Samo życie, nie bajka

Siedzę na bloku i myślę, dlaczego kobiety pakują się w dziwne związki. Czy tak pragną być kochane lub kochają tak mocno, że zgadzają się na wszystko? Dorota opiekuje się pacjentką, młode to i zahukane, jej partner to stary kryminalista. Łapy całe w tatuażach, nerwowy i jakiś taki ,,śliski”. Kawał chama. Niby grzeczny, ale cały czas szepce coś młodej do ucha, a ona kiwa głowa ze spuszczonym wzrokiem. Chyba się go boi. Nie wiem, po co jest z młodą przy porodzie. Ciągle wychodzi na papierosa, łazi po korytarzy i gapi się na sprzęt. Wypytał ile co kosztuje i do czego służy. Dorota wystraszona zamknęła na klucz pomieszczenia i dobrze, bo nie wiadomo co zrobi taki gamoń.

Szkoda mi młodej, pewnie ją tłucze i poniewiera, bo nawet w naszej obecności próbował ją szarpać. Za głośno jęczała. Chciałyśmy go wyprosić, ale młoda się nie zgodziła. ,,Bo ona mu urodzi syna, więc on się denerwuje, bo tak pragnie i kocha dziecko i dlatego ją szarpał „. Większych bzdur to ja nie słyszałam, ale trudno w takim momencie pomóc kobiecie. Co możemy ? Nic, taka jest prawda. Może Opieka dopilnuje, może położna środowiskowa? Pilnuję biurka, a raczej sprzętu komputerowego i gapię się na korytarz. Drań chodzi i gada przez komórkę,  klnie jak szewc i głupio rechocze. ,,Musi dopilnować, żeby c…pę ciasno zszyli, bo tak lubi” . Obrzydliwość. Modlę się, żeby było tylko spokojnie i bez wyzwisk. Dorota przy nim nawet nie rozmawia z młodą, bo jak chciała wypytać o warunki w domu to powiedział, żeby nie mieszała się w nie swoje sprawy. Nie ma co ukrywać, po prostu się boimy. Nie mamy ochrony, lekarz też nie ma zamiaru szarpać się z wariatem, a jak dostaniesz po głowie, to każdy powie: trzeba było uważać. Więc nie widzimy i nie zwracamy uwagi. Niestety, tak jest.

Poród przebiega pięknie. Dość szybko rodzi się mały chłopczyk, 2300 gram. Tatuś siedział na korytarzu, bo brzydziły go wody płodowe. Dziecko ,,może być, tylko takie jakieś sine”, a partnerce powiedział,, widzisz, głupia babo, nie ma czego się bać, z następnym to mnie tu nie będzie, szkoda czasu”. A ona uśmiechnięta i szczęśliwa, jak pies patrzyła na pana, dała mu syna i on ją kocha. Biedne to strasznie.

Po porodzie tatuś opuścił blok i poszedł świętować. Młoda leży i odpoczywa, dziecko przytulone do niej. Widzę, że Dorota usiadła przy niej, coś cicho rozmawia. Wyszłam, niech gada, może coś młodej wytłumaczy, uświadomi, może chociaż troszkę pomoże.Sprzątam i myślę, po cholerę dziewczyna jest z takim człowiekiem, co na to jej rodzice, czy nie było nikogo, kto uchroniłby ją przed takim życiem?

Cieszę się, że poszło gładko, spokojnie, teraz kolej położnictwa na zwiększoną ochronę majątku i unikanie awantur. Tak to jest, że jesteśmy na pierwszej linii agresji.