Bliźniaki- podwójne szczęście

Coraz częściej obserwuję na swoim oddziale narodziny bliźniaków. Nie wiem, czy statystyka narodzin się zwiększyła, czy była to sytuacja sporadyczna, ale na oddziale miałam za jednym zamachem cztery pary bliźniąt.

Pielęgnacja bliźniaków nie jest trudna, wymagająca i czasochłonna to tak, ale nie przekraczająca możliwości fizyczne matki. W pierwszej chwili zawsze obserwuję przerażenie i szok, strach przed pozostaniem sam na sam z dziećmi. Po jakimś czasie mama powoli oswaja się z sytuacją i potem świetnie sobie radzi. Ważne jest ukierunkowanie i w pewnym sensie zorganizowanie opieki nad maleństwami.

Zazwyczaj są to dzieci urodzone przedwcześnie i z niską wagą urodzeniową, często mające za sobą początkowe kłopoty z wydolnością oddechową, pobytem w inkubatorze, pod respiratorem. Kiedy trafiają pod opiekę mamy mają już ustabilizowany stan ogólny. Ale całe to oczekiwanie na dzieci, odwiedziny na intensywnej terapii, nie ułatwiają pokonanie stresu pierwszego dnia. Mama rzucona na głęboką wodę, w pierwszej chwili ma uczycie, że sobie nie poradzi, czasami poleci łza strachu. Ale to tylko początki.

Opieka nad bliźniakami musi być oparta na dobrej organizacji czasu. Jeśli mama karmi piersią jednego i wykluczone jest przystawienie drugiego bliźniaka jednocześnie – a on drze się jak szalony, to podaję mieszankę drugiemu z butelki. Że to źle? Że promocja karmienia piersią i zalecenia? Ludzie, jak mama ledwo żyje ze stresu to ja ją będę jeszcze katować płaczem maleństwa? Trzeba ogarnąć sytuację i pomóc, a nie podkręcać poczucie chaosu. Z czasem dzieci wypracują rytm karmień i mama będzie karmić dwoje. Co jest ważne : małe dzieci jedzą na raty, bo szybciej się męczą. Karmienie trzeba dostosować do możliwości dziecka. Jeśli ma trudności z ssaniem piersi, dokarmiać odciągniętym pokarmem mamy, jeśli ulewa to karmić częściej mniejszą ilością, no i budzić do karmień. Takie maluszki zazwyczaj nie manifestują głodu, są zbyt słabe.

Druga sprawa to pielęgnacja. Skóra jest tak wrażliwa i delikatna, że niewiele trzeba,aby powstały odparzenia i wyprzenia. Pielęgnujemy i natłuszczamy, bo to konieczne. Świetnie sprawdzają się emolienty, ale limomag, alantan też jest ok.

No i jeszcze jedno. Dobrze jest umieścić maluszki w ,,gniazdku”, może to być uformowany kocyk, duży ręcznik, pieluchy. Ważne, żeby było miękko i ciepło, przyjemnie. W takim gniazdku dziecko czuje się bezpiecznie i stabilnie, skóra nie jest narażona na nadmierny ucisk. Zmieniamy pozycję  ciała dziecka co dwie , trzy godziny.

Ważna jest ochrona przed wychłodzeniem. Kąpie maluchy szybko, ale bardzo ostrożnie, nie pocieram skóry przy osuszaniu, uczę matkę ,,obsługi” własnego dziecka. Kontrola wzrokowa całego ciała, troska o kikut pępowiny, umiejętność ubierania i pielęgnacji – musi umieć poradzić sobie z ewentualnymi problemami.

No i złota zasada połogu: mama odpoczywa, gdy dzieci śpią. Drogie mamy bliźniaków – świetnie sobie radzicie! Pamiętajcie, że Wy macie dwójkę dzieci pod swoją opieką w dzień i w nocy, że macie prawo szukać pomocy i korzystać z każdego rozwiązania, które uznacie za stosowne i pomocne. Bo to Wasze nieprzespane noce i zakręcone dniówki. Ja WAS podziwiam i życzę dużo siły, a dla WASZYCH MALEŃSTW zdrowia.