Szybkie cięcie

Miałyśmy akcję porodową zakończoną cięciem cesarskim. Niby nic dziwnego, ale coś w tym było nietypowego. Wszystko od początku opierało się na niedomówieniach i sprzecznych informacjach.

Pacjentka zgłosiła się na izbę przyjęć wraz ze swoim partnerem . Przy pierwszym wywiadzie rodząca powiedziała, że regularne bóle odczuwa od 2 godzin. ale sprawiała wrażenie wymęczonej i zniecierpliwionej. Mężczyzna stał bez słowa, wystraszony, jakby chciał się odciąć od bieżących wydarzeń.

Po badaniu Dorota powiedziała mi, że coś jej się to nie podoba. Niby 2 godziny temu zaczęła się akcja a szyjka całkowicie rozwarta, duży obrzęk części przodującej uniemożliwia zbadanie szwów czaszkowych główki, kobieta strasznie cierpiąca i ze zmęczenia mało co kontaktuje. Pod naciskiem Dorci i lekarza przyznała, że regularne bóle odczuwa już od 16 godzin! Jak na pierwiastkę to bardzo dziwne, bo zazwyczaj kobiety, które pierwszy raz rodzą, szybko decydują się na przyjazd do szpitala.

Dlaczego, pomimo wielogodzinnych bólów i odejścia wód płodowych, wahali się z przyjazdem ? Zapytałam partnera kiedy dokładnie odeszły wody płodowe – dla mnie ważne jest to ze względu na dziecko – ( pacjentka wtedy korzystała z toalety ). Żebyście widzieli jak się wystraszył :,, ja nic nie wiem, to proszę pytać partnerkę, to ona tak zdecydowała….”. ,,Ale co zdecydowała?Ja pytam kiedy odeszły wody?”. ,,Proszę pani, ja już nic nie powiem…”. Niepokojące zachowanie, jakby coś ukrywali.

Po powrocie pacjentki teraz Dorota pyta o odchodzące wody, a ona z nerwem krzyczy:,,A po co to pani? Odeszły i już …”. Dorcia próbuje złapać kontakt z pacjentką, ale ona całkowicie zamyka się na wszystko. Kolejne badania i szybka decyzja. Przygotować CC, wskazanie brak postępu porodu. Szykuję kącik noworodkowy, gdy podchodzi Dorota i dyskretnie mówi, że pacjentka ma na plecach ogromny siniak, podobno zsunęła się z piłki, gdy zasłabła w trakcie silnego skurczu. Dziwię się, że nawet omdlenie nie zmusiło ją do przyjazdu i dalej pozostała w domu.

Wygląda na to, że miał to być poród domowy, nie wiemy czy pod opieką położnej czy tylko w gronie rodziców. Nic nie wiemy, co wydarzyło się z matka i dzieckiem przez te 16 godzin.

Kobieta trafia na salę cięć. Wydobyto dziecko. Widoczny ogromny obrzęk i zasinienie części przodującej głowy, dużo wybroczyn, zmęczony, słabo żywotny i mniejszym napięciem mięśniowym, sinica obwodowa. Widać na pierwszy rzut oka, że łatwo to mu nie było. Chciałam zaraz po wydobyciu pokazać dziecko matce, ale nie chciała nawet spojrzeć, zmęczona i przerażona nagłym zabiegiem CC, wolała nic nie widzieć. Wszystko chyba ją przerosło. Ojciec obejrzał maluszka, wysłuchał lekarza o stanie dziecka i nie odezwał się ani słowem.

Dobrze, że wszystko szczęśliwie się skończyło. Do tej pory nie rozumiem postępowania tej pary. Dlaczego tak dużo ryzykowali? Co ich do tego skłoniło?