Miejsce urodzenia

Każdy ma prawo do wiedzy, gdzie się urodził. Kraków, Pączków czy Jagódki Małe. Do dokumentacji wpisuje się, jako miejsce urodzenie, miejscowość, w której dany Urząd Stanu Cywilnego wystawia metrykę urodzenia. Jeśli dziecko rodzi się np. w szpitalu w Pączkowie, to tamtejszy urząd jest władny do wydania dokumentów dziecka. Oczywiście, nawet porody domowe podlegają takiemu rozwiązaniu.

Mam dyżur dzienny. Dużo dzieci, więc dokumentacji ogrom. Siedzę przy biurku i zawzięcie piszę. Nagle słyszę: ,,Dzień dobry, bo ja mam pytanie…” Podnoszę głowę i widzę mężczyznę z książeczką zdrowia dziecka w ręku. W głowie szukam informacji, czy ja faceta znam? którego maluszka to ojciec? I nic, pustka.

Facet tłumaczy mi, że w książeczce jest błąd. Wyciągam rękę po dokument i już się zastanawiam, gdzie zrobiłam gafę, zła na siebie. Według ojca dziecka, źle jest napisane miejsce urodzenia. Otwieram książeczkę i widzę, że nie ma błędu. Miejsce urodzenia poprawnie wypełnione. Zdziwiona, pytam o co chodzi. Cytuję rozmowę:

- Ale tu jest błąd, bo córka nie urodziłą się w X.

- Nie urodziła się u nas? Nie w tym szpitalu?

-No, właśnie, nie w szpitalu….

- Proszę pana, ale książeczkę wydano w tym szpitalu, więc musiała być hospitalizowana u nas…

- Tak, córeczka leżała w szpitalu, ale nie urodziła się w szpitalu.

- To gdzie się urodziła, w domu? To też wpisuje się miejscowość X, bo do tutejszego urzędu należy wystawienie dokumentów dziecka…

- Ale ona nie urodziła się w domu …

- To gdzie?

- No, w karetce, na stacji Orlenu !

- Na stacji Orlenu? Panie, przecież ja nie wpiszę do książeczki : miejsce narodzin – stacja paliw, przecież tak nie można, musi być miejscowość…

- Ale ona się tam urodziła!

- Wie pan, ja mogę dopisać ,,poród poza szpitalem”, ale nie Orlen…W książeczce zostanie miejscowość X, a państwo opowiedzą córeczce, jak to było z jej narodzinami, to będzie taka opowieść rodzinna… :lol:

- No, dobrze, to niech będzie……..

I tym sposobem Orlen uratowany przed ,,ojcostwem” :twisted: