Nowa praca

Służące – tak określiła pielęgniarki osoba komentująca ostatni wpis, a położne to nianie! Uśmiałam się po pachy. Nie, wcale mi nie było przykro, ani trochę. Może kiedyś bym komentowała i szukała ,,sprawiedliwości” , ale teraz to mnie to tylko śmieszy.

Związki zawodowe pielęgniarek i położnych ostrzegały, że będzie brakować rąk do pracy. To się dzieje teraz! W mojej okolicy są cztery szpitale ( w odległości ok 50 km), jedne finansowo stoją dobrze, inne źle. Ot, polska rzeczywistość. Przywykłyśmy do tego, ale w obecnym czasie zaczyna się ,,podbieranie ” personelu, początkowo to praca na zlecenie, ale teraz to już proponowane są etaty. Zawsze nam mówiono : na twoje miejsce jest 10 chętnych! Czcze gadanie! Bajki dla dzieci i głupich, którzy myślą, że praca pielęgniarki lub położnej to bycie służącą. Doświadczona i posiadająca wszelkie uprawnienia położna mile jest widziana na rynku pracy. Ja miałam kilka ofert pracy i po raz pierwszy w swojej karierze zawodowe wybierałam! Najlepsza dla siebie ofertę.

Początkowo byłam jak dziecko we mgle. Bo przecież nigdy nie byłam w takiej sytuacji, ale teraz już pracuje w nowej pracy! Poczekali na mnie dwa miesiące, dopóki nie zamknęłam spraw w swojej dotychczasowej pracy. Ciężko mi było odchodzić, bo przecież tyle lat pracowałam i czułam się związana z oddziałem, szpitalem, ludźmi. Miałam sporo wątpliwości czy odejść. Ale trzeba korzystać z szansy jaką daje los. Tak więc, kochani, pracuję w nowym szpitalu, nowej pracy i jestem bardzo zadowolona. Na początku bałam się, że może wiele będę musiała się nauczyć, podszkolić. Wiecie, ja z powiatowego szpitala a tu specjalistyka pełną gębą! Ale okazało się, że jedynie trudne „nowe” to dokumentacja. Resztę już znam :lol:

Dzieci mam dużo, nawet 22 noworodków- a ja jedna! Ale zaplecze znakomite: ,,R”- ka z trzecim stopniem referencyjności! Czego chcieć więcej? Żadnego czekania na karetkę, pełny zespół i nareszcie o nic nie muszę się martwić. Tylko praca i czysta satysfakcja. Oddział czyściutki, nowoczesny i po ludzku śliczny. Lubię nową pracę ;-)

I nikt nie traktuje mnie jak służącą czy nianię. Jestem położną.