Wymieniamy się przepisami, komentujemy ulubione potrawy wśród domowników, chwalimy się nowymi potrawami. Kucharzymy!

Siedzimy z Dorcią na nocnym dyżurze. Na sali przedporodowej jedna rodząca, wieloródka, w ostatniej fazie pierwszego okresu porodu. Jesteśmy na finiszu, więc czekamy w gotowości. Dorota prowadzi poród,  a ja siedzę przy biurku i robię za pisarza: uzupełniam dokumenty. Mam otwarte drzwi do sali pacjentki, Dorota stoi w progu i gada ze mną. Znów jej mąż marudził przy obiedzie, że makaron z sosem, a ona już nie wie co gotować. Brak pomysłów. Od chłopskiego obiadu przeszłyśmy na ciasta, obie jesteśmy łasuchami. Zamarzyłam o porządnym serniku , makowiec to rarytas, a szarlotka bajka :lol: Ślinka prawie cieknie mi po brodzie. Do rozmowy dołączyła pacjentka. Opowiada nam jak robi szybko ciasto ze śliwkami i masą bezową. A wiecie co robi personel? Błyskawicznie, między jednym a następnym skurczem zapisuje przepis! Skurcz, oddech i ciąg dalszy. Gdyby to ktoś oglądał z boku to powiedziałby, że nieprofesjonalnie i niestosowne. Ale tej nocy trzy kobiety kucharzyły na całego i wszystko było ok. Urodziło się duże piękne dzieciątko, waga prawie cztery kilogramy.

Śmiejemy się, że to przez nasze ,,ubijanie” tak szybko i sprawnie poszło. Położnik, który miał dyżur, wezwany do porodu, przygląda się nam podejrzliwie. Nie wie o czym mówimy. Podchodzi do biurka i szeptem mówi do mnie: ,,następnym razem proszę nie wprowadzać nowinek niezgodnych z procedurami medycznymi, bo mogą być kłopoty…”. Prostuję całą sytuację i śmieję się pełną gębą. ,,A to inna sprawa” – doktor też śmieje się z sytuacji -,, proszę mi też napisać ten przepis, widać że jest dobry!”