Wizyta Dorci

Jestem na dyżurze i nagle widzę, jak środkiem korytarza zapyla moja Dorcia. Radość ze spotkania i zaskoczenie. Co ona tu robi? Ze śmiechem witam się z moją koleżanką, ale ona taka poważna i zdenerwowana. ,,Dorcia, a ty co, masz kogoś w szpitalu?”. Nagle Dorota, jak nie trzepnie mnie po ramieniu….,,To wszystko przez ciebie trąbo jedna…Teraz ja na stare lata muszę zaczynać od początku…” Bo moja koleżanka, z którą przeżyłam tyle lat na szpitalnym oddziale, dobre i złe chwile, zdecydowała się na zmianę pracy. Byłam w takim szoku, że nie mogłam uwierzyć i z radości gęba śmiała mi się głupkowato.

Dorcia miała dosyć i zdecydowała się szukać nowego miejsca pracy. Miała dosyć niepewności, ciągłego dodawania obowiązków, braku obsady i sprzętu. Po ciężkim i upalnym lecie szala się przechyliła i moja Dorcia zebrała dokumenty i CV. Umówiła się na rozmowę i przypadkowo trafiła na mnie. Mnie się dostało i moja kochana Dorcia poczłapała do oddziałowej na rozmowę, w sprawie zatrudnienia. Nie mogłam znaleźć sobie miejsca. Strasznie mi się dłużyło, a ta rozmowa trwała i trwała. Całe dwadzieścia minut  :-P Prawie pilnowałam drzwi gabinetu….

Wreszcie moja Dorotka otworzyła drzwi i pożegnała się z moją nową szefową.,, Dorcia, gadaj co załatwiłaś?” Koleżanka, czerwona z emocji, ściska teczkę z dokumentami i szepcze do mnie przejęta ,,Jak znaleźć gabinet Naczelnej?” ,,Co, przyjmie cię? Gadaj coś wreszcie…”, ,, Jestem tak przejęta, że chyba powiedziałam dobranoc zamiast do widzenia, wszystko przez ciebie i te twoje pomysły. Na stare lata muszę zaczynać wszystko od początku, te twoje gadanie, że czasami warto coś zmienić, przecież ja mam swoje lata ….” Moja Dorotka była kłębkiem nerwów, a przecież ja nie namawiałam ją na nową pracę. Mówiłam tylko, jak mi się pracuje i że nie żałuję. Nawet nie wiedziałam, że Dorota szuka nowego zajęcia. Przytuliłam wariatkę i powiedziałam, jak może dojść do gabinetu. Co tu ukrywać, cieszyłam się, że będzie pracowała, jeśli nie ze mną, to chociaż na sąsiednim oddziale.

Dopiero wieczorem moja ciekawość została zaspokojona. Dorota od nowego roku zaczyna pracę, bo z dotychczasowego miejsca pracy nie puszczą jej bez odpracowania wypowiedzenia. A odkąd oddziałowa usłyszała, że ona szuka nowej pracy, to ciągle namawia ją na pozostanie, bo ,,wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma”. Ale Dorota nie ma już wątpliwości, że czas odejść. I trochę jej smutno, ale też cieszy się, że wreszcie będzie stabilnie i normalnie. Nie boi się pracy, a oddziałowa przyjęła ją miło i dała do wyboru oddział. Nie ma wielkich oczekiwań, a proponowane wynagrodzenie jest o 20 % większe niż dotychczasowe, więc nie ma co się zastanawiać. Wybór jest prosty: spokój, stabilność i praca. A ja będę miała wariatkę blisko, bardzo blisko …   ;-)