Komputer – wróg numer 1

Biegnie moja Dorcia przez korytarz i po minie widzę, że jest problem. Pytam co się dzieje, bo widzę, że Dorota za chwilę padnie na zawał. ,,Ja nie wytrzymam z tym programem, ten cholerny komputer robi mi na złość, ja się wykończę…” Przerwałam litanię żali, bo bałam się, że za bardzo skoczy jej ciśnienie. Wciągnęłam Dorotę do dyżurki i pytam jeszcze raz, na spokojnie co się dzieje. Dorota to moja najlepsza i długoletnia koleżanka. Nie chcę, żeby miała problemy w nowej pracy. A że bogini Informatyka Dorcie nie kocha, to już wiedziałam od wielu lat wspólnej pracy. Moja koleżanka nieskładnie opowiada mi, że przy przyjęciu pacjentki system ,, zjadł” jej kobietę. No, teraz to ja nie wiedziałam o co chodzi. Powoli doszłyśmy do sedna problemu. Moja koleżanka chciała wpisać przyjęcie pacjentki na oddział, coś kliknęła i dane poszły nie wiadomo gdzie. Przeszukałam oddziały nam dostępne, ale ani śladu kobiety. Nie ma wyjścia, trzeba wezwać informatyka.

Nasz pan od komputerów to bardzo miły człowiek. Wie dobrze, że kobiety są duszami emocjonalnymi, a nie technicznymi. Jest bardzo wyrozumiały i łagodny w przypadku pomyłki. Pan przyszedł szybko i ze zmarszczonym czołem słuchał wyjaśnień przerażonej Dorci. Na słowa ,, system zjadł kobietę” ze zdziwieniem spojrzał na mnie. Nie mogłam powstrzymać uśmiechu, Dorota zauważyła konsternację informatyka, spojrzała na mnie i gruchnęłyśmy śmiechem. Po chwili byłyśmy już poważne i na spokojnie wytłumaczyłyśmy panu z czym mamy problem.

Informatyk zasiadł do komputera i spokojnie zajął się swoja pracą. Żeby mu nie przeszkadzać usiadłyśmy w kąciku i gadałyśmy sobie cichutko.

W pewnej chwili poderwał nas głośny rechot informatyka. Chłopina mało się nie posikał ze śmiechu. Aż dostał czkawki. Próbował być poważny, ale uśmiech sięgał mu od ucha do ucha.Spytał Doroty:

- Czy ta zgubiona pacjentka to pani X, lat 85 ?

- Oj, tak, tak! – Dorota z radości mało nie ucałowała faceta

- No, to po kłopocie, znalazła się…

- A gdzie była ?

- System ją nie zjadł, wpisała ją pani jako pacjentkę ,,eRki ” pediatrycznej !

Przez dłuższą chwilę w dyżurce słychać było tylko gromki śmiech trzech osób.

Nie każdy umie tak fajnie zgubić pacjentkę. Moja Dorcia jak zawsze w świetnej formie  :lol: