Zawód : położna

Strajk pielęgniarek w Centrum Zdrowia Dziecka przez wielu określany był jako skandal, nieetyczne zachowanie i brak empatii. Tak duże emocje budziła akcja protestacyjna. Dlaczego taki emocjonalny jest wydźwięk protestu? Bo zawód pielęgniarki i położnej jest zawodem zaufania społecznego. Dotyczy opieki nad osobami chorymi, bezbronnymi i wymagającymi troski. Czy można odejść od łóżka osoby chorej w imię mamony?

Wykonywać ten zawód może osoba, która ukończyła studia położnicze lub pielęgniarskie i uzyskała dyplom położnej (pielęgniarki). O zawodzie położnej mogę wiele powiedzieć, bo wykonuję go od 1989 roku.

Nauka zawodu nie jest łatwa, studia są trudne, wymagające. Po ukończeniu licencjatu można podjąć pracę zawodową, ale dopiero wtedy zaczyna się nauka prawdziwej pracy na oddziale. Żadna praktyka na studiach nie uczy tego, co potrzebne jest w pracy na dyżurach: osławionego doświadczenia. Młode osoby trafiające pod opiekę starszych koleżanek, uczą się organizacji pracy, obserwacji chorych, pielęgnacji i wiele innych rzeczy potrzebnych w zawodzie. Potrzebne jest ciągłe dokształcanie, zazwyczaj jest to na własny koszt. Kursy dokształcające lub specjalistyczne wymagane są w codziennej pracy: bez kursu szczepienia nie można wykonywać tej czynności, a jest to podstawowe działanie na oddziale noworodkowym, położniczym. Kurs reanimacji i wykonywania EKG to minimum w pracy zawodowej. Podnoszenie kwalifikacji jest mile widziane przez pracodawcę, najwyższym stopniem jest specjalizacja. Trwa dwa lata i kończy się egzaminem państwowym w Warszawie: tzw test specjalistyczny – 180 pytań na 180 minut. Dla mnie to był jeden z najtrudniejszych egzaminów w życiu.

Praca na niektórych oddziałach szpitalnych należy do bardzo stresujących i obciążających psychicznie: intensywna terapia, onkologiczny, hospicja, blok zabiegowy w tym porodówka, chirurgia, neurologia. Właśnie odporność na stres i umiejętność działania w takich warunkach powinna cechować pielęgniarkę, położną. Nie zawsze tak jest. Ważne jest, aby podejmować pracę zgodnie ze swymi możliwościami i znaleźć swoje miejsce. Jedna woli pracę z dorosłymi, druga woli dzieci, ktoś kocha chirurgię i połamane kości, inne zabiegówkę i każda znajdzie coś dla siebie.

Dlatego popieram zmianę oddziałów i poznawanie nowych systemów pracy pielęgniarki, położnej. Moja rada dla początkujących pielęgniarek: jeśli nie lubisz swojej pracy na tym oddziale, zmień oddział zanim ją znienawidzisz. Dużo zależy od atmosfery, jaka panuje na oddziale, szukaj dobrej oddziałowej i ordynatora. Może to głupio zabrzmiało, ale szefowa, która cie nie lubi, może zniszczyć ci życie zawodowe. Zanim ty coś wywalczysz, to ona doprowadzi cię do nerwicy. Czasami lepiej odciąć się od toksycznego środowiska i poszukać swojego miejsca. Zawsze korzystaj z możliwość podnoszenia kwalifikacji zawodowych, nawet na własny koszt. Nigdy nie wiadomo, który certyfikat może się przydać.

Czy w pracy pielęgniarki, położnej jest miejsce na dyskusję o finansach i zysku? Oczywiście, że tak. My też mamy rodziny, dzieci i rachunki do zapłacenia. Czy możemy odejść od łóżek chorych? Tego już nie jestem taka pewna. Wiem, że dużo koleżanek nazwie mnie głupią, a ja nigdy nie musiałam podejmować tak tragicznych decyzji. Marzą mi się lepsze czasy dla pielęgniarek i położnych, szacunek społeczny i lepsza płaca, więcej młodych do pracy i świadomość, że przekażę coś z mojego doświadczenia chętnym.

Czy napisałam wszystko o moim zawodzie? Oczywiście, że nie. To tylko suche fakty, bo nie opiszę radości z udanej reanimacji, dumy z dobrze wykonanego zabiegu lub pochwały przełożonego, zadowolenia, gdy pacjentka stwierdza, że tylko ty możesz jej pomóc, a najchętniej to zabrałaby cię ze sobą do domu. Ta praca przynosi satysfakcję i radość, ale też smutek i stres. Bo takie jest życie. Śmierć, choroby, nieszczęścia a na drugiej stronie zdrowie, narodziny i radość. Bierzemy w tym udział, czasami kosztem naszych rodzin. Ale na to składa się nasza praca.

