Rude to wredne

Jesteśmy stare. No, dobrze nie mogę temu zaprzeczyć. Personel ma swój wiek i nie jest to ,,czas piękna i radości”. A to siwizna, nadwaga, bolący kręgosłup, problemy ze wzrokiem, ogólnie zespół Trzeciego Wieku. A praca wymagająca i na pełnych obrotach. Nic dziwnego, że brakuje czasami cierpliwości do ,,wymagań” zarówno pacjentów, jak i zwierzchności. A do tego ,,demencja”, która ujawnia się zawsze w najmniej oczekiwanym momencie.

Na oddział przywieziono pacjentkę po porodzie. Przyjęcie to nie tylko dokumentacja, ale również komputer. Konieczne jest przyjęcie elektroniczne i uzupełnienie diety, przypisanie łóżka i takie tam rzeczy. Kobieta po porodzie otrzymuje posiłki lekkostrawne, a jeśli to konieczne dietę cukrzycową , wątrobową i tym podobne. Pacjentki po cięciu cesarskim żyją na kleiku i sucharkach. To co jest przypisane danej pacjentce to przyjeżdża z kuchni. Korekty możliwe są tylko raz w ciągu danej zmiany.

Pacjentka została przyjęta i wpisana w komputer. Mija dzień, nowe pacjentki, nowe czynności, badania i kroplówki. Dyżur pełni położna, która siwiznę włosów pokrywa wściekłą czerwienią. Ma huk roboty, bo jest sama, z grafiku wypadła zabiegowa. Ja pilnuję dzieci i w miarę możliwości pomagam, ale ledwie wiążemy koniec z końcem.

Partner nowo przyjętej pacjentki ciągle zgłasza jakieś problemy. A to pilot od łóżka nie działa, a to młoda mama chyba ma gorączkę, a to trzeba wytłumaczyć, jak długo będzie trwał pobyt, a jeszcze konieczna jest ciągła pomoc w zmianie pozycji w łóżku. Koleżanka ciągle odrywana od rozpoczętej pracy zaczyna tracić cierpliwość, a presja czasu i obowiązków jest coraz mocniejsza. Ale nie mam czasu współczuć Rudej, bo sama mam kłopoty z czasem.

Koniec dyżuru przyjmuję z ulgą. Skończył się wariacki dzień i czas do domu. Ale moja koleżanka jest jakaś cicha i niezadowolona. Pytam, dlaczego ma zły humor. Ruda marszczy nos i patrzy na mnie z dziwna miną. ,,No, co jest kobieto?” . ,,Ja chyba pomyliłam diety i ta ,,nowa – upierdliwa” na jutro ma wypisany kleik i sucharki…”,,Nic jej nie będzie, najwyżej rodzinka przyniesie jej jedzonko”. ,,Taaak, ale dyżurny zlecił jej Bisakodyl na przeczyszczenie, bo się żaliła na zaparcie…” Nie podejrzewam koleżanki o złośliwość, ale to prawda, że nawet rude farbowane to wredne.