Księga Gości

170 Komentarze

  1. Przeczytałam prawie wszystkie Twoje notki!
    Cieszę się, że zdecydowałaś się założyć bloga, opowiedzieć jak to jest z tej innej strony! Bardzo się też cieszę, że realizujesz się w swojej pracy! Sama będąc w ciąży zastanawiałam się, jak to jest pracować z takimi jak ja (ciężarnymi). Przy swoim porodzie byłam spokojna, choć trochę nerwów mnie kosztowało nagłe cc. Na moje szczęście trafiłam na takie położne jak Ty :) Bo jest ich coraz więcej!
    Jeszcze raz Ci dziękuję i życzę dalszego spełnienia! I dużo cierpliwości :)
    I to prawda, że codziennie doświadczasz cudu, pomagasz temu cudowi się urodzić! Dziękuję :)

  2. Na blog trafiłam przypadkiem, przeczytałam wszystko co się dało i zostanę na dłużej czekając na następne wpisy. Zawsze byłam pełna podziwu dla położnych i pielęgniarek zwłaszcza tych z powołania co zawsze pomogą pewną ręką i ciepłym słowem. Moją położną Madzię ciepło wspominam do dzisiaj mimo że mój Smok na dniach kończy 3 latka. I wiecie co? W dniu urodzin mojego Synka nie wszystkie życzenia będę kierowała w jego stronę – kilka ciepłych słów wyślę również na adres mailowy mojego szpitala. Może dzięki temu ktoś poczuje się doceniony i to uczyni jego dzień lepszym? Bo rozpisywać się w skargach to nie sztuka zwłaszcza gdy kierujemy się gniewem czy rozżaleniem – sztuką jest pochwalić i podziękować a to nic nie kosztuje :). Pani również pięknie dziękuję za Pani zapał do pracy, cudowny zawód który Pani wybrała i za opisywanie tego wszystkiego na blogu.

  3. dziękuję Pani za ten blog- bardzo tylko żałuję, że nie trafiłam na niego przed porodem:) Moja córeczka ma 2 miesiące a ja powoli zaczynam wymazywać z pamięci męki porodu. W szpitalu miałam fantastyczną opiekę i nigdy nie zapomnę położnej, która okazała się wspaniałym człowiekiem. Od samego początku słuchałam jej dobrych rad, współpracowałam a pod koniec porodu byłyśmy już po imieniu:) Poród był raczej ciężki ale dzięki Wioli moja Maleńka urodziła się zdrowa i od pierwszych chwil uśmiechnięta:) . A wracając do Pani blogu- dobrze jest zobaczyć jak to wygląda z tej drugiej strony…

    pozdrawiam serdecznie

  4. Witam serdecznie;], przeczytałam Pani bloga dosłownie jednym tchem, jest ciekawy i dużo daje przyszłym młodym mamom, ja niestety jeszcze nie oczekuje dzieciatka, choć bardzo bym chciała, widać jeszcze to jeszcze mi nie pisane;], choć staramy się z narzeczonym już od ponad roku. Jeśli mogłabym mieć prośbę, to czy np. mogłaby Pani opisać jak przygotować mięśnie krocza do porodu(tak wiem w internecie jest tego pełno;] choć wole usłyszeć to od osoby kompetentnej), opisać dokładniej fazy porodu i jak to jest z tym znieczuleniem podczas porodu, gdyż nasłuchałam się wielu historii o znieczuleniu. Ciekawi mnie ten temat, gdyż mimo iż nie jestem w ciąży, to jak to mówią „Przezorny zawsze zabezpieczony”..:). Mam nadzieję, że moje pytania nie są „głupie”…..:) Pozdrawiam cieplutko;] oby więcej takich położnych jak Pani…:)

  5. Przeczytałam Pani wszystkie wpisy i większą część komenatrzy do nich. Nie jestem z tych, co czytają blogi, ale ten jest taki, że po prostu chce się go czytać. Uwielbiam historie z udziałem Pani Doroty :) Podrowienia dla Pań :)