8 Komentarze

  1. Napiszę jeszcze 2 egzaminy – z anatomii i technik położniczych – i będę miała za sobą pierwszy rok studiów położniczych, potem zaczynam pierwszą praktykę wakacyjną. I najgorsze jest to, że chcę to robić ale nadal nie wiem czy się nadaję do tak odpowiedzialnego zawodu. Na oddziale czuję się zagubiona, chociaż czasem są dni bardzo satysfakcjonujące… Przerażają mnie najdrobniejsze rzeczy, nie miałam jeszcze okazji zrobić jakiejkolwiek iniekcji, mam wrażenie że mimo tego, że się staram koleżanki bardzo mnie wyprzedzają. Pomimo skończonego pierwszego roku nadal nie wiem czy jestem odpowiednią osobą do tego zawodu… i z drugiej strony w niczym innym nie czułabym się lepiej… Nigdy w życiu nie czułam się bardziej zagubiona…
    Pani blog czasem dodaje mi otuchy. Tymczasem, pozdrawiam i wracam do nauki…

  2. Pielęgniarki i połožne powinny godziwie zarabiać. Piłkarze kopiąc piłkę dostają miliony, a tam gdzie ratowane jest życie i zdrowie, gdzie liczy się wiedza i umiejętności zarobki są nierzadko głodowe. Dyżury całodobowe, ciągły stres, walka z czasem to musi być dobrze opłacalne, inaczej cała służba medyczna zwieje nam na zachòd, gdzie chociaż są doceniani.
    Nie jestem pielęgniarką, ani nikt z rodziny nie pracuje w służbie zdrowia. Bywałam pacjentką i chciałabym by za ciężką pracę pielęgniarki dostawały lepszą zapłatę. To opłaci się głòwnie pacjentom.

  3. Do zostania położną zostały mi dwa kroki: praktyczny egzamin dyplomowy na oddziale i obrona pracy licencjackiej. Chcę iść do pracy po studiach. Z moich obserwacji wynika, że jestem jedną z nielicznych tak mocno zdecydowanych studentek. Także jeśli chodzi o więcej młodych do pracy… może kiedyś. Smutne to…

  4. Wie Pani, większość osób może pomarzyć o takich wynagrodzeniach, jak mają nawet początkujące pielęgniarki i położne. Są regiony, gdzie najniższa krajowa to standard, a i takie gdzie wynagrodzenia zaczynają się od 2,5 tysiąca. Poza tym pielęgniarka, która na co dzień pracuje w szpitalu nie może się równać z tą, co w przychodni zakładowej, która najczęściej jest tylko po to, aby była. U mnie w szpitalu dochodzi do takich sytuacji, że na jednym oddziale kobiety nie mają czasu się napić kawy, a na drugim zdarza się 3 pacjentki 3 pielęgniarki, bo tak mało jest przyjęć, a wypłacić wynagrodzenie trzeba.

    A jeśli chodzi o ten słynny protest, to w pewnym momencie zadałam sobie pytanie, jak te strajkujące osoby by się czuły na miejscu rodziców tych chorych dzieci? Pewnie też by chciały, aby ktoś zaopiekował się i leczył ich pociechy.

    Co do smutków w pracy pielęgniarki… Mama pracowała z kimś, kto ma córkę pielęgniarkę. Wtedy pracowała na oddziale wewnętrznym i zawsze na dyżurze po jakiś świętach ktoś odchodził jej na drugi świat. Takiego ma pecha…

  5. Witam. Nawiązuje Pani do strajku w Centrum Dziecka niedawno doszło do tragicznej pomyłki pielęgniarki, która podała potas zamiast soli fizjologiczne.Napiszę Pani o przemeczeniu w zawodach medycznych, pielęgniarki pracują na etacie i dodatkowo w kilku innych miejscach, z jednego dyżuru idą na drugi. Dyżury są ciężkie, wymagające ciągłego skupienia, dużo pacjentów w ciężkim stanie, leżących do całkowitej opieki a na 30 chorych są dwie pielęgniarki.

  6. Mamy wakacje. A może wpis na ten temat Pani napiszę. Czy ciężarna może lecieć samolotem, zdobywać góry, nurkować. Czy jechać z noworodkiem na urlop, czy można się wybrać zvtak malutkim dzieckiem w długą podróż samolotem?

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.