o mnie

  Jestem położną, wcześniej pracowałam 26 lat w zwykłym powiatowym  szpitalu, a aktualnie pracuje w wojewódzkim szpitalu specjalistycznym, ale moja praca to coś wyjątkowego i wspaniałego….to udział w darze narodzin nowego życia i kocham to….

Czytam wszystkie Wasze komentarze i bardzo się cieszę, że te moje biedne wpisy wywołały uśmiech na Waszych twarzach, że zaciekawiła Was moja praca. Zachowałam pewną anonimowość, bo takich położnych jak ja i Dorota jest wiele, piszę w ich imieniu – strasznie górnolotnie to wyszło :oops: . Piszę o dyżurach, problemach, radościach i kłopotach. Tak zwyczajnie, jak to widzę i czuję. Dziękuję, że czytacie!

Jeśli chcecie się ze mną skontaktować to zapraszam do pisania
na e-mail: poloznaja@wp.pl
lub wiadomości na facebooku

Wywiad z Położną: Bez tajemnic: Położna

 

 

 

 

Artykuł: BLOG ROKU 2013        

48 Komentarze

  1. Właśnie przeczytałam wszystkie wpisy i z niecierpliwością czekam na kolejne.
    Mam tylko jedno „ale”: promujesz karmienie piersią ( chwała Ci za to) a na zdjęciu „o mnie” butla?

    • Dziękuję za komentarz , Zdjęcia umieszczone na blogu pochodzą od grafika , ja jestem niezaradna informatycznie . Przy najbliższej okazji poproszę o poprawę grafiki zgodnie z profilem zawodowym, pozdrawiam serdecznie

      • hehe, pewnie że wyrodna, dla położnej na 100%. Bo jak kobieta karmi piersią to leży w kącie z dzieckiem uwieszonym u cycka i Pani Położna ma spokój, a jak nie chce lub nie może nakarmić to położna musi i to cała tajemnica tego „promowania” karmienia piersią

      • właśnie o to chodzi w „promowaniu” karmienia piersią, położna która to robi nie krytykuje mam karmiących sztucznie…chodzi o uświadomieniu mamom korzyści jakie daje karmienie piersią i wspieranie w każdej decyzji jaką podejmą. czasami niestety niezależnie od siebie. położna która zmusza do czegoś mamy moim zdaniem nie promuje karmienia…
        pozdrawiam założycielkę bloga, mamy karmiące butelką i piersią, bo wszystkie jesteście wspaniałe !
        położna Ada :)

        • Popieram koleżankę Adę:) Zawsze trzeba wysłuchać człowieka a nie nakazywać karmienie takie czy takie. Jedna butelka mieszanki może uratować karmienie piersią. Paradoks ale jakże często tak jest:)

  2. Gratuluję bloga. Pisz jak najwięcej. Dajesz tyle rad. Przydadzą mi się kiedy tylko będę mogła ujrzeć na teście 2 kreseczki :) może już niedługo… Oby… Pozdrawiam i dziękuję za wszystkie wpisy!

  3. Jestem położną w powiatowym szpitalu. Mam wrażenie, że czytam o sobie, o własnych dyżurach, o takich samych problemach:)
    będę tu zaglądać
    pozdrawiam

    • Witam i Pozdrawiam
      Mam nieodparte wrażenie że podobnie jak Kasia ten Wspaniały blog jest także o mnie bo jest naprawdę Wspaniały Cały…
      Ja zaczynałam od wiejskiej przychodni i potem był szpital wojewódzki – powiatowy i z radością wróciłam do podobnej przychodni przyklinicznej z 12 łózkami w naprawdę niezbyt dużej wsi…Tak naprawdę to jest Wieś i jestem z tego DUMNA … Nie mogę napisać gdzie ale jest cudnie bo do kliniki w której także pracuję mam około 45 -50 km i odwiedzają ten Wiejski ośrodek zdrowia lekarze z kliniki… Będę tu do Ciebie zaglądała Pozdrawiam Alicja …

  4. Witaj,
    Chciałbym Cię ( jako twórcę tego bloga ) oraz Twoich gości zaprosić na portal blogbook.pl, który jest pierwszym w sieci serwisem zbierającym w jednym miejscu blogi i posty.

    Ideą i celem stworzenia tego serwisu jest zebranie jak największej ilości blogów i przedstawienie ich w prostej i przystępnej formie dla czytelników,
    aby w jednym miejscu mogli czytać posty z różnych dziedzin nauki, życia, sportu itp.

    Mam nadzieję, że też weźmiesz udział w tej akcji i Twój blog dołączy do tego grona, a Tobie pozwoli zwiększyć rozpoznawalność oraz oglądalność Twoich wpisów.
    Zarejestruj się ( 1 minuta ) i w „Profil”->”Twoje blogi” dodaj swój blog. I tyle. Reszta dzieje się automatycznie.

    Serdecznie zapraszam i wierzę, że już niedługo przeczytam Twoje posty na blogbook.pl.

    Co zyskujesz na dodaniu swojego bloga ?
    1) dotarcie ze swoim blogiem do osób czytających inne blogi,
    2) darmową reklamę poprzez „Blog dnia” oraz „Post dnia” na Blogbook.pl oraz Facebook.pl,
    3) Twój blog i posty mają więcej linków bezpośrednich, a więc pozycjonowanie google,
    4) wszystkie posty i blogi są otwierane bezpośrednio na stronie domowej, a więc statystyki,

    Pozdrawiam i pozostaję do dyspozycji w przypadku pytań lub wątpliwości

    Michał Ludczyński

    http://www.blogbook.pl

    PS.
    Projekt jest całkowicie prywatny i darmowy

  5. witam. Co jakiś czas czytam wpisy na Pani blogu – czasem po parę razy. Zwłaszcza kiedy dopada mnie przerażenie na myśl o mojej bliźniaczej siostrze, która niedługo ma rodzić swoje pierwsze dziecko. I kiedy tak sobie czytam, mam nadzieję, że ona trafi na kogoś takiego jak Pani – ciepłego, życzliwego, kto jej pomoże.
    Bardzo dziękuję za tego bloga – pomógł mi zrozumieć, że wszelkie nieprawidłowości to wyjątki, a nie reguła. Że powinno być dobrze. (Co nie zmienia faktu, że i tak jestem przerażona :)
    I bardzo dziękuję za Pani pracę. Pani i innych podobnych do Pani osób.

  6. przeczytałam 2 wpisy – i wiesz co? mam nadzieję, że jak będę kiedyś w ciąży (oby ;) to ty będziesz opiekować się moim dzieckiem.. a jeśli nie to osoba z powołania. w Twoich postach widać niezwykłą miłość do dzieci. podziwiam :) i gorąco pozdrawiam!

  7. Witam,
    uwielbiam Pani bloga. Jestem ciekawa czy zdradzi mi Pani miejsce swojej pracy, bo jeśli to niedaleko mojego miasta chciałabym tam rodzic? :) Pozdrawiam serdecznie :)

  8. Na Pani bloga trafilam przez przypadek. Przeczytalam wszystkie wpisy, jeden po drugim, poplakalam sie kilka razy (ze smiechu lub ze zlosci). Dziekuje za te relacje – ciesze sie, ze sa ludzie tacy jak Pani, ktorzy traktuja swoja prace z powolaniem i pasja. Bede zagladac.

  9. Mam takie pytanie – jakie są szanse porodu naturalnego po cc? Urodziłam 4 lata temu dość duże dziecko, ale po ostatnich badaniach wiem, że wszystko jest dobrze wygojone i blizna wygląda ładnie. I jeszcze jedno pytanko – czy to prawda, że po tych suplementach witaminowych dla kobiet w ciąży dzieci rosną w łonie nadzwyczaj duże?

  10. Przez przypadek weszłam na Twojego blooga. Szczerze mówiąc to strasznie Ci zazdroszczę, też jestem położną, ale niestety nie pracuje w zawodzie.Zycie tak się potoczyło,że nie podjełam pracy w szpitalu po skończeniu szkoły. Dziś mam 40 lat i nie ma dnia żebym nie żałowała…
    pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego,

  11. Serdecznie pozdrawiam,jestem wprawdzie lekarką innej specjalnoscii już babcią,ale przymierzałam się do robienia specjalizacji z ginekologii i położnictwa ,wiele lat temu i przepracowałam rok na zwykłym-niezwykłym oddziale polozniczym ,gdzie od wspaniałych polożnych nauczyłam się bardzo wiele.moj wlasny porod odbierała przez przypadek cudowna położna,ktorą podziwiałam już na studiach.Wspaniała,ciężka i jeszcze raz wspaniala praca.

  12. Czytając Pani bloga coraz bardziej zaczynam żałować że zabrakło mi odwagi aby sprzeciwić się rodzicom i pójść na położnictwo.
    Życzę sobie i każdej przyszłej mamie aby nasze porody odbierały tak cudowne osoby jak Pani.

  13. Na ten blog trafiłam przez przypadek, poczytałam trochę tych szpitalnych historyjek, czasem śmiesznych, czasem strasznych i smutnych. Niestety bardzo mnie martwi Pani stosunek do pacjentek, chociaż twierdzi Pani że jest położną z powołania i kocha taka pracę. We wszystkich wpisach, w których pacjentki wymagały pomocy lub narzekały (jak to zmęczone po porodzie kobiety) zostały przez Panią opisane jako głupie baby, które tylko wymagają i zawracają Pani głowę, a przecież wszystko powinny same wiedzieć i robić, tak jakby z chwilą urodzenia dziecka ta cała wiedza sama przychodziła do głowy. Tak Pani kocha te dzieciaczki i cud narodzin, no pięknie tylko ja wolałabym żeby położna nie tylko kochała cud narodzin a udzielała mi konkretnej pomocy, nawet jeśli to błaha sprawa i nie marudziła przy tym, a tym bardziej nie obgadywała mnie potem z koleżankami przy kawce. Tylko traktowała to jako normalna cześć swojej pracy i zdarzenia które mają prawo mieć miejsce. Nie wiem czy komunikuje Pani swoją niechęć do pomocy pacjentkom bezpośrednio czy tylko wylewa frustracje na blogu, co w tym drugim przypadku wydaje się nieco lepsze. Niestety nie można wtedy mówić o powołaniu itd. Co również jest przykre, bo oznacza że otrzymanie prawdziwie fachowej pomocy po urodzeniu dziecka jest prawie niemożliwe. W najlepszym przypadku zostanie się potraktowanym znośnie i to chyba tylko w prywatnej klinice.

    • Tak jak położna musi zrozumieć pacjentkę tak pacjentka musi zrozumieć położną i nie traktować jej jak służącej lub osoby, która ma wszystko za nią zrobić. Piszesz tak jakby położna nie była zwykłym człowiekiem którego tez można urazić i który też potrzebuje szacunku. Czasami blogerka wypowiada się negatywnie na temat pacjentek, ale przecież też jest człowiekiem który ma swoje uczucia. Nie było Cię przy żadnej z tych sytuacji dlatego nie wiesz w jaki sposób pacjentki odnosiły się do położnej, a skoro tego nie wiesz to nie możesz jej oceniać po tych kilku wpisach, które przeczytałaś.

      • A Pani była? Nie wydaje mi się :). Ja opisuje wrażenie jakie odniosłam po przeczytaniu tych historyjek. Niestety moje wnioski są takie, że autorka bagatelizuje problemy kobiet, które dopiero co urodziły dziecko (może gubi ją rutyna). Z tekstów wywnioskowałam, że dla niej wszystko co związane z opieka nad noworodkiem jest oczywiste (bo to położna) i takie też powinno być dla młodej mamy. Czyli każda prośba o pomoc to zawracanie jej głowy, zwykła upierdliwość ze strony pacjentki, bo przecież to takie wszystko proste i można zrobić samemu. Niestety nie jest tak prosto. Nie ma w moim poście mowy o szacunku, tylko o powołaniu. Nie twierdze, że autorka bloga nie szanuje swoich pacjentek. Jednak czytając jej teksty odniosłam wrażenie, że brak jej empatii. Jako położna i to z podobno z powołaniem (nawet jeśli sama nie była matkom) powinna wiedzieć jak trudne mogą być dla kobiet to pierwsze dni po porodzie, szczególnie pierwszym w życiu, i wykazać się większym zrozumieniem. Ta Pani publikuje swoje teksty więc musi się liczyć z tym że ktoś może je odebrać w taki sposób jak ja. Z drugiej strony chyba nie po to pisze bloga żeby jej hymny pochwalne śpiewać za to że poprawnie stara się wykonywać swoją pracę za którą bierze pieniądze

  14. To o czym opowiadasz jest super, fajnie sie czyta. Aż zaczełam wspominać swój poród (za chwilkę będzie miesiąc po:)) bardzo dobrze wspominam położne jestem i bardzo wdzięczna za troske i pomoc przy porodzie były miłe, wyrozumiałe aż chciało się rodzić:) dzięki ich opiece wszystko dobrze zniosłam a poród odbył się szybko i mało boleśnie. Serdecznie pozdrawiam:)

  15. BArdzo mi się podoba Pani blog :) Urodziłam dziecko 8 miesięcy temu i przed porodem nie chciałam słuchać ani rozmawiać o porodach ale gdybym odkryła ten blog to chętnie bym go przeczytała od deski do deski :) Pozdrawiam

  16. Gdybym ja trafiła na taką położną jak Pani, kiedy rodziłam mojego pierwszego dzidziusia, pobyt w szpitalu byłby przyjemnością, a nie katorgą, którą ja przeżyłam… Niech Pani będzie taka zawsze, dla każdej pacjentki, a wtedy pomoże Pani przetrwać matkom ten trud porodu i połogu, a każda położnica będzie wspominać Panią z czułością i wdzięcznością. Jest Pani położną z powołania. Życzę wszystkim przyszłym mamą aby trafiły na Panią. Uwielbiam Pani bloga i czytam go z czułością, wspominając swój, całkiem niedawny pobyt w szpitalu. Pozdrawiam serdecznie !

  17. Witam,
    bardzo żałuję, że w szpitalach nie ma więcej takich osób jak Pani.
    Rodziłam w kwietniu i masakra! Położne albo się nie odzywały a jak już coś powiedziała to ….szkoda pisać. Olewały wszystko. A miałam skierowanie na cesarkę – mam astmę (chociaż dobrze, że naturalnie rodziłam), miały mnie obserwować a skończyło się na tym, że leżałam sama z inhalatorem na sali porodowej a one poszły spać i przyszły jak zaczęły się parte skurcze. Już nie mówiąc o tym, że potem lekarz źle mnie zszył i …. byłam po tyg jeszcze raz szyta. No cóż ale warto było cierpieć. Mój synek ma już 8 miesięcy !

  18. Witam Panią. Przeczytałam kilka z Pani wpisów, jestem wprost zachwycona. Nie jestem jeszcze mamą (choć bardzo bym chciała, staramy się z mężem od 1,5 roku, ale niestety ciągle jakieś komplikacje :(…), ale wiele z Pani wpisów mnie zaciekawiło. Chociażby ten co zabrać do szpitala ze sobą, pampesologia, czy o „tatusiu” itd. Widać, że jest Pani świetną i doświadczoną położną. Oby takich więcej w naszych szpitalach. Życzę Pani sukcesów zawodowych. Wesołych Świąt i szczęścia w Nowym Roku:):)

  19. Witam,

    jestem mamą 2 maluchów i z całego serca życzyłabym sobie i wszystkich mamom, żeby trafiały na takie położne jak Pani. To cudownie, że są jeszcze osoby, które traktują swoją pracę z pasją, a nie za karę. Ogromne brawa i wyrazy uznania. Powinna Pani uczyć i być przykładem dla innych położnych. W szpitalu, w którym rodziłam położne w ogóle nie powinny mieć styczności z dziećmi.

  20. Witam serdecznie niedawno trafiłam na tego bloga. Jednym tchnieniem przeczytałam go od początku do końca- i naprawdę jestem pod wrażeniem. Jestem mamą 7 letniego chłopczyka i strasznie żałuję, że nie było tego bloga jak ja rodziłam. Tyle jest tu cennych i pomocnych informacji – a przede wszystkim prawdy jak to naprawdę wygląda. Mam nadzieję, że kiedyś dane mi będzie urodzić jeszcze jedno dziecko i trafię na tak wspaniałą położną. Pozdrawiam i czekam z niecierpliwością na nowe wpisy.

  21. Cześc,droga koleżanko-sama jestem położną i powiem szczerze,twój blog jest naprawdę na niezłym poziomie,powiem też ,że przymierzałam sie niejednokrotnie do założenie bloga,ale zawsze jest jakieś ,,ale,,a miałabym w tym temacie wiele do powiedzenia ponieważ przepracowałam w tym zawodzie wiele lat,wiele widziałam ,wiele słyszałam ,widziałam dużo szczęścia ale też wiele łez,przeważały jednak te chwile kiedy widziałam uśmiech szczęśliwych młodych rodziców,kiedy słyszałam pierwszy krzyk zdrowego,pięknego dziecka,wtedy można powiedzieć ,że dla takich chwil warto żyć. nigdy nie załowałam,że zostałam położną,. pozdrawiam

  22. Pozdrawiam bardzo ciepło – Położną.
    Dr Eugeniusz Siwik

    trzymać tak dalej!!!

    ” Ja też urodziłem kilka tysięcy Maluchów”

    E.Siwik

  23. Witam serdecznie właśnie przeczytałam wszystkie wpisy hymm trochę mi to zajęło ale cudownie że są takie osoby z powołaniem, pasją jak Pani. kiedy rodziłam prawie 4 lata temu (sama nie wiem kiedy to zleciało) również spotkałam się z życzliwą i cudowną położną tak ciepłą i pomocną że jak będę kiedyś miała rodzić to życzę sobie również takich osób jak Pani i położna ze szpitala w którym rodziłam. Wszystkiego dobrego i z niecierpliwością czekam na kolejne wpisy.

  24. Jestem zachwycona Pani blogiem, niecierpliwie czekam na kolejne wpisy. Wkrótce zostanę mamą bliźniaków i trochę się obawiam różnych rzeczy z tym związanych, staram się być dobrej myśli. Mam nadzieję, że trafię na taką położną, jak Pani. Mam jeszcze pytanie: czy jest miejsce, w którym udziela Pani (lub inna fajna położna) porad dotyczących ciąży, porodu i okresu poporodowego?

  25. Bardzo porządny blog – byłam stałą czytelniczką, tak, niestety „byłam”. Wolałam czytać niż komentować. Jakiś miesiąc temu umieściłam jeden komentarz pod wpisem, który wywarł na mnie wrażenie. Komentarz dość neutralny, opisujący własne przeżycia, nikogo nie obrażający. Od dziś, gdy chcę wejść na Pani bloga przez moją przeglądarkę, wyświetla się to co poniżej:
    Error 403 You are banned from this site. Please contact via a different client configuration if you believe that this is a mistake.
    Przykro mi z tego powodu. Nie wiem czy to wina administratora, bo z pewnością spamerem nie jestem. Trudno. Jedna czytelniczka mniej.
    Pozdrawiam i życzę powodzenia w dalszym prowadzeniu bloga.

  26. Witam, wczoraj znalazłam bloga i nie mogę się od niego oderwać :)
    Zaraz będzie ostatni wpis i mi przykro z tego powodu. Blog dał mi odpowiedzi na wiele pytań, jestem w 14 tc , mam 25 lat mieszkam w Hamburgu (Niemcy) i troszkę się bałam, boje… Wszystko przez to, że jestem tu tylko z partnerem co prawda już 3 lata ale nie ma to jak mama czy siostra podpowie, pomoże, pokaże… Tu uzyskałam wiele odpowiedzi a zarazem mam wrażenie, że opierdziel i pocieszenie :) jak u mamy:) Chciałabym trafić na Taką Położną :) mam nadzieję, że tak jak Pani inne Panie również pracują całym sercem. Proszę o więcej i więcej wpisów. I dziękuje :)

  27. Witam,
    Przeczytałam całego bloga w 2 wieczory (mam 2 letnią córke wiec w dzień nie mam kiedy, bo pewnie bym dała rade w jeden dzień ;)
    W kazdym razie ja mam duzy szacunek do zawodu położnej, bo spotkałam na swojej drodze najcuddowniejsze połozne na świecie, ktore pracują z moim ginem w przychodni, prodwadzily moją ciażę, potem po porodzie sie mną zajmowały i jedna z nich jest moja połozną środowiskową. Kontakt telefoniczny mamy ze soba cały czas, wystarczy ze sie przedstawie i wiadomo kim jestem ;)
    W zeszlym roku poronilam w szpitalu puste jajo płodowe i też obie były przy mnie. Teraz jestem w 6 tygodniu ciąży i wiem, że moja położna czeka na moją wizyte zniecierpliwiona bo wie ile przeszlam ostatnio.
    Najcudowniejsze jest to, że zawsze kiedy tylko nie bylam czegoś pewna moglam zadzwonić, albo wyslac smsa, nie tylko jak mała byla noworodkiem, ale potem także i często sama do mnie pisała czy z brzuszkiem już ok, mimo ze minęlo kilka miesięcy.
    Tez rodzilam w szpitalu powiatowym i nie ma mowy zebym miała pójść rodzić do wielkiego molochu.
    Jednak wiem, że mam szczescie, bo trafilam na takie polozne, bo bywa różnie.
    A i brawo za promowanie karmienia i niech Pani nie szczędzi słów, bo jak ja słysze że jedna z drugą nie miala pokarmu po 2 miesiacach, albo inne bzdury to mi sie nóż w kieszeni otwiera, bo inna spraawa jakby jedna z druga powiedziala, że miala dośc karmienia co 2h i panowania nad laktacją i NIE CHCIALA KARMIĆ, ale nieeeee kazda mówi że chcciala ale pokarmu nie miala……… a ja sie pytam – cycka sobie rozkroilaś i zobaczylas ze pokarmu nie ma czy co bo nie kumam?
    Mi moja położna powiedziala jedna złotą rade „Jak chce Pani karmić, to będzie Pani karmić – koniec kropka” , a chcialam bardzo, bo mnie matka nie karmila, bo niby ssać nie chialam ;) to jej powiedzialam że jakby mnie urodzila w czasach bez cywilizacji to zdechlabym z głodu bo jak butelke by mi dała? ehhhhhhhhh temat rzeka ale wzbudza we mnie duzo emocji bo mnie strasznie to denerwuje. