Archiwum

Sierpień
31 sierpnia 2017 „Letni urodzaj”"

Lipiec
5 lipca 2017 „Nowy wpis”"

Kwiecień
5 kwietnia 2017 ” Ciąg dalszy „nauki odpoczynku”"

Luty
16 lutego 2017 „Rodzicielska odpowiedzialność”

Styczeń
23 stycznia 2017 „Nauka odpoczynku”

10 stycznia 2017 „Niechciany „noworodek”"

Listopad
27 listopada 2016 „Odpowiedzialność zawodowa”

Październik
24 października 2016 „Zespół Munchausena”

20 października 2016 „Puste dyżury”
Sierpień
29 sierpnia 2016 „Pochwała agresji”

19 sierpnia 2016 „Jeśli karmienie piersią boli”

9 sierpnia 2016 „Co słonko widziało?”

Lipiec
23 lipca 2016 „Krzywe, odgniecione i dziwne”
18 lipca 2016 „Bliźniaki – podwójne szczęście”
18 lipca 2016 „Wyniki konkursu”

Czerwiec
25 czerwca 2016 „Zawód: położna”
20 czerwca 2016 „Żylaki”

Maj
27 maja 2016 „Drobiazg?”

23 maja 2016 „Konkurs, konkursik, zabawa…”

19 maja 2016 „Rude to wredne”

Marzec

23 marzec 2016 „”Niedoskonałe” mamy”

3 marzec 2016 „Bez umiaru”

Luty

10 luty 2016 „Mały wampirek”

2 luty 2016 „Już wróciłam”

2016

Listopad

26 listopada 2015 „Moje dzieci”

12 listopada 2015 „Komputer – wróg numer 1″

5 listopada 2015 „Miejsce urodzenia”

Październik

17 października 2015 „Wizyta Dorci”

Wrzesień
29 września 2015 „Dotyk przeszłości”
11 września 2015 „Macierzyństwo wg Jurka”

Sierpień
31 sierpnia 2015 „Szacunek zmarłym”
29 sierpnia 2015 „Nowa praca”
23 sierpnia 2015 „Wyniki i nagrody”

Lipiec
30 lipca 2015 „Coś dla maluszka CEBA konkurs”
21 lipca 2015 „Okropna pogoda”

Czerwiec
4 czerwca 2015 „Krocze – rzecz o pięknie”

Maj
31 maja 2015 „Tęsknota za trzecią ręką”
20 maja 2015 „Pomocne biodro”
4 maja 2015 „Niepamięć”

Kwiecień
21 kwietnia 2015 „In vitro” Marzec
24 marca 2015 „Wyniki i nagrodzeni”
17 marca 2015 „Złe nowiny”

Luty
27 luty 2015 „Wielki konkurs rocznicowy”
23 luty 2015 „Sezon grypowy”
11 luty 2015 „Majeranek”
4 luty 2015 „Krawiec bez okularów”
1 luty 2015 „”Kwiatki” ze szpitalnego ogródka”

Styczeń
24 styczeń 2015 „Śmierć łóżeczkowa”
13 styczeń 2015 „Duże dzieci”
4 styczeń 2015 „Powrót Doroty”

Grudzień
19 grudnia 2014 „KONKURS MIKOŁAJKOWY! – nagrodzeni”
2 grudzień 2014 „Koniec świata”

Listopad
25 listopad 2014 „KONKURS MIKOŁAJKOWY!”
12 listopad 2014 „Naprawa pomyłki”
3 listopad 2014 „Ta cholerna empatia”

Październik
29 październik 2014 „Miłość nie jest podejrzliwa”
24 październik 2014 „Echo „łapówki”"</a
19 październik 2014 „Łapówka na maxa”
13 październik 2014 „Atopia skóry u dzieci- wielkie testowanie”
9 październik 2014 „Grzeczna”

Wrzesień
23 wrzesień 2014 „Witaminy w ciąży”
15 wrzesień 2014 „Wyniki wakacyjnego konkursu”
14 wrzesień 2014 „Jak Dorcia poszła pod nóż”
2 wrzesień 2014 „Kursy i opłaty”

Sierpień
25 sierpień 2014 „Jak rozmawiać dyplomatycznie”
2 sierpień 2014 „Hipotrofia”

Lipiec
23 lipiec 2014 „Wakacyjny konkurs”
9 lipiec 2014 „Przypadek”
6 lipiec 2014 „Powrót z chorobowego”

Czerwiec
11 czerwiec 2014 „Ciężarna na gigancie”
7 czerwiec 2014 „Kłamstwa i półprawdy”

Maj
25 maj 2014 „Zwykłe życie – zwykły dyżur”
16 maj 2014 „Salowe”
9 maj 2014 „Mamy co robić”
8 maj 2014 „Wyniki konkursu”

Kwiecień
28 kwiecień 2014 „Kosmetyczka maluszka”
17 kwiecień 2014 „Fizjologia czy cięcie?”
11 kwiecień 2014 „Dary”
2 kwiecień 2014 „Krzyżówka z super nagrodami”

Marzec
27 marzec 2014 „Dysplazja stawów biodrowych”
24 marzec 2014 „Co z tym kikutem pępowinowym?”
18 marzec 2014 „Najczęściej spotykany uraz porodowy”
14 marzec 2014 „Dystocja barkowa”
13 marzec 2014 „Nagrody od CEBA BABY”
3 marzec 2014 „Młode matki – echo komentarzy”

Luty
27 luty 2014 „Moje koleżanki”
19 luty 2014 „Zwykły dyżur”
13 luty 2014 „Niedzielne dzieci”
7 luty 2014 „Przyjaciele – na dobre i na złe”
5 luty 2014 „Grzechy główne wg pacjenta”
3 luty 2014 „Testowanie chust”

Styczeń
31 styczeń 2014 „Narodziny zimowej panienki”
26 styczeń 2014 „Moja filozofia pracy”
23 styczeń 2014 „Listy”
16 styczeń 2014 „Jak się robi cuda”
16 styczeń 2014 „Wynik konkursu”
11 styczeń 2014 „Pożyczalscy, czyli kradzieże na oddziale”
8 styczeń 2014 „Nowe szaty księcia”

Grudzień
17 grudzień 2013 „Nocna bieganina”"
11 grudzień 2013 „Zostałam „noworodkiem”"
7 grudzień 2013 „Poglądy pani salowej”
3 grudzień 2013 „Radykalne zmiany”

Listopad
20 listopad 2013 „”Ciężkie” dziecko”
15 listopad 2013 „Samo życie, nie bajka”
9 listopad 2013 „Wyniki ogłoszone!!!!!!!”
4 listopad 2013 „Szybkie cięcie”

Październik
28 październik 2013 „Restrukturyzacja?”
22 październik 2013 „,,W bólach rodzić będziesz” – a może nie?”
16 październik 2013 „Kolizja pępowinowa”
13 październik 2013 „Plotka”
7 październik 2013 „Doula – przyjaciółka?”
1 październik 2013 „Co robić jak płacze dziecko?”

Wrzesień
26 września 2013 „Święta cierpliwość”
22 września 2013 „Konkurs”
21 września 2013 „Jak przygotować się do porodu?”
14 września 2013 „Pampersologia”
8 września 2013 „‚Kucharzenie’”
6 września 2013 „Moje dylematy”
2 września 2013 „‚Uczynny’ tatuś”

Sierpień 31 sierpnia 2013 „Poród po CC”
26 sierpnia 2013 „‚Szybki’ poród”
23 sierpnia 2013 „Gwiazdka z onetu”
21 sierpnia 2013 „Zwykłe zmartwienia”
18 sierpnia 2013 „Otrzaskana łożyskiem”
12 sierpnia 2013 „Nocka w delegacji”
7 sierpnia 2013 „Jak to jest ze stażystkami”
5 sierpnia 2013 „Trudny dyżur” Lipiec
27 lipca 2013 „Narodziny bliźniaków”
23 lipca 2013 „Dzieciobójczyni”
16 lipca 2013 „Upał i nerwy”
9 lipca 2013 „Figlarny dialog”
3 lipca 2013 „Nowa Inicjatywa”

Czerwiec
26 czerwca 2013 „Awantura”
22 czerwca 2013 „Posucha na bloku”
18 czerwca 2013 „Jak nie wleźć w kadr”
16 czerwca 2013 „Imię dla dziecka”
13 czerwca 2013 „Szkoła rodzenia”
13 czerwca 2013 „Nasze cięcie cesarskie”
10 czerwca 2013 „List otwarty z przymrużeniem oczka”
6 czerwca 2013 „Straszne duchy”
3 czerwca 2013 „Etyczna praca”
1 czerwca 2013 „Nacięcie krocza”

Maj
29 maja 2013 „Jak Dorota poszła na wojnę”
28 maja 2013 „Zakażenia szpitalne”
25 maja 2013 „Poród w domu”
23 maja 2013 „Urodzaj na dziewczynki” 21 maja 2013 „Papier do dupy”
16 maja 2013 „Piję bo chcę”
12 maja 2013 „Zazdrość”
7 maja 2013 „Jak wybrać?”
3 maja 2013 „Krzywda”
1 maja 2013 „Się wkurzyłam”

Kwiecień
24 kwietnia 2013 „Nieszczęście”
22 kwietnia 2013 „Kroplówka”
19 kwietnia 2013 „Motylek”
16 kwietnia 2013 „Rodzinka”
15 kwietnia 2013 „Rysio”
13 kwietnia 2013 „Karmienia cd”
12 kwietnia 2013 „Karmienie piersią”
10 kwietnia 2013 „Nocka”
9 kwietnia 2013 „Dniówka”
9 kwietnia 2013

29 Komentarze

  1. Witam,
    Przeczytałam wszystko za jednym zamachem. Przed oczami stanął mi tydzień w szpitalu, jak rodziłam Młodego. Teraz się śmieję, że to było jak sport ekstremalny, ale wtedy do śmiechu mi nie było. Przydałby mi się ktoś taki, jak Pani – położna z powołania. Potrzebny mi był ktoś, kto wytłumaczy, a nie na każdym kroku umoralnia i jest zirytowany tym, że płaczę.
    Tylko tak dalej. Szpital powinien być wdzięczny losowi za taki personel jak Pani. Pozdrawiam.

  2. Witam,
    przeszłam przez cały blog w dwa dni i nie mogę nie zostawić śladu po sobie. Baaaaardzo dziękuję, że są takie położne jak Pani. To napawa optymizmem i redukuje strach przed decyzją o dzieciaczku i samym porodem. Zyczyłąbym sobie i wszystkim innym żeby miały szczęście trafić na taką właśnie ciepłą i skierowaną głównie na zdrowie i życie noworodka położną. Tacy ludzie to skarb w wielu przypadkach niedoceniany. Na pewno tu wrócę i będe obserwowac dalsze wpisy – przy okacji się czegos nauczę zanim zdecyduję się na swoje maleństwo.
    Z niecierpliwością czekam na kolejne wpisy i gorąco pozdrawiam z okryteko niezbyt dobrą sławą Opola. :)

  3. Witam, a może tak w kolejnym temacie poruszyć kwestie znieczuleń w Polskich szpitalach. Jestem ciekawa Pani zdania na ten temat. Przeraża mnie to, że NFZ refunduje znieczulenia pacjentkom, a większość szpitali go w ogóle nie podaje. Pozdrawiam

  4. Przeczytalam Pani blog z zapartm tchem w niecale 2 wieczory…
    Jestem mama 2 dzieci po naturalnych porodach i szkoda ze nie natrafilam na tak madra i pelna powolania polozna..Jest Pani cudowna kobieta,pelna ciepla i zrozumienia..Czekam na dalsze opisy..Pozdrawiam!!!;)

  5. Nie wiem jak trafiłam na tego blog, ale 3h czytałam, jak najlepszą książkę. Gratuluję pomysłu i pracy.

    Nie wszystkie mamy okazję trafić na takie połozne jak Pani.
    Szczególnie w stolicy.

    Prosze mi wierzyć, że brakuje takich serdecznych położnych jak Pani.

  6. Od przedszkola wiedziałam, że będę położną. Los zdecydował,że nią nie jestem . Żałowałam, żałuję i będę żałować.
    Z całego serca dziękuję Pani za ten cudowny blog!
    Nawet nie wie Pani, jak ja bardzo Pani zazdroszczę :(
    Utwierdziła mnie Pani w przekonaniu, że do zawodu położnej trzeba mieć talent i ogromne predyspozycje, a poza tym nieograniczone pokłady miłości do drugiego człowieka.
    DZIĘKUJĘ :)

  7. Witam, przez przypadek znalazłam jeden tekst na onecie i powiem szczerze,że mnie wciągło to co Pani tu pisze,tym bardziej że,spodziewam się dziecka. Nie owija Pani w bawełnę i naprawdę wiele można się od Pani dowiedzieć. Bardzo fajna rzeczą,są anegdoty przytaczane przez Panią. Jest pani naprawdę super babeczka,i życzę wszystkim przyszłym matkom by spotkały takie położne jak Pani. Pozdrawiam ciepło:)

  8. Witam serdecznie :) jestem że tak powiem młodą położną dopiero po studiach licencjackich :) bardzo się ciesze że znalazłam Pani bloga być może zmniejszy to mój strach przed pracą ii natchnie do dalszego rozwoju. Jak zaczynałam te studia traktowałam położnictwo jako misję pomocy kobietą w trakcie tak pięknej chwili jak narodzenie dziecka , natomiast teraz baardzo się niestety boje. Wiem ze będę się starać to w sobie jakoś zdusić bo chcę być potrzebna kobietą, chcę im pomagać bo uważam że taka jest rola położnej.

    Pozdrawiam serdecznie

  9. Witam bardzo serdecznie, dziękując za ten blog. Już dawno nie zaczytywałam się w czymś z taką przyjemnością (a dodam, że jestem polonistką:), więc ani dnia bez czytania!!!). Czuć w każdym napisanym słowie miłość do pracy, do zawodu, do ludzi, zdrowy rozsądek. Dzięki takim ludziom jak Pani porody mogą być piękne. Tak też wspominam swój zupełnie niedawny, właśnie dzięki personelowi. Chwilami się zastanawiałam, czy tam nie było Pani:) Zupełnie się zgadzam z opiniami na temat czasami ciężkiej współpracy z pacjentami, czasem klientami itd. Podziwiam Pani radość życia, zaangażowanie, spostrzegawczość, humorystyczny, barwny i żywy język. Gdyby tylko ten blog dotyczył innego tematu zaleciłabym go swoim uczniom jako lekturę i to obowiązkową, hii:) I jeszcze jedno, myślę, że współpraca z Panią, nauka zawodu pod Pani bacznym okiem, to sama i czysta przyjemność. Pozdrawiam serdecznie, czekam na kolejne wpisy. Życzę zdrowia i wielu sił na każdy nadchodzący dzień!!!

  10. Witam,wpadłam na Pani blog przypadkiem i tak mnie wciągnął, że przeczytałam cały:)jestem właśnie w 8m-cu i miło poczytać jak to wygląda tam po „waszej” stronie. Fajnie trafić na położną, która kocha to co robi. Fajnie jak ona trafi na osoby pozytywnie nastawione, wtedy wszystko jest łatwiejsze.
    Życze powodzenia w pracy i dalszego rozwoju bloga.

  11. Dzień dobry wszystkim:)
    Przeczytałam cały blog jednym tchem,bardzo fajny i faktycznie może być pomocny przyszłym mamom chociażby po to aby tak bardzo nie bały się porodu.Ja mam za sobą dwa a po przeczytaniu dzisiaj Pani wpisów zastanawiam się nad trzecim:)
    Ktoś na Pani blogu pisał iż oburza go ,,chodzenie”do lekarza w trakcie ciąży który pracuje w szpitalu z nadzieją,że się podczas porodu kobietą,pacjentką zajmie.Takie przekonanie ma także wiele moich koleżanek i przyznam się że uważam to za bzdurę.Ten lekarz raczej się nie pojawi a jeżeli tzn.ze dzieje się coś złego.To Pani Położna jest najważniejsza i ja miałam to szczęście,że przy obu porodach miałam wspaniałe Panie:)Przy drugim porodzie (18 miesiecy temu) pani Ania zajęła się mną jak bliska osoba.Bardzo namawiała mnie na prysznic ale ja (głupia)nie chciałam się zgodzić(myslałam,że tego bólu i tak nic nie zmniejszy) gdy w końcu zmądrzałam i weszłam do kabiny Pani położna klęczała przy mi masowała mi plecy i brzuch ciepłym strumieniem,cały czas pytała czy lepiej itd.Jestem jej niewypowiedzianie wdzięczna.Miała ogromną cierpliwość i duże pokłady empatii.Cudowna osoba:)Nie wiem czy to dozwolone ale chciałam za pośrednictwem Pani Bloga pozdrowić i podziękować Pani Ani Parzybut z Sieradzkiej porodówki:)Panią także serdecznie pozdrawiam i tylko niech Pani pozostanie sobą i nie da się tej ,,machinie”zmienić.Ludzie wszędzie są różni,wszystko zależy od człowieka i jego charakteru.Pani widać jest człowiekiem dobrym.I pozdrowienia dla Pani Dorci:)

  12. Dzień dobry,
    Właśnie jestem po lekturze niektórych fragmentów. Podziwiam Panią za cierpliwość i ludzkie podejście. I za to chapeaux bas. Niemniej chciałabym się podzielić jedną refleksją, którą być może weźmie Pani pod uwagę i która mogłaby przyczynić się do jeszcze lepszej jakości Pani przekazu. Zaznaczam, że nie jest to wypowiedź, która w jakikolwiek sposób ma Pani uwłaczać, zaznaczam, że bardzo podziwiam Pani podejście..Przeczytałam właśnie artykuł dotyczący znieczulenia i cięcia krocza. Staramy się z mężem o dziecko i zaczynam się powoli interesować tematem porodu. Po przeczytaniu Pani wpisu wpadłam w panikę – fizyczną. Przed chwilą przestałam się trząść i płakać. Doszłam bowiem do wniosku, że poród w moim wieku – jestem trochę po 30-stce – to nic naturalnego, a jedynie zwykła rzeźnia. „Blizna”, „trzaśnięcie” etc..Jest Pani ekspertem, więc pewnie tak to właśnie wygląda, ale pisanie o czymś takim w sposób tak bezpośredni sposób, uzupełniając tekst uśmiechami przyprawiło mnie o ciarki..i niestety znowu wróciłam do punktu wyjścia, czyli do postanowienia o skorzystaniu z cc (wskazania ze względu na dużą wadę wzroku). A chyba nie do końca taki był cel tego wpisu. Nie wiem, czy weźmie Pani mój wpis pod uwagę. Niestety ja do innych Pani fragmentów już niestety nie wrócę z obawy o moje zdrowie psychiczne. Niemniej życzę powodzenia i wytrwałości. Pozdrawiam

  13. Genialny blog! Ta lekkość języka!
    Uśmiałam się do łez, popłakałam ze smutku. Znalazłam tu wszystko co być powinno.

    Pisze Pani lekko i przyjemnie, że grzechem jest nie przeczytać od deski do deski. Także wpis kończę i zabieram się za dalszą lekturę

  14. Nie mogłam się oderwać od czytania! Wzruszyłam się, popłakałam, i – żałowałam, że dopiero teraz znalazłam ten blog. Był mi strasznie potrzebny 3 lata temu, kiedy po 7 miesiącach leżenia w zagrożonej ciąży rodziłam drugie dziecko. Synak urodził się w dobrym stanie, ale trudno nam było się dogadać ;-( Byłam przemęczona, w depresji, rozdrażniona i stale zdenerwowana, co Malutki z pewnością odczuwał i odwzajemniał. I co z tego, że mądre, nawet życzliwe głowy, mówiły mi, że mam być spokojna? Mimo, że wiedziałam to – najzwyczajniej w świecie nie potrafiłam. Szkoda mi tego straconego czasu. Nie da się już wyprostować tej dróżki Maluszka. Staram się teraz z całych sił, żeby być blisko, jak najbliżej niego.
    Żałuję, że nie znalazłam tych mądrych, serdecznych słów wcześniej.
    I dziękuję za wzruszenia :-)

  15. Rewelacyjny blog! Jest Pani bardzo ciepłą osobą i oczywiście odpowiednią osobą na odpowiednim miejscu!
    3 lata temu miałam cc, dzięki czemu przyszła na świat nasz kochana córeczka. Wcześniej poroniłam 2 ciąże i bardzo czekaliśmy na ten nasz cud. Moja ginekolog chciała bym czekała na poród w szpitalu, dlatego już 2 tygodnie przed terminem leżałam w szpitalu. Kiedy podłączyli mnie pod kroplówkę (mówili, ze to jakaś testowa kroplówka by sprawdzić kondycję dziecka) tętno naszej córci zaczęło spadać, szybka decyzja cc i już po 20 minutach mała była na świecie!
    Teraz czekamy na naszego synka, za 5 dni mam się zjawić w szpitalu na planowane cc. Mam pełno obaw i dopóki nie wezmę go w ramiona całego i zdrowego, nie będę spokojna. Liczę na to, ze wszystko będzie w porządku.

  16. Witam! Przeczytalam tego bloga za jednym zamachem :) I ciesze sie ze istnieja takie poloze jak pani :D Sama aplikowalam na polznictwo w UK bo uwazam ze to najpiekniejszy , najbardziej satysfakcjonujący zawod na swiecie . Niestey studia polonicze w UK sa bardzo oblegane i nie udalo mi sie dostac :( ale napewno sproboje jeszcze raz za rok :)
    Pozdrawiam

  17. cudowny blog… jestem drugi raz w ciazy, ale to siedem lat roznicy, nawet siedem i pol :) wiec pochalaniam teraz wszystkie wiadomosci jakbym w ciazy byla znowu poraz pierwszy :) i mimo, ze tak juz nie panikuje i sie tak nie ekscytuje, to czynnosci zwiazane z porodem, z urodzeniem czytam i czytam… z tego co wiele kobiet mowi, druga ciaza latwiejsza, porod szybszy… mam taka nadzieje, tym razem nie chce zadnych znieczulen, bowiem po znieczuleniu do kregoslupa mialam bardzo powazne skutki uboczne… wiec tym razem, bardziej swiadomie ide na porodowke :) pocieszam sie, ze tyyyyle juz kobiet urodzilo w taki sposob, ze ja takze dam rade :) jakby Pani mogla napisac pare slow o drugim porodzie, jak to jest jak sie rodzi dzieci po tak dlugim czasie,… czy rzeczywiscie jest latwiej, szybciej i przyjemniej (lol:) czy to takze zalezy od fizjologii etc .
    pozdrawiam serdecznie i zycze samych sukcesow zawodowych :)

  18. Witam :)
    Pani blog przeczytałam jednym tchem w ciągu dwóch dni :) jestem na finiszu ciąży i dzięki Pani mogłam poznać jak wygląda praca położnych „od drugiej strony”. Dodatkowo spokojniej podchodzę do wizji zbliżającego się porodu :)

  19. Witam, moja córeczka ma już 8,5 miesiąca. Do szpitala zgłosiłam się tydzień po terminie, pielęgniarki u nas nie były pozytywnie nastawione żeby mnie w ogóle zbadać a co dopiero przyjąć na oddział. Była niedziela, miałam farta że był ordynator którego właśnie zmienili przyjechał do szpitala. Kazał im od razu zabrać mnie na sale i obserwować pod KTG, gdyby nie on zapewne pojechałabym do domu. Panie pielęgniarki które mi się trafiły chyba nie wszystkie lubiły swój zawód, były bardzo nie miłe zamykały się na większość swojego czasu w pokoju a jak prosiło się o wszelaką pomoc to patrzyły się jak bym prosiła o Bóg wie jakie rzeczy. Co drugi dzień zaczęli podawać mi kroplówkę na wywoływanie porodu. Za trzecim razem (był to chyba środek tygodnia) zebrało się sporo położnych i lekarzy na sali. Po paru godzinach Pani położna stwierdziła że muszą zbadać czy szyjka macica się trochę już rozwarła, no ale niestety nie było żadnych postępów pomimo że ból był już bardzo wyczuwalny. Inna Pani doktor też stwierdziła, że musi sama ocenić i znowu następne bolesne badanie po czym zawołała jeszcze jednego lekarza któremu powiedziała „Zbadaj sobie ją sam bo ja tu nie widzę żeby miało się coś zacząć”. Jednak Pan doktor stanowczo uparł się że musi się w końcu zacząć i przebił wody płowowe myśląc, że to coś pomoże. Niestety wszystko zakończyło się cesarką. Kroplówka była podawana od 8 rano cesarka o 18. Córka dostała 10 punktów nie było żadnych oznak żeby było coś nie tak. W nocy przy większym bólu dzwoniłam po Panie pielęgniarki, dostawałam coś przeciwbólowego. Nie mogłam nawet sama przekręcić się na bok więc poprosiłam o pomoc ale usłyszałam tylko „Musisz radzić sobie sama bo ja mam rwę kulszową i nie mogę Ci pomóc”. Majkę przynieśli mi już o 5 rano na karmienie. Niestety u nas żadna Pani nie tłumaczyła jak karmić. Na drugi dzień córeczka płakała w nocy bo nie dawałyśmy sobie rady z przystawieniem do piersi (rodziłam mając 19 lat, jest to moje pierwsze dziecko). Przyszła Pani pielęgniarka i z pretensją do mnie że dziecko głoduje, że mam je cały czas przy piersi trzymać po czym wyszła pomimo prośby o pomoc. Na szczęście w końcu dałyśmy sobie rade same i po 3 dniach wyszłyśmy do domu. Po jakiś trzech miesiącach mieliśmy przykry przypadek, córka miała problemy w domu z oddychaniem. Razem z mężem pojechaliśmy prywatnie do poleconego pediatry. Od razu powiedziała że stan córki jest bardzo poważny i prosto na szpital. Córka miała zapalenie płuc bez żadnych oznak, zero kaszlu, kataru czy gorączki. Po dwóch tygodniach brania antybiotyków i leżenia są sali lekarze postanowili przewieść nas do Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie bo nie było żadnych oznak poprawy. Córeczka się bardzo męczyła nawet przy jedzeniu i postękiwała przy oddychaniu. Co się okazało choruje na wadę wrodzoną serca – Kardiomiopatia. Dostała leki na zmniejszenie tętna (przy zdenerwowaniu dochodziło do 210). Musiałam odstawić od piersi i momentalnie przestawić się na butelkę. Niestety na naszą wadę nie wymyślili jeszcze żadnej operacji i nie wiadomo jak to się skończy. Córka ma powiększone serce i słabą kurczliwość. Tylko czemu nie wykryto tego od razu po porodzie ?

  20. Witam. Mam wielką prośbę: mianowicie proszę napisać coś o grzybicy piersi podczas karmienia. Ja osobiście mam takie objawy jak bardzo bolesne kłucie w piersi po karmieniu które przechodzi po około 1-2 godzinach. Dodam, że nie zawsze i nie po każdym karmieniu ale kłujący ból pojawia się co jakiś czas raz w jednej raz w drugiej piersi. Ból jest bardzo uporczywy jakby ktoś wbijał igły głęboko w pierś. nie mam żadnych nalotów białych ale brodawka wydaje się bardziej malinowa. Proszę o pomoc.

    • Trudno jest na odległość i bez badania fizykalnego stwierdzić problem i coś poradzić, bo to wcale nie musi być kandydoza, proszę poradzić się położnej rodzinnej lub ginekologa, tak będzie rozsądniej, serdecznie pozdrawiam

      • No właśnie dzisiaj byłam ale lekarz nawet nie obejrzał jak wyglądają i stwierdził że może ,mały źle ssie i dopóki nie ma obrzęków, gorączki i guzów to nie ma podstawy do leczenia. Mówiłam, że boli i to bardzo po karmieniu ale nic mi to nie dało, kazał ściągać pokarm i podawać małemu butelką. Tylko, że po ściąganiu też występują kłucia. Raz boli cały dzień a innym razem nie boli 2 dni. Nie wiem skąd takie boleści.

  21. Witam Pania. Przeczytalam pani bloga od a do z poraz kolejny. Swietnie napisane, takie prosto z serca. Mam mala prosbe, a raczej pytanie. W styczniu rodzilam synka, a do szpitala pojechalam jeszcze z woda plodowymi. Czy polozna.powinna mnie poinformowac ze przebija pecherz i przy ilu centymetrach rozwarcia powinna to zrobic? Nieukrywam ze to byl moj 2porod, ale 1 naturalny. Zastanawiam sie czy polozna niepopelnila bledu przy moim porodzie ktory skonczyl sie proznociagiem- czy ta metoda jest jeszcze stosowana? Dziekuje za odpowiedz.

  22. Połknęłam bloga w niecałe dni. Przeżyłam z Panią wiele wzruszeń, poleciało kilka łez, były momenty zadumy, ale też i chwile, gdy nie mogłam przestać się śmiać (wpis „Papier do dupy” dał mi porcję porządnej głupawki!). Z zapartym tchem czytałam o Pani zmaganiach, o perypetiach Pani Dorci, o ciężkich, ale też szczęśliwych chwilach, o plusach i minusach pracy położnej, dowiedziałam się wielu nowych rzeczy… A to wszystko dzięki Pani blogowi! Pisanemu z oddaniem, pasją i humorem. Coś wspaniałego.
    W tym roku wybieram się na pierwszy rok położnictwa właśnie, więc tym bardziej ta lektura jest dla mnie cenna i zachęcam swoje koleżanki, aby też tu zerknęły, bo naprawdę warto :) Chciałabym kiedyś poznać osobiście zarówno Panią, jak i Panią Dorcię – dla mojego roku rozmowa i wskazówki od takich wspaniałych położnych byłyby jedną z najcenniejszych lekcji.
    Wiele osób śmieje się, że wybrałam ten zawód, bo zarobki marne, bo robota ciężka… 90% z tych osób albo spędziła życie zawodowe za biurkiem, albo tak ukierunkowało się w swej edukacji. Położną chciałam być od zawsze, od kiedy pamiętam. Temat ten intrygował mnie i poruszał. Niektórzy wierzą w cuda – położne uczestniczą w nich każdego dnia. Być przy narodzinach nowego człowieka, opiekować się nim i jego matką w pierwszych chwilach życia, wspomagać i wspierać matkę w trudach porodu i połogu – tam, gdzie inni widzą hektolitry krwi, wyczerpującą pracę oraz marne zarobki – ja widzę ciche bohaterstwo w każdej sekundzie spędzonej na dyżurze. Pani oraz Pani Koleżankom życzę wszystkiego dobrego, jak najmniej zmartwień i ja najwięcej radości, wszystkim Kobietom życzę takich położnych jak Pani oraz Pani Dorcia, zaś sama sobie i swym koleżankom z roku – żebyśmy zawsze miały przy sobie tak wspaniałe wzory do naśladowania :) Dziękuję za tego bloga! Będę tu wracać z największą przyjemnością :)

  23. Bardzo proszę o porady na temat wzdęć, kolki u noworodka na pewno wielu rodzicom i ich pociechom bardzo by to pomogło. mój synek ma 3 tygodnie i straszne wzdęcia prawie 24 godziny. ja prawie nic nie jem żeby nie pogorszyć a mały i tak płacze

  24. Witam, chciałabym zapytać o poród martwego dziecka,czy miała Pani okazję uczestniczyć? Dlaczego zawszę każe się matce rodzić naturalnie martwe dziecko? Dlaczego lekarze nie decydują się na cesarskie cięcie skoro to jest o wiele mniej traumatyczne dla matki niż świadomość, że rodzi się w bólach i nie usłyszy się płaczu?

Odpowiedz na „~NataliaAnuluj pisanie odpowiedzi

Wymagane pola są oznaczone *.