,,Kwiatki” ze szpitalnego ogródka

Myślicie, że tylko personel szpitala to chwasty? O nie, kochani, z pacjentów to też niezłe ,,kwiatki”.

Lekarz powiedział na wizycie: ,,zrobimy USG główki dziecka, bo noworodek ma obrzęk części przodującej główki po porodzie, wykluczymy wątpliwości…”, a matka dzwoni do rodziny i mówi ,,muszą zrobić USG, bo lekarz mówił, że ma obrzęk mózgu”. Tragedia! Nie rozumiesz co mówi lekarz na wizycie? Pytaj ! Czasami personel zapomina się i mówi w sobie zrozumiałym żargonie, nie jest to złośliwe, ot, zwyczajne przeoczenie. Nie dorabiaj teorii, pytaj. Skończyło się wielką awanturą rodzinki i wypisem dziecka na własne żądania. Tylko nie wiem po co to wszystko było?

Kobieta urodziła przez CC, znieczulenie ogólne, więc troszeczkę zakręcona. Przypominam, że wyraziła zgodę na podanie witaminy K u dziecka przed porodem i że teraz wykonam iniekcję. Nagle ojciec dziecka, który był przy całej procedurze podpisywania zgody na zabieg na sali przedporodowej i wysłuchał wszystkich wyjaśnień bez żadnych wątpliwości, komentuje: ,, po co to kłuć takie małe ciałko” . Pytam więc: ,, czy są wątpliwości? nie chce pan żebym wykonała iniekcję?” ,, no, nie, jak pani musi…”. Ludzie, jak tu pracować, jak sami nie wiecie czego chcecie? Podam – facet może powiedzieć potem, że zmienił zdanie ( ma prawo), nie podam – też źle , bo była pisemna zgoda matki. Czy podałam? Nie, poczekałam na pełną świadomość matki i jej słowa zgody w obecności osób trzecich ( powtórna zgoda !). Dlaczego? Bo nie chcę użerać się z ,,tatusiem” i jego skargami.

Nocny dyżur, kobieta prosi o dokarmienie dziecka, jest zmęczona i nie ma już sił. Ok, jej decyzja. Przynoszę dokumenty, aby matka wpisała swoją prośbę do karty obserwacji noworodka. Na tej podstawie mogę podać dziecku sztuczną mieszankę mleczną. Pacjentka na widok dokumentacji prosi:,, a nie może pani sama to wpisać, bo jak ja to zrobię, to wpiszą do książeczki zdrowia dziecka, że mały dostał mleko na moją prośbę i teściowa powie, że nie chciało mi się karmić ..” Nie, czegoś takiego nie mogę zrobić, bo dlaczego ja mam się tłumaczyć szefowi. Obrażona pacjentka z fochem, dziękuję za mleko: ,, wolę się męczyć…”

Pacjentka prosi o zabranie dziecka, bo chciałaby się przespać. Nie ma problemu. Dziecko śpi spokojnie w sali obserwacyjnej. Mam pod opieką jeszcze kilkoro maluchów, pobieram krew ( płacz ), ważę dzieci ( płacz ), przewijam ( płacz ). Po godzinie matka przychodzi po pozostawione dziecko, zaskoczona jestem, że tak szybko…Usłyszałam komentarz:,, jak mam spać skoro słyszę, że płacze a pani nie umie go uspokoić!” O narodzie !

Mamy  wcześniaka i czekamy na przetransportowanie go do szpitala specjalistycznego. Jestem sama, nie odchodzę na krok od dziecka i otwartego inkubatora, bo zaczął postękiwać, lekarz szykuje dokumentację i robimy wszystko, aby w pełni zabezpieczyć maleństwo. Przyjeżdża zespół karetki ,, N” i zabierają dzieciątko. Sprzątam salę i dezynfekuję sprzęt ( stanowisko resuscytacyjne, aparat Ambu, ssak itp). Po wszystkim robię obchód sal z matkami. Matka w najbliżej położonej sali skarży się: ,, to straszne, jak strasznie się ,,tłuczą” ci państwo z karetki, ja już nie mogę zasnąć.. ” Dyskutować? Szkoda czasu i nerwów.

Mogę tak godzinami. Powstałby cały ogródek ,,kwiatków” : kłamca, złodziej, nimfomanka, brudas, leń, intrygantka, oszustka i nawet megalomanka. Jednym słowem cała łąka.