Księga Gości

170 Komentarze

  1. Przeczytałam w kilka dni Pani bloga i jestem pełna podziwu. przywróciła mi Pani wiarę w to że są jeszcze położne z powołania :) Troszkę Pani zazdroszczę pracy :) Naprawdę jestem pod wrażeniem czytając wszystkie wpisy widać ze bardzo lubi Pani swoja prace a to własnie klucz do sukcesu dobrej położnej:) Bardzo żałuje ze nie trafiłam na taka położna jak Pani kiedy w Polsce rodziłam synka:) Życzę jak najdłuższej i owocnej pracy pozdrawiam :) Anna

  2. Jestem studentką położnictwa, Pani blog wielokrotnie motywował mnie do nauki, uświadamiał, że wybrałam dobrą drogę w życiu (chociaż tak często słyszymy od położnych, że popełniłyśmy błąd, bo to ciężka, bardzo odpowiedzialna i słabo płatna praca…). Zaraża Pani swoją pasją, a każdy post emanuje pozytywnymi aspektami tego zawodu! Mam nadzieję, że kiedyś zdobędę wymarzony tytuł Położnej i w przyszłej pracy będę mogła spełnić się tak, jak Pani, nie popadając w rutynę i nie dając się wypaleniu zawodowemu… owszem, jest to funkcja trudna, wymagająca ogromnej wiedzy i wielokrotnie stawiająca człowieka w ciężkich i stresujących sytuacjach, ale wierzę, że jest to także jeden z najpiękniejszych zawodów na świecie, a podczas każdego dyżuru zdarzają się większe i mniejsze cuda – od cudu narodzin, po cud pierwszego oddechu…
    Pozdrawiam, życzę powodzenia i gorąco proszę o kolejne posty! :)

  3. Dzień dobry.

    Nawet nie mam pojęcia jak to się stało, że trafiłam na Pani blog. Tym bardziej jest to dla mnie zaskakujące, że nie szukałam niczego z tematyki porodowej, aczkolwiek jest mi ona bliska. Dopiero co skończyłam czytać „Zawołajcie położną” i tak bardzo szkoda mi było, że skończyły się te opowieści tak prawdziwe i bliskie życia. Wspomnianą książkę dostałam od koleżanki, która stwierdziła, że skoro jestem doswiadczoną mamą, która urodziła naturalnie 4 kg córeczkę a potem 5 kilowego synka, to dam radę przebrnąć przez te mrożące krew w żyłach opowieści ;) Nie tyle co przebrnęłam przez książkę, a pochłonęłam i żałuję, że tak szybko się to skończyło. Tym większa jest moja radość teraz z Pani bloga, delektuję się nim i staram sobie dozować wpisy. Nie wszystko na raz – upominam siebie. Jednak chciałabym Panią prosić o jaknajwięcej tych opowieści, a domyślam się, że życie Pani nie oszczędza i co rusz dostarcza nowych doświadczeń. Dziękuję za to co dej pory przeczytałam: te mądre, wesołe i smutne. To wszystko jest życie, to najprawdziwsze. Moja praca jest daleka od życia i szczerze Pani zazdroszczę sensu pracy.
    Na koniec chciałam złożyć na Pani ręce podziękowania, za pracę, za poswięcenie, za znoszenie tych wszystkich komentarzy i dyskusji o położnych. Wczoraj przeczytałam kolejną bzdurę – chyba to się nazywało freebrithing – rodzenie w domu bez żadnej opieki. Masakra co jeszcze ludziom do głowy przyjdzie. Ja bym nie dała rady z moimi wielkimi dziećmi bez lekarzy i położnych, choć przebieg ciąż bez zarzutu. Nacięcie krocza miałam przy kazdym porodzie, zrobione bezbolesnie na szczycie skurczu. Potem ładnie się to wygoiło, więc nie rozumiem szczerze o co to całe halo. Nie odczuwam żadnego dyskomfortu w związku z tymi bliznami, nawet nie wiem że je mam, bo nie czuję. Natomiast zdażył mi się skilny krwotok po dwóch godzinach od urodzenia synka. I wiem że mi życie uratowano wtedy. Dlatego dziękuję że są szpitale, lekarze, położne, wszystkie procedury i przepisy. Dzięki temu mogę teraz być z moimi dziećmi.

    Ela

  4. Uwielbiam Pani blog, trafiłam na niego jakiś czas temu, i od tego momentu wpadam tu wieczorami z nadzieją na nowe fajne wpisy i jeszcze nigdy się nie rozczarowałam. Gorąco pozdrawiam!

  5. Właśnie skończyłam czytać wszystkie wpisy i chciałam po prostu podziękować. Jestem w pierwszej ciąży i trochę balam się wizji porodu, dzięki Pani ten lęk się znacznie zmniejszył:) Co najważniejsze, wpisy pozwoliły mi spojrzeć na poród i rodzące oczami położnej. Będę mieć historie w pamięci i postaram się być grzeczna i słuchać co położne będę mi mówić podczas porodu :)
    Dziękuje raz jeszcze i czekam na kolejne wpisy :)

    • Dziękuję serdecznie za miłe słowa, ta moja pisanina ma właśnie takie zadanie: zmniejszyć lęk i stres, cieszę się, bo to znaczy, że jest sens pisania, pozdrawiam

  6. Witam serdecznie, jestem studentką położnictwa i z wielką chęcią i zainteresowaniem czytam Pani wpisy. Dzięki nim dowiaduję się wielu ciekawych rzeczy i mogę czytać opinie matek, które są tak ważne w pracy. Mam nadzieję, że w przyszłości również będą tak dobrą położną i będę mogła pochwalić się takim doświadczeniem, jakie Pani posiada :) Pozdrawiam serdecznie :)

  7. Dziewczyny, mamy młodziutkie i starsze i tylko mamy i aż mamy -jestem położną rodzinnatzw. /srodowiskową i moim zadaniem jest wspomóc Was w opiece i kontynuować to co zrobiła dla Was położna w szpitalu.Nie „przeglądam” Wam kątów, nie sprawdzam marek mebli ani telwizora – sprawdzam ,czy Waszemu dzieciątku nie dzieje się krzywda..czy ktoś na nie czekał…czy czekał gotów i z miłością ….tylko tyle…i aż tyle…a czy ty umiesz bardziej czy mniej – nie ma problemu – jesli czekałaś na ten swój ‚cud ” to ja ci podpowiem i potowarzyszę…nic więcej…Bo czasem trudno mi czytać komentarze na róznych forach…i jeśli sobie mamo już radzisz i nie życzysz mojej pomocy – nie wejdę do Twojego domu na „siłę „…i nic nie szkodzi ,że mi NFZ nie zapłaci…no trudno…nic nie szkodzi…ale mam poczucie ,że jak potrzebowałaś -to wsparłam i uspokoiłam …i już …a potem usmiech malucha przy wizycie w poradni D przeznaczony „tylko” dla mnie -bezcenny……

  8. i a pro po….koleżanki położnej ze szpitala – dziękuję jej ,że przybliżyła Wam w tak fajny sposób widzenie Was -z tej drugiej Naszej strony – czyli nas tych po fachu i w temacie….My też bywamy / łyśmy po obydwóch stronach…rodziłyśmy i doradzamy… :) i super,że możecie zobaczyć nasze inne oblicze -dzięki dla koleżanki położnej – tej od bloga:) – ona „zaczęła ” to ja w rejonie „dokończę ” :).
    fajnie i trudno czasem być mamą :) – ale my to już wiemy :)
    nieprawdaż …??

  9. Bardzo podoba mi się Pani blog, i chciałabym zapytać o coś związanego z zawodem położnej.

    Czy istnieją w Polsce szpitale, w których wykonuje się opóźnione odpępnianie? Korzyści są bezsporne. A co z tzw. łagodnym cesarskim cięciem? W Holandii, gdzie mieszkam, właśnie weszło to do standardu porodowego.

    Pozdrawiam serdecznie i oby tak dalej! Pacjentki bardzo korzystają na Pani podejściu do pracy.
    Anna

  10. Pozostały mi 4 tygodnie do pierwszego porodu, do tej pory byłam zestresowana i zupełnie nie czułam się gotowa. Dzięki Pani blogowi jestem dużo spokojniejsza i chyba dużo lepiej przygotowana do tego co mnie czeka i czego mogę się spodziewać.
    Dziękuje.

  11. Przeglądam blog i postanowiłam zostawić tutaj ślad, w zasadzie po to właśnie istnieje taka księga. Blog jest mega interesujący i jeżeli ktoś trafi tu, będzie zastanawiał się czy warto się zagłębiać i zobaczy mój wpis to szczerze polecam, pisany lekko i treściwie. Aż miło się czyta. Pozdrawiam :)

  12. W roku 2013 byłam w ciąży w trakcie przerw w pracy czytałam Pani bloga. Tak bardzo bałam się porodu, nawet o tym pisałam a Pani mnie pocieszała że będzie wszystko w porządku. I było! Dzięki Pani!!! Szłam do porodu z głową do góry i pełna sił. Niestety jak poszłam na zwolnienie a później na macierzyński zupełnie zapomniałam o blogu który uwielbiałam! Dziś wracam i jeszcze raz dziękuję że pokazała Pani kulisy swojej pracy! Pozdrawiam serdecznie :)
    Szczęśliwa mama Mikołaja!

    Ps. Gratuluję sukcesu! 3 lata temu było tu codziennie ok. 100 czytelników a teraz 1500!!! Super!

  13. Uwielbiam tego bloga :-) a raczej uwielbiałam – jak wpisy były dużo częstsze niż teraz. Raz na miesiąc? Szkoda że tak rzadko :-( Bardzo fajnie się Panią czytało ;-)

  14. Mam na imię Katarzyna. Mam 34 lata. Choruję na Dziecięce Porażenie Mózgowe.
    Jest to choroba neurologiczna z którą borykam się od urodzenia. Nie chodzę samodzielnie, potrzebuje pomocy innych osób w codziennych czynnościach.
    Jest to schorzenie nieuleczalne, .natomiast niezależnie od stopnia zaawansowania choroby, konieczna jest rehabilitacja. Ma ona na celu, zapobieganie przykurczom mięśni, oraz, zachowanie ogólnej sprawności fizycznej. NFZ nie refunduje rehabilitacji domowej dla osób z moją chorobą. Można mi pomóc w pokryciu kosztów leczenia i rehabilitacji przekazując 1% podatku lub darowiznę na moją rzecz

    Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym Słoneczko
    KRS 0000186434
    Cel szczegółowy 437/G Katarzyna Grzęda 1%
    Bądź też wpłaty na konto
    77-400 Złotów Stawnica 33A
    SBL Zakrzewo odział Złotów
    Nr konta 89-8944-0003-0000-2088-2000-0010
    Tytuł wpłaty 437/G Katarzyna Grzęda darowizna

    Wszystkim ludziom dobrej woli dziękuję

  15. Dzień dobry.
    Cudnie się Panią czytało w ciągu ostatnich paru tygodni. Dawkowałam sobie Panią codziennie w małych dawkach :-)
    To pięknie, że jest Ktoś taki, kto przywraca wiarę w normalność, szacunek dla drugiego człowieka, kto zwyczajnie ludzi lubi.
    Miło było Panią poznać.
    Przykro mi, że ostatni okres jest dla Pani ciężki… Pani Wie najlepiej, że życie składa się również z choroby, z umierania, ale przecież najpierw – z Narodzin. Wiem, że jest Pani o tym głęboko przekonana… Że Wie Pani… Że jest w Pani wiele optymizmu, radości, ale czasem – również smutku. Bo takie życie przecież…
    Serdecznie i ciepło Panią pozdrawiam…
    Iwona Janus
    P.S. Gdybym chciała wysłać Pani długopisy, to pod jaki adres? Bo nie zapisałam w trakcie czytania, a teraz nie pamiętam, w którym to było poście…
    :-)

  16. Mam nadzieję że u Pani wszystko ok… Tak długo tu już Pani nie było… Pozdrawiam serdecznie i przesyłam pozytywną energię!!!

  17. Muszę Pani serdecznie podziękować za tego bloga. Trafiłam na niego przypadkiem na długo przed tym jak zaczęliśmy wraz z mężem myśleć o dziecku. I bardzo dobrze, że na niego trafiłam… Gdy już zaszłam w ciążę i zbliżał się termin porodu, przypomniały mi się Pani wpisy, o tym, że Wam położonym też zależy na szczęśliwym rozwiązaniu, że to ja muszę urodzić, Wy „tylko” pomagacie, że lubicie swoją pracę, że nie pozwilicie żeby mamie i dziecku stała się krzywda. Dziękuję bo pamięć o tych wpisach pozwoliła mi w pełni zaufać mojej położnej podczas porodu i dzięki temu mogłam się odprężyć.

    Robi Pani kawał świetnej roboty i to nie tylko tu na blogu ale i w swojej pracy.

Odpowiedz na „~architektura ogrodowaAnuluj pisanie odpowiedzi

Wymagane pola są oznaczone *.