Kosmetyczka maluszka

Czasami aż mnie zatyka na widok kosmetyków do pielęgnacji dziecka, które (czasami) matki ustawiają na przewijakach. Cała bateria, pól drogerii i apteki. A do tego każda rzecz innej marki: balsam do ciała, oliwka, mleczko nawilżające, płyn do kąpieli, żel do mycia głowy i ciała, krem na odparzenia, Sudocrem, krem do twarzy i jeszcze dwie buteleczki, ale nie wszystko zapamiętałam. Po co tyle tego? Przecież maluch to najprostsza istota do pielęgnacji: ma mieć sucho i czysto. Wystarczy środek do  pielęgnacji skóry, coś na odparzenia i mycia przy kąpieli. Koniec i kropka. I oczywiście wszystko powinno być z jednej marki, bo tak bezpieczniej, unika się mieszania wielu składników i możliwości alergii.

Kiedyś, na jednym ze szkoleń dla położnych wykładowcą był doświadczony życiowo i zawodowo dermatolog, opowiadał nam jakie spustoszenie czyni chemia używana do produkcji kosmetyków. Nie był przedstawicielem żadnej firmy ani stowarzyszenia, więc jego wykład był bardzo obiektywny. Wiele lat pracował w oddziale klinicznym, prowadził gabinet prywatny. Pamiętam, że prosiłyśmy o przedłużenie czasu, bo tyle było pytań. Pytałyśmy o alergie, bielactwo, grzybice, nowotwory, liszajce, a on odpowiadał i odpowiadał. Strasznie mądry i mający dar przekazywania wiedzy człowiek.

Jak wróciłam do domu to pierwsze co, to wyrzuciłam środki chemiczne mające w swoim składzie chlor – uszkadza układ oddechowy, przestałam używać odświeżaczy powietrza i zaczęłam czytać etykiety środków do czyszczenia. Nie stosuję nadmiernie kosmetyków i środków pielęgnacyjnych. Zwracam uwagę czy produkt zawiera ftalany i parabeny, unikam zbędnej chemii.

Wiem, że mamy chcą jak najlepiej dla swojego maluszka. ale tona chemii w kosmetykach to nic dobrego. Przeciwnie, to tylko zagrożenie i problem na przyszłość. Inna sprawa gdy dziecko ma rzeczywiście problemy skórne: alergia, atopowe zapalenie skóry, stany zapalne czy urazy, sucha  i łuszcząca się skóra. Wtedy konieczne jest stosowanie zalecanych środków leczniczych czy kosmetyków. Ale jeśli to śliczna, różowa i zdrowa skóra malucha to po co ją bombardować chemią?

Teraz moje prywatne zdanie: do pielęgnacji noworodka polecam emolienty, pielęgnują rewelacyjnie, natłuszczają, nawilżają, są skuteczne, bo bardzo szybko znikają problemy skórne.

I jeszcze jedno: nie kupujmy kosmetyków dla dziecka na bazarach i sklepikach, gdzie mogą być przechowywane w nieodpowiednich warunkach. Pamiętajcie, że wahania temperatury i wilgoć ma wpływ na zmianę składu chemicznego przechowywanego produktu.