Radykalne zmiany

Niestety, ta cisza to była tylko przed burza. Restrukturyzacja przeszła jak tajfun albo tsunami. Wiele koleżanek otrzymało wypowiedzenia. Za trzy miesiące, jeśli nic się nie zmieni, odejdzie jedna trzecia personelu. Nie istnieje już zespół porodowy, nie ma obsady stałej. Pogrom dotknął w szczególności blok i noworodki. Nie wiem, jak opisać to co się dzieje. Człowiek jest jak pionek na szachownicy. Smutek, nerwy i pretensje. Dlaczego ja a nie ty? Nie ma sprawiedliwego rozwiązania.

Co z nami? Ja przechodzę na noworodki, Dorcia na położnictwo, w razie porodu z zagrożeniem zdrowia dziecka spotykamy się na bloku. Z jednej strony jesteśmy szczęśliwe, że to nie my odbierałyśmy w kadrach białe koperty z wypowiedzeniem, z drugiej strony czujemy lekki strach jak wszystko ogarnąć. Teraz dziękuję Bogu za te dyżury na zastępstwie. Powoli wdrażamy się w nowe obowiązki, ale powiem szczerze nie mam pojęcia, jak to wszystko będzie grało, kiedy odejdzie tyle personelu. Na dniówkach ma być tylko jedna odcinkowa plus oddziałowa, czyli popołudniu jesteś sama. Co będzie jeśli trafi się poród i ciężkie dziecko, co z dziećmi na oddziale? Przecież się nie rozdwoję! Jak mam to wszystko zrobić i zabezpieczyć dzieci? Pocieszam się, że może te decyzje jeszcze ulegną zmianie, może reorganizacja będzie rozsądna i przemyślana, a obecny stres związany ze zmianami wyolbrzymia problemy.

Pracuję, jako dodatkowa położna na noworodkach, tak jest od dwóch dni. Docelowo, po nowym roku pozostaję sama, bez ,,starego” personelu. Część dziewczyn idzie na dziecięcy, a trzy mają wypowiedzenia. Atmosfera jest tragiczna, moje przeniesienie to utrata przez nie pracy. Czuję się paskudnie. Takie same odczucie ma Dorcia. Na położnictwie  traci pracę kilka położnych. Dziewczyny dają jej odczuć, że to ją obwiniają o utratę pracy. Dorcia robi swoje, ale łatwego życia nie ma. Dodatkowo boi się czy da radę z noworodkiem zanim ja dobiegnę. Ale cieszymy się z jednego, że pracujemy na jednej zmianie, razem. Więc znamy się i nie ma potrzeby ,,dotarcia”. Coś ostatnio mówią, że noworodki będą pododdziałem położnictwa, więc wszystko jest w trakcie …

Przeczytałam ostatni komentarz, że nie odpowiadam na pytania. Drodzy moi, przepraszam, ale nie zawsze mogę odpowiedzieć. Pytania dotyczą stanu zdrowia, postępowania przy  porodzie lub odpowiedzi na diagnozy. Nie mogę z tak nikłymi informacjami formułować konkretnych odpowiedzi. Zrozumcie, że ja czuję się odpowiedzialna za swoje słowa.

Nie wiem czy jest sens prowadzenia bloga w sytuacji, gdy będę pracować na noworodkach? Teraz kolej  na Waszą odpowiedź….