Moja filozofia pracy

Wiadomość o śmierci bliźniaków w Włocławku zszokowała mnie. Ciągle oglądam wiadomości, nasłuchuję relacji i zastanawiam się dlaczego? Współczuję rodzinie, Boże co oni muszą teraz przeżywać, jaki koszmar. Usłyszałam, że najwięcej skarg i błędów medycznych zdarza się w dziedzinie medycyny okołoporodowej. Nawet nie sądziłam, że tak duży procent nieprawidłowości dotyczy położnictwa. Chyba nie byłam tego świadoma, że tyle złego dzieje się w naszych szpitalach.

Może dlatego, że mały i powiatowy, nie mamy takich dramatów. Rodzą się bliźniaki, ale wszystkie były zdrowe i spokojnie wyszły do domu. Zdarzają się martwe porody, z wadami lub zaniedbane, ale takie jest życie. My nie mamy na to wpływu. Znam wszystkie swoje pacjentki a teraz małych pacjentów, nikt nie jest bezosobowy, może dlatego, czuję się osobiście odpowiedzialna za wszystko. W takich molochach jak szpitale specjalistyczne, niektórzy może czują się zwolnieni z odpowiedzialności w tłumie?

Ostatnio nosiłam na rękach takiego tłustego klocuszka, 3800 g, krzyczy i krzyczy, pielucha sucha, najedzony, brzuch miękki a coś mu nie pasuje. Więc noszę i gadam:,, no, nie krzycz, przecież nic się złego nie dzieje, co ci tak źle?”. Tańcuje po sali  i nawet nie zauważyłam, że ojciec dziecka stoi w drzwiach i się przysłuchuje. Głupio mi się zrobiło, nikt nie lubi być przyłapanym, jak mówi ( prawie ) do siebie. Tłumaczę ojcu, że maluch może jest zmęczony i troszkę marudzi, facet patrzy na mnie i kiwa głową, a potem bez słowa wychodzi. Stoję z dzieckiem w progu i nie wiem o co chodzi. Maluszek szeroko otwartymi oczyskami przygląda się mojej gębie. ,,Zapamiętaj, mały, tak wygląda zdziwiony człowiek”. Ale zapada błoga cisza, więc jest ok. Po jakimś czasie wraca ojciec i kładzie mi na biurko czekoladę, mówię, żeby zabrał,,łapówkę”, a on dziękuje za opiekę nad córeczką.  Myślał, że dzieci leżą i płaczą, dopiero, jak trafia do matek to maja opiekę (noworodki z cięcia). Byłam w szoku, że ktoś tak może widzieć nasz oddział. Pokazałam mu cały oddział, salę po sali, wytłumaczyłam co robimy, jak się zajmujemy  maluchami, byłam dumna z tego, że  jestem ,,noworodkiem”. Żebyście widzieli jego minę! Facet był w szoku, że taki sprzęt, takie piękne sale. Że to wszystko dla maluchów.

Jestem odpowiedzialna za dzieci, przed prawem , ludźmi i sumieniem. Może niektórzy zapomnieli o tym?