  6. Uwielbiam Pani bloga! Trafilam przez przypadek-nudzac sie na praktyce i przegladajac strony internetowe. Od razu wiedzialam,ze bedzie to moj ulubiony blog. Sama jestem mama niespelna rocznej coreczki i rodzilam wlasnie w takim szpitalu jak Pani szpital-malym,powiatowym, w ktorym polozne oraz pielegniarki byly cudowne i bardzo pomocne. Porod wspominam pozytywnie-polozna p.Jola starala sie mi pomoc jaktylko mogla a pielegniarki noworodkowe odpowiadaly z niesamowita cierpliwoscia na kazde nawet najdziwniejsze pytanie! Oby wiecej takich cudownych szpitali i kobiet wlasnie takich jak Pani i Pani Dorota!
    Pozdrawiamy i zyczymy wszystkiego co najlepsze!

  7. Blog super. Ja też jak większość trafiłam przypadkowo i teraz co dzień zaglądam czy „wrzuciła” Pani coś nowego.
    Zastanawiam się i jednocześnie miałabym prośbę gdyby Pani mogła cokolwiek napisać o kolejnych porodach… tzn czy jest faktycznie łatwiej kobiecie urodzić drugie dziecko, jak takie mamuśki się zachowują itp.
    Bo ja właśnie na dniach mam rodzić drugie dziecko i oczywiście mam nadzieję że pójdzie sprawniej (o ile to jest możliwe bo pierwszą rodziłam szybko i bezboleśnie), ale jednak podświadomie czuję że wcale nie musi tak być ;)
    Oczywiście pozdrawiam ciepło i życzę dalszego zadowolenia z pracy i czekam na kolejne wpisy z niecierpliwością ;)

  8. Cudowny blog! Przeczytałam wszystkie Pani wpisy i z niecierpliwością czekam na następne :D
    Pozdrawiam i czekam niecierpliwie!

  9. Witam :)
    Przeczytałam wszystkie Pani posty. Strasznie sie ciesze, że znalazłam ten blog, pokazuje on od faktycznej strony co sie dzieje w spzitalu i w Pani zawodzie. Jako, że zamierzam iść na studia w tym kierunku mogłam poznać bliżej to co bliskie położnym. :) Dziękuję za tego bloga, dziękuję za Pani słowa i za to co Pani robi. Życzę powodzenia i sukcesów w pracy.
    Pozdrawiam Karolina

  10. Przeczytałam całego Pani bloga na jednym wdechu, tak pięknie to wszystko Pani opisuje… aż łezka w oku się kręci. Ja urodziałm moją córeczkę w małym szpitalu powiatowym (w takim jak Pani pracuje) i wspominam ten dzień jako najpiękniejszy w całym moim życiu! Poród miałam wspaniały mimo trochę innego przebiegu- chciałam urodzić siłami natury a skończyło się cesarką. Wszystkie Panie położne bardzo miłe i pomocne, wierzę, że w każdym szpitalu jest taka opieka jaką ja miałam :)

  11. Po urodzeniu synka odniosłam silne wrażenie, że to, co przedstawiała nam w szkole rodzenia główna położna z oddziału bardzo rozminęło się z tym, co prezentowały pielęgniarki z oddziału noworodków. Chodzi mi np. o promowanie specyfiku na smarowanie kikuta pępowiny, który położna odradzała, bo słaby, bo spirytus pewniejszy. Posłuchaliśmy Pani z noworodków, bo ona nam dawała ostatnie wskazówki przed wypisem. Tak samo w kwestii smarowania oliwką, która wysusza skórę, jeśli jest stosowana bez wody. No i parę innych rzeczy.

    Mam wrażenie, że siostry z Noworodków w szpitalu, w którym rodziłam patrzyły tylko przez pryzmat trzech dni, kiedy dziecko było u nich na oddziale, a nie patrzyły z perspektywą tego, że dzidziuś potem ma cały okres połogowy w domu. Chodzi mi też o kwestie karmienia piersią, dokarmiania itd.

    Czy spotkała się Pani z takim podejściem? Nie wiem, może moje przemyślenia są niejasne… Chodzi mi o to, że miałam wrażenie, iż Panie miały rozwiązania na krótką metę, a ja liczyłam na to, że wyposażą mnie w patenty, które mi pomogą także później…

    • Sądzę, że położne noworodkowe traktują swoje działania jako pierwszy etap opieki, bo po wypisie taką edukacyjną i praktyczną opieką, mama powinna być otoczona przez położną środowiskową. Okres połogu trwa 6 tygodni i trudno przekazać wszystko o tym dynamicznym czasie w ciągu trzech dni pobytu na oddziale. Dlatego ważna jest rola położnej środowiskowej. Często też własne poglądy są promowane jako pewnik lub zalecenie, tak nie powinno się zdarzać. Opieka nad noworodkiem powinna być ciągła : szpital, dom , środowisko. Nie zawsze tak jest.Pozdrawiam

  12. Świetne podejście do zawodu. Swoją drogą chciałabym aby położna która przyjmowała moje dzieci lata temu była taka sama…

    ………………………………………………………………………………………………
    księgowa bydgoszcz

  13. Witam, przeczytałam cały Pani blog-super sprawa :)
    Mam pytanie, staramy się z mężem o dzieciątko. A mam problem-bo mam torbiel na mózgu-czy ona nie będzie przeszkadzać w porodzie, czy z nią mam szansę na poród siłami natury czy tylk cesarka? Z góry dziękuję za odpis, pozdrawiam

    • Dziękuję i cieszę się,że blog podoba się, co do pytania: w Pani przypadku potrzebna jest konsultacja neurologiczna, moim zdaniem to lekarz powinien jasno określić metodę porodu, serdecznie pozdrawiam i proszę odezwać się żebym mogła złożyć gratulacje:)

  14. Dziękuję za odpis :) na razie to myślimy o staraniach, bo zażywam tegretol na bóle głowy. Neurolog widzi poprawę, bo odstawił mi fluanxol. Czyli już lepiej :) jeszcze jakieś pół roku i może będę mamą :) dziękuję za radę, zapytam go co z tą torbielą. Pozdrawiam i życzę szczęścia w pracy i nowych notek :)

  15. Witam Panią serdecznie. Na Pani bloga trafiłam przypadkiem i przeczytałam go od deski do deski właściwie jednym tchem. Jestem aktualnie w 39 tyg ciąży i Pani wpisy rozwiały wiele moich wątpliwości, podniosły na duchu, że może i ja w swoim szpitalu trafię na kogoś tak ciepłego, serdecznego i oddanego swojej pracy, że zwyczajnie będę się czuła bezpiecznie. Każdej rodzącej kobiecie życzyłabym takiej położnej – życzę Pani, aby praca sprawiała Pani na co dzień mnóstwo radości i satysfakcji, żeby nie trzeba się było borykać z ponadludzkim nadmiarem obowiązków, żeby pacjentki nie stwarzały niepotrzebnych problemów i doceniały pracę Pani oraz Pani koleżanek. Jestem pod wrażeniem Pani opisów – wielokrotnie czytałam je na głos mojemu mężowi i oboje pękaliśmy ze śmiechu. :)
    Oczekuję w tej chwili pierwszego porodu. Mam 28 lat i za sobą 1 poronienie rok temu (w 10 tc z przyczyn niewiadomych). Bardzo się boję tego co mnie czeka – porodu, tego co będzie później, przede wszystkim tego czy maluch będzie zdrowy. Na duchu podnosi mnie fakt, że cała ciąża przebiega książkowo – wszystkie badania dobre, ogólne samopoczucie od początku super – każdej kobiecie życzyłabym takich 9 m-cy! Mam nadzieję, że w moim mieście też pracują takie położne z powołania jak Pani i że będzie mi dane być pod ich opieką.
    Dziękuję Pani za każde słowo na tym blogu – dla kobiet w ciąży to bardzo ważne, aby czasem poznać drugą stronę medalu, to uspokaja, odstresowuje i pokazuje, że może nie taki diabeł straszny…
    Na nadchodzące Święta życzę Pani oraz Pani bliskim zdrowia, bo ono bezcenne, spokoju w życiu prywatnym oraz zawodowym oraz wszelkiej pomyślności w Nowym Roku! Aha – no i proszę nie przestawać pisać!!!
    Serdecznie pozdrawiam – Aneta. :)

  16. Witam, mam jedno pytanko do Pani-czy mając torbiel na mózgu można rodzić naturalnie, czy to już jest wskazanie do cesarskiego cięcia? Dziękuję z góry za odpowiedź. Pozdrawiam i czekam na nowe wpisy. Oby było ich jak najwięcej :)

  17. Bardzo ciekawy blog:) Wiele można z niego się nauczyć. Podziwiam Panią za zaangażowanie i takie poświęcenie pracy. Dzięki Pani poród nie wydaje się taki straszny jak mówią:)Czekam na więcej. Pozdrawiam

  18. Pani blog jest wspaniały. Cenię ludzi szczerych i z taką pasją do tego co robią. Jestem młodą mamą i od dnia porodu wiem, że zawód położnej jest przepiękny, ale przeznaczony tylko dla bardzo odważnych kobiet. Każdego dnia bierzecie na siebie ogrom odpowiedzialności. Życzę wytrwałości !:) Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do mnie :)

  19. Zamiast pracować czytam- niesamowity blog! Gratuluje umiejętności ubierania emocji w słowa! Niejednokrotnie czytając oczy zaszły mi łzami .. to z radości, wzruszenia, złości. Jedno wiem na pewno..już nie mogę się doczekać kiedy zostanę mamą takiej małej, niewinnej kruszynki..
    pozdrawiam

  20. zakochałam sie od pierwszego czytania :)) czekam na wiecej bo uzalezniasz kobieto …..te historie sa niesamowite raz smieje sie do łez a za chwile wzruszam i rycze …. pozdrawiam cieplutko :))

  21. Witam… Trafiłam na Pani bloga nie dawno i bardzo mi się spodobał. Niestety już po porodzie, szkoda bo miałam wiele obaw dotyczących porodu, oczywiście względem lekarzy też, Mimo iż w ciąży miałam duże problemy, pół ciąży musiałam przeleżeć, 2 razy byłam w szpitalu (bardzo niskie BETAHCG):/ Co niestety bardzo zniszczyło mnie psychicznie. Czekam na kolejne Pani wpisy, te już wszystkie przeczytałam:)
    Powodzenia i sukcesów w pracy:) Pozdrawiam.

  22. Szanowna Pani!
    Jesteśmy studentkami Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, kierunku położniczego i lekarskiego. Razem ze Studenckim Kołem Naukowym przy Klinice Ginekologii i Położnictwa GUMed i pod opieką Pana dra Marcina Śniadeckiego przeprowadzamy badania wśród kobiet, które urodziły dziecko, w czasie ostatnich od 6. do 18.miesięcy i karmią lub karmiły piersią.
    Za pomocą anonimowej ankiety dostępnej on – line zbieramy informacje na temat subiektywnych odczuć seksualności kobiet karmiących piersią po porodzie. W swojej ankiecie uwzględniamy wiele czynników, między innymi przebieg porodu oraz czas, który upłynął od urodzenia dziecka. Naszym celem jest zebranie informacji oraz przeanalizowanie ich, aby ocenić fizyczne i pośrednio psychiczne czynniki, które wpływają na kobiety w związku z ich seksualnością. Uważamy, że to istotnie ważny temat, któremu, niestety, nie poświęca się odpowiedniej uwagi. Celem naszego badania jest zbadanie czynników, które mają wpływ na życie seksualne po porodzie i wykorzystać uzyskane dane, do poprawy jakości opieki nad pacjentkami, wymagającymi opieki/pomocy w tym zakresie.
    Chciałybyśmy prosić również kobiety, które wypełniły ankietę jeden raz, o ponowne wzięcie w niej udziału po upływie kilku tygodni, aby przeanalizować, czy odczucia zmieniają się wraz z upływem czasu oraz jak kształtują się w poszczególnych okresach po porodzie. Ankieta jest anonimowa. Ponowne jej wypełnienie jest zupełnie niezależne i niepowiązane z pierwszym.

    Chciałybyśmy zebrać jak największą grupę badawczą i dotrzeć do kobiet z różnych środowisk. W związku z tym, chciałybyśmy prosić Panią o zamieszczenie na Pani blogu, linku do naszego badania. Widząc ilość osób odwiedzających Pani bloga, mamy nadzieję,że znajdą się wśród Pań, kobiety, które w okresie 6.-18.miesięcy urodziły dziecko i zechciałyby wziąć udział w badaniu. Internetowy charakter ankiety ma na celu zapewnienie anonimowości i jak największej dyskrecji ankietowanych, co jest bardzo ważne w związku z tak delikatnym tematem, jakim jest seksualność kobiet.

    Prosimy o wypełnienie ankiety zgodnie z przekonaniami oraz aktualnymi odczuciami.

    oto link do badania : http://ebadania.pl/3fe0344494f9abda

    Prosimy o zrozumienie i pomoc, gdyż mamy nadzieję,że nasze badania przyczynią się do poprawy jakości opieki nad kobietami, które zgłaszają problemy z powrotem do życia seksualnego po porodzie.

  23. Muszę się podzielić moimi wspomnieniami, a są one niedawne bo rodziłam w grudniu 2013. Jeden z Łódzkich szpitali , święta, już przy przyjęciu do szpitala mur.Antypatyczny lekarz, później położne które za kare były w pracy, mimo bólu sama starałam się być „wesołą” a kobiety bez poczucia humoru. Poród zakończył się cc. Później trzy dni pobytu w szpitalu i same nerwy, bo najpierw nie ma kto przywieźć dziecko, później panie nie mają czasu na instruktarz jak się karmi a na oddziale jest tylko 11 kobiet i ich dzieci . Na trzy dni i około dwunastu położnych które się przewinęły to trzy nadają się do wykonywania swojej pracy, reszta powinna zmienić pracę bo ta ich ewidentnie męczy. Kończąc mój wywód , dobrze że są takie położne jak Pani, chociaż na wymarciu. A przed porodem zawsze czytałam Pani opowieści z dnia w pracy i miałam nadzieję że na takie same kobiety trafię ale takiego szczęścia nie miałam. Najważniejsze że moja córeczka urodziła się zdrowa i teraz jest całym naszym światem. Pozdrawiam Panią i życzę samych dobrych chwil w pracy.

  24. Witam, mam pytanie . Jestem w 32 tyg ciąży i często budzę się w nocy na plecach. Czy takie nieświadome obracanie się na plecy podczas snu w tak zaawansowanej ciązy może zaszkodzić maluszkowi? Czy gdyby podczas spania dziecko miało za mało tlenu to ja pomimo iż śpię odczuję to pierwsza? Bardzo się tym martwię.

    • Proszę się nie martwić, spanie na plecach nie jest zagrożeniem dla dziecka, jeśli brzuszek będzie uciskał i zmniejszał natlenienie, pani sama zmieni pozycje i zrobi to odruchowo. Sama natura zabezpiecza dzieci, proszę nie zamartwiać się, jeśli często się pani budzi i po takim nocnym wypoczynku czuje się zmęczona to można zaopatrzyć się w poduszkę, która pomaga przyjąć wygodną pozycję do snu. Pozdrawiam

  25. Witam,super blog. Podoba mi się styl w jakim Pani pisze, tak czytelnie i zrozumiale dla każdego.
    Mam pytanie, widzę,że ma Pani ogromną wiedzę więc mam nadzieję,że odpowie mi Pani na pytanie. Jestem w 28 tc i mam 2 letnią córkę. Staram się jej nie podnosić,ale zdarza się. Dziś się zapomniałam i siedząc na wersalce zamiast poczekać aż sama zejdzie to zdjęłam ją z tej wersalki, przez chwile trzymając na rękach. Może pytanie śmieszne,ale naprawdę się tym martwię, bo ja jej nigdy nie noszę. Czy taka sytuacja może zaszkodzić i spowodować np.odklejenie łożyska? Jeśli tak, to czy od razu to zauważę lub po jakim czasie będą objawy i czy w ogóle wystąpią?

  26. Przeczytałam wszystko i…. podaje link ciężarnym koleżankom. Sama trafiłam na Pani blog już po porodzie, więc niech inne dziewczyny zdobędą dzięki Pani świetnie informacje jeszcze przed rozwiązaniem. Dzięki.

  27. Bardzo fajny blog, bardzo ciekawe opisy sytuacji z życia położnych ( szczególnie ten o cc w niedzielę zamiast kawki :) ). Bardzo cenię sobie pracę położnych ( dzięki nim urodziłam 2 zdrowe córki ) i dlatego polecam konkurs. Może będzie Pani zainteresowana? Kampania ma na celu uświadomić rolę jaką położna pełni w społeczeństwie, że jest to kobieta, która pomaga, opiekuje się a nie tylko „odbiera” dziecko :)
    Pozdrawiam serdecznie :)
    Magdalena
    http://www.poloznanamedal.pl

  28. Hej tu erogalska.cba.pl lubię ludzi z pasją, a Ty niewątpliwie jesteś taką osobą. Cieszę się, że istnieje blog o tej tematyce, pisany tak pięknie :)
    pozdrawiam i czekam na kolejne wpisy.

  29. Przeczytałam prawie wszystkie notatki. Prawie, bo jestem w pracy a łzy ciągle napływają mi do oczu ze wzruszenia… Świetny blog. Z pewnością wrócę do niego wieczorem, kiedy położę swojego dwulatka spać. Ze szczególnym wzruszaniem czytałam notki o KP. W ciąży nie myślałam kompletnie nie myślałam, że to może być problem. Przecież tak nas natura stworzyła żeby wykarmić swoje dziecko. Najpierw je urodzić, a później je wykarmić. To były dla mnie cechy kobiety. SN i KP. Nawet głowy sobie nie zawracałam CC bo ja miałam rodzić naturalnie. Pilnie chodziłam na zajęcia w szkole rodzenia. W domu uczyłam się oddychać. Zakupiłam piłkę… Poród zakończony CC, zagrożenie zamartwicą… A karmienie piersią? Najpierw powiedziano mi, że dziecko po porodzie jest najedzone i nie ma potrzeby. A później każda jedna położna, która próbowała mi pomóc kiedy tylko widziała moje piersi, pytała się czy aby na pewno chce próbować. Chciałam pragnęłam. Nigdy nie miałam biustu. W ciąży urósł bardzo. Miałam bardzo dużo mleka. Tylko miałam płaskie sutki… Synek chyba był dokarmiany MM że nawet nie chciał podejmować prób. A ja próbowałam…. Kupiłam laktator żeby tylko utrzymać laktację. I jak nie przykładałam Małego do piersi to ściągałam pokarm. Po 3 tygodniach mój mąż wyrzucił laktator, kupił MM… Ja nigdy się z tym nie pogodziłam. Myśl o kolejnym CC i o MM mrozi mnie i powoduję że odsuwam myśl o ciąży. I o ile wiem, że plan porodu w głowie to jedno, a życie to drugie to tym razem zrobię więcej niż wszystko żeby nauczyć się karmić piersią. Nawet taką wybrakowaną jak moja.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.