Pożyczalscy czyli kradzieże na oddziale

Pamiętacie takie małe ludziki, które ,,pożyczały” różne rzeczy na wieczne oddanie od ludzi? Co prawda to wymyślone i przezabawne krasnale, ale wierzcie mi proceder nie jest fikcją i wcale nie jest śmieszny. Bo jak tu przemilczeć zwykłe złodziejstwo? Szlag człowieka trafia, że kradną na potęgę. Wszystko się naszemu narodowi przyda. To co jest dobrem wspólnym to można sobie zwinąć, bo szpital kupi nowe. Nie pomyśli jedna z drugą, że te rzeczy to darowizny od dobrych ludzi i firm, które umęczone naszym żebraniem, dają, aby się uwolnić od natrętów.

To wszystko jest dla pacjentek, dla ich wygody i zdrowia. Dzisiaj korzystasz ty, jutro inna mama lub rodząca. To samo dotyczy dzieci, maja ubranka, kosmetyki i inne rzeczy z datków od naszych pacjentek i firm. Takie są realia szpitalne, zakupowane są tylko te środki które są niezbędne i konieczne. Reszta to zaangażowanie personelu, żeby pacjentki i dzieci miały coś więcej niż przewiduje Fundusz. My cieszymy się z każdej darowizny, podarowane ubranka stroją nasze noworodki, kolorowa pościel służy pacjentkom, bo wiadomo, że wszystko z czasem niszczy się w praniu. Na stanie oddziału są poduszki do karmienia, osłonki na piersi pomagające w karmieniu, laktatory, kolorowe kocyki i pieluszki dla dzieci – powinnam napisać, że było….

Kradnie się wszystko, pieluchę tetrową za 4 zł, laktator za 300 zł lub poduszkę za 60zł. I nie czyni tego biedna matka, która jest na zasiłku. Bo jeśli ktoś kradnie z biedy to można to zrozumieć. Jeśli trzeba to dajemy taką niby wyprawkę nawet do domu, rozumiemy trudną sytuację i staramy się pomóc. Ale najczęściej znikają przedmioty pożyczone przez ,,normalne” kobiety. A tego już nie mogę ogarnąć! Po co komu używany laktator ? Dlaczego kradnie się słuchawkę telefonu na korytarzu? Bez bazy jest do niczego. Po cholerę kraść osłonkę na pierś, która kosztuje 12 zł? Jest do kupienia w każdej aptece. Ale powiem wam, że szlag mnie trafił, jak się okazało, że zniknęła poduszeczka ,,gniazdko” dla noworodka z inkubatora, który stał na korytarzu w czasie generalnego sprzątania sali. Jaka gadzina okrada wcześniaki?

Kradnie się i niszczy wszystko, poobijane świeżo malowane ściany, poniszczone przewijaki, wyrwane i połamane wieszaki i szafki. Toalety jak po pogromie, co się da wykręcić to zabrane. Skradziono lusterko, słuchawkę prysznicową, klamkę do drzwi…..

Jestem zła i wściekła. Jutro mi przejdzie i będę się starała nie pamiętać złego. Ale trudno milczeć w tej chwili. Mam żal, bo to straszna niewdzięczność . Przecież to wszystko jest dla mam i ich dzieci, tych co są dzisiaj i tych, które przyjdą jutro. No, nic to, trzeba przełknąć żal.