Niechciany ,,noworodek”

Dlaczego położne nie lubią pracy z noworodkiem? Tak, tak, nie lubią. Mam tego przykład w swojej pracy. Część koleżanek musi, z powodu braku personelu, przejąć obowiązki opieki nad noworodkiem i nastąpił bunt. No, może bunt to za dużo powiedziane, ale radości z tego powodu nie widać. Na oddziale rozpoczęła się dyskusja czy mamy prawo wyboru specyfiki pracy, czy oddziałowa powinna dobierać personel pod względem predyspozycji  do pracy, czy kierować się tylko zabezpieczeniem grafiku.

Według prawa wykonywania zawodu mamy, jako położne opiekujemy się kobietą i dzieckiem. To ,,i” często się gubi. Na sali porodowej położna prowadząca poród najczęściej przekazuje nowo narodzone dziecko pod opiekę położnej neonatologicznej. Chociaż standard określa jednoosobową opiekę to i tak jest to fikcja w wielu szpitalnych porodówkach. Oddziały położnicze to ciąg dalszy podziału opieki. Przez wiele lat utrwalało się to i nie ma co się dziwić, że teraz wymagania wspólnej opieki matki i dziecka są trudne do realizacji. Po wielu latach pracy na jednym odcinku trudno oczekiwać nagłej i radykalnej zmiany specyfiki pracy w wykonaniu położnej, której pozostało kilka lat do emerytury.

A teraz wprowadzamy zmiany. Oczywiście są deklaracje „bo jak nie, to się przeniesiemy na inny oddział”, ale małymi kroczkami idziemy do przodu. Nie można pokochać neonatologii od pierwszego wejrzenia , ale z czasem może koleżanki polubią ,,noworodki”. Piszę słowo noworodki z cudzysłowem, bo nie odnosi się to do dzieci tylko do pracy z noworodkiem, czyli do dokumentacji, wizyty lekarskiej, badań, szczepień itp. Ogólnie w szpitalnym żargonie to ,,noworodek” to też personel:

jest już noworodek? – pytanie czy jest już położna neonatologiczna,

poszukaj noworodka! – czyli znajdź położną

noworodek! chodź, bo masz wizytę – koleżanki informują

o informację co do dziecka proszę pytać noworodka! – komentarz położnej do ojca dziecka

Żebyście widziały minę faceta, nie miał pojęcia o czym kobieta mówi. A potem wychodzi do niego ,,noworodek” – baba po 50-tce , wielokilogramowa, nijak nie podobna do noworodka :twisted: .

Jestem ,,noworodkiem” już wiele lat. Wiem, że nie jest to praca łatwa i bezproblemowa, ale jest jeden plus – maluch nigdy ci nie odpyskuje, nie będzie agresywny i ceni twoją pracę. Jak tu nie kochać noworodków?!!!!!!!!! :lol:

11 Komentarze

  1. No właśnie miałam zapytać czy woli Pani pracę z położnicami czy z noworodkami, ale ostatni akapit dał mi odpowiedź :) chyba też bym wolała :) miły wpis :)

  2. Jak ktos nie lubi swojej pracy to zwyczajnie powinien ja zmienic, zastanowic sie, czy rzeczywiscie dobrze wybral zawod. Pozniej slyszy sie tryliard opowiesci o nieprzyjemnych poloznych traktujacych pacjentki (w tym niemowlaczki) w skandaliczny sposob. Wczoraj wyszlam po porodzie z jednego ze szpitali w Niemczech. I powiem wprost, mimo ze porod nie nalezal do najlatwiejszych jestem OCZAROWANA personelem. I to zarowno tym na sali porodow, jak i opiekujacych sie nami pozniej przez kolejne 5 dni. Serdecznosc, gotowosc do pomocy o kazdej porze dnia i nocy, cierpliwosc, objasnianie wszystkiego, pokazywanie jak przylozyc mala do karmienia, obecnosc podczas tego karmienia, zeby przyjrzec sie, czy sie uda, bieganie do nas czasami w srodku nocy nawet i chec zajecia sie mala te pare godzin od 1 do 5 rano (prosze mi wierzyc po bitych 30 godzinach samego porodu zakonczonego jednak cesarka nie ma sie sily i mozliwosci zajac sie dzieckiem). Wielkie brawa! I nie, nie ma tam wcale duzo wiecej personelu na oddziale. Sa za to dobre che.ci

    • Żeby nie było, że taki cud miód tylko w Niemczech, to od siebie dodam, że 2 lata temu a potem 4,5 msc temu rodząc w polskim szpitalu (śląsk) również opieka była na poziomie. Koleżanka w pokoju miała problem z karmieniem, więc położna przychodziła co 3 godziny z laktatorem – nawet w środku nocy – i potem po mleczko dla dziecka, pilnowała tych godzin bardziej niż zmęczona mama. Gdyby nie inna położna to ja sama nie wiem czy podołałabym karmieniu, dzięki niej poznałam nakładki i w nich karmienie poszło super. Opiekę przy pierwszym porodzie również wspaniale wspominam, wskazówki co mam robić bardzo mi pomogły. Jeśli chodzi o personel to naprawdę nie mogę narzekać! :)
      Pozdrawiam serdecznie.
      Noworodki są boooooskie :)

      • Bardzo fajnie :) Ale wlasnie dlatego, ze ta prace wykonywaly polozne, ktore kochaja swoj zawod. I tak powinno byc :) Pozdrowienia!

  3. Popieram Steddl
    Rodzilam w Sieradzu Trzy lata temu przez cesarkę.Także jestem bardzo zadowolona z opieki nad dzieckiem i sobą.Także nie mozna wszystkich pod jadną kreskę. Jedyne ale mam do ordynatora był jak rzeźnik nie delikatny przy badaniu.

  4. Nie rozumiem jak można wybrać zawód położnej i nie kochać noworodków,dla mnie to się łączy .Matka i dziecko to jedno,położna która nie lubi pracy z dziećmi jest pomyłką i wybrała zły zawód.

      • Autorka sama napisała że część położnych nie lubi pracy na oddziale dla noworodków i w razie zastępstwa lub braku personelu mają problem co mnie dziwi bo osoba decydująca się na ten zawód musi chyba zdawać sobie sprawę że dziecko to część ich pracy.Coś jest na rzeczy bo sama miałam koleżankę położna która też alergicznie reagowała na pracę na noworodkach jak została tam skierowana to wytrzymała tylko parę dni i się zwolniła i wyjechała do Anglii.

Odpowiedz na „~mikiAnuluj pisanie odpowiedzi

Wymagane pola są oznaczone *.