Krawiec bez okularów

Jedyne, co nie udało się panu Bogu to starość. No, bo jak tu być szczęśliwym, jeśli nie da się przeczytać tekstu, bo ręce za krótkie, a kręgosłup nie wytrzymuje i nogi puchną już po 10 godzinach pracy, więc jak doczłapać jeszcze pozostałe dwie?

Najgorzej jest w nocy, ale nie ma co narzekać , bo nic to nie zmieni. Okulary na nos, łyk kawy na wzmocnienie i do pracy!

Środek nocy, po korytarzu niesie się krzyk. Nie czekam na wezwanie, biorę pieluchy i biegnę do porodu. Na łóżku porodowym kobietka krzyczy i ma w nosie jakiekolwiek prośby. Zgłosiła się z pełnym rozwarciem, nie było czasu uzupełnić dokumentację i uzyskać zgody, położna bloku próbuje opanować sytuację i bezpiecznie poprowadzić poród. Powolutku, jako tako, sytuacja ulega oswojeniu i można uznać, że wszystko jest pod kontrolą. Konieczne okazało się nacięcie krocza przy wytoczeniu główki, mama prawie wyskoczyła z łóżka porodowego. Dzieciątko rodzi się zdrowe i śliczne, ląduje na brzuchu matki. Pacjentka nadal jest na ,,adrenalinie” i na każdy dotyk reaguje bardzo nerwowo. Ale powolutku widać koniec i to cieszy.

Do sali wchodzi lekarz, doświadczony zawodowo i wiekowo ginekolog. ,,Piękny chłopiec, gratuluję syneczka, niech się zdrowo chowa, szybko pani urodziła, jak tak dobrze poszło to zapraszamy za rok, może będzie dziewczynka do pary?” A pacjentka jak nie huknie : ,, co pan zwariował? Mowy nie ma! ” . Położna szeptem komentuje do mnie : ,,tylko nie za rok, bo ja mam jeszcze 18 miesięcy do emerytury i chcę doczekać z własnymi zębami w gębie, a dzisiaj mało brakowało, żeby mi wybiła „. Dobrze ją rozumiem, tak czasami bywa, że rodzące na nic nie patrzą i emocje biorą górę. Lekarz szykuje się do szycia naciętego krocz. Położna przygotowuje stolik. Ja zajmuję się noworodkiem, ale za plecami słyszę rozmowę. ,,dobre ma pani okulary?” pyta lekarz położną. ,, No, dobre…” odpowiada zdziwiona . ,, To niech mi pani pożyczy, bo swoich zapomniałem..” ,, Co też pan mówi? a zresztą ja muszę wypełniać papiery i bez okularów nic nie zrobię ” ,, No, dobrze może jakoś sobie poradzę…” Nie wiem, czy to jakaś kpina czy to się naprawdę dzieje? Pacjentka nagle milknie i bacznie próbuje się przyglądać co robi lekarz. Ginekolog znieczula i dość szybko szyje. Przyglądamy się dyskretnie dyżurnemu, bo strach jak coś źle zrobi. W tym wieku to prawie krecik! Ale robota idzie szybko i sprawnie. Napięcia i ciszy nie wytrzymuje pacjentka i pyta: ,,a dobrze mnie pan tak na ślepo zszył ?” Ginekolog odpowiada ze stoickim spokojem : ,, po tylu latach pracy to ja to robię z zamkniętymi oczami!” Położna nie wytrzymuje: ,, ale nie może pan pracować bez okularów…” Facet  kończy zabieg i spokojnie odpowiada mówi :,, Wy kobiety, jesteście takie zasadnicze, nigdy wam człowiek nie dogodzi, jak się widzi za dużo to źle, jak za mało to też źle…Marudy! ” Powala na kolana głos pacjentki:,, ja tam wolę być marudą ale ścieg na dupie mieć równy!!!” . Święte słowa!