Młode matki – echo komentarzy

Przy okazji wpisu o nastoletniej mamie wiele osób w komentarzach zarzuciło mi brak zaangażowania, empatii i tak dalej. Ale kochani zapominacie, że ja nie prowadzę porodu! Jestem położną neonatologiczną i zajmuję się dzieckiem. Cały I okres porodu to przygotowanie do niebezpiecznego okresu dla dziecka – czyli wydobycie. Niestety, nastoletnia mama ( z wpisu ,,Niedzielne dzieci”) przybyła na blok w II okresie porodu z główką na wychodzie, gdzie nie ma czasu na jakiekolwiek ruchy i nawiązanie kontaktu. W tym czasie najważniejsze jest parcie i urodzenie dziecka. Liczy się czas, bo to okres bardzo obciążający dziecko. Ja dostałam sygnał o konieczności uczestnictwa w porodzie i nawet nie wiedziałam, do czego biegnę. Jeśli rodząca jest agresywna i nieobliczalna ( a zdarza się to przy rodzących pod wpływem alkoholu, małoletnich, chorych psychicznie, niestabilnych emocjonalnie ) dla mnie najważniejsze jest bezpieczeństwo noworodka i jego stabilny stan. Nie mam czasu okazywać empatii, gdy widzę wytaczającą się główkę a dziewczyna szaleje, kopie nogami, próbuje siadać!, pomagam tylko położnej prowadzącej wytoczyć barki ( chronię przed rękoczynami)  i  zaraz zajmuję się dzieckiem. Spróbujcie pomóc w pierwszym oddechu dziecka, gdy matka szarpie i kopie nogami.

Opisałam tylko dyżur, takie porody zdarzają się, chociaż nie często. Małoletnie mamy to zjawisko stałe, ale i z punktu medycznego i społecznego – negatywne. Jak to kiedyś się mówiło:,,jest czas na zabawę i czas na rodzenie dzieci „. Młoda mama bez pomocy rodziny nie da sobie rady, jedne mają solidnych rodziców i wsparcie, inne nie mają oparcia, ale często same są niedojrzałe do macierzyństwa. Wtedy obowiązki przejmuje babcia. Bo musi. Tak bywa i już. Czasami babcie przy następnym porodzie nastoletniej córki decydują się na oddanie narodzonego dziecka do adopcji. Bo nie radzą sobie z sytuacją, bo mąż pije i się kłóci, bo….. Są małolaty, które znakomicie opiekują się dzieckiem, są otoczone rodziną i wszystko to dobrze prorokuje na przyszłość. Ale to wyjątki. Piękne i dobre, ale wyjątki. Wyjątkiem jest też samotna dziewczyna, która bez niczyjej opieki i pomocy wychowała swoje dziecko, ile wyrzeczeń i trudu wie tylko ona.

Ostatnio rodziły dwie młode dziewczyny.Ta z ,,Niedzielnych dzieci” z dobrze sytuowanej rodziny i druga z rodziny wielodzietnej i strasznie biednej. Obie jednakowo były zaskoczone ciążą i przerażone, obie oczekiwały pomocy od bliskich, którzy nie byli na to przygotowani, obie samotne. Czy chciały tej ciąży? Nie, nie chciały. Ściskanie się paskiem, odchudzanie, uprawianie wysiłkowe sportu, jedna zaliczyła nawet upadek na rowerze – celowo! Ojcowie dzieciaczków już przed porodem porzucili ukochane, a one muszą robić dobre miny do złej gry.Współczuję dziewczynom, ale też niektórym babciom.