Niepamięć

Nie nadaje się na detektywa, spostrzegawczość u mnie ,,siedzi” na całego, jeśli rodzi się zdrowe dziecko i jego pobyt był bez sensacji, to szybko ,,wylatuje” mi z pamięci. Cieszę się, że było dobrze i spokojnie, bez problemów, ale nie pamiętam po kilku dyżurach ani nazwiska, ani twarzy matki. Nawet nie jestem w stanie skojarzyć po dokumentacji. Czysta niepamięć!

Ostatnio , urodzone u nas dziecko, trafiło na oddział pediatryczny do szpitala . Nic nowego, bo niektóre zaburzenia czy pogorszenie stanu zdrowia mogą wystąpić po jakimś czasie. I tak było w tym przypadku. Dziecko trafiło z objawami infekcji, gorączką i dusznościami. Według rodziców zostało wypisane z oddziału neonatologicznego z wysypką na skórze. Lekarz dyżurny pediatra nie omieszkał mi przekazać , jaką wersję wydarzeń przedstawiają rodzice. Wypytywał o rodzaj wysypki, a ja nawet nie miałam pojęcia o czym on mówi, nie kojarzyłam nic, ani nazwiska, ani daty, pustka. Niedziela, nie ma oddziałowej ( może ona by coś pamiętała?), a w komputerze tylko wydruk wypisu i suche dane. Nie mam pojęcia o kim mowa. Na dodatek okazuje się, że to ja dawałam wypis matce i ostatnia widziałam dziecko i jego skórę ( przecinałam metryczkę). Zgodnie z faktami mówię, że nie pamiętam i nie kojarzę.  Ale skoro był wypis poprzedzony badaniem lekarskim to stan zdrowia dziecka był dobry.

Niby nic, ale nie mogę przestać o tym myśleć. Próbuję skojarzyć nazwisko, ale ani ja ani Dorota nie mamy pojęcia o kim mowa. Przecież wysypkę nie przegapiłabym ja, a co dopiero pediatra. No, ale uczucie niepokoju pozostało mam do końca dyżuru.

Wyjaśnienie sprawy było prozaiczne, noworodek miał kontakt z chorym dzieckiem w domu ( o czym nie poinformowali rodzice ). Po dwóch dniach mały zakaziciel ( z racji wieku silniejszy od braciszka) tak  zagorączkował, że konieczna była hospitalizacja. Nie było już mowy o niedbalstwie na oddziale neonatologicznym. Zastanawia mnie tylko jedno, po kiego licha tak kłamać? Odszkodowanie? Może….

Ale mnie najbardziej zaskoczyło to, że oprócz własnej dokumentacji nie mamy nic na swoją obronę. A przecież czasami piszemy krótko i na temat. Bez stylu opisowego i szczegółowego.,, W dobrym stanie zdrowia noworodek został wypisany do domu” – teraz okazuje się, że nie zawsze to wystarcza. Na dodatek nie pamiętamy, nie kojarzymy. Gdyby mnie nawet ,,przycisnął ” najgroźniejszy prokurator, to musiałabym powiedzieć:  nie pamiętam. Bez złej woli. Smutne to, że kogoś się szkaluje bezkarnie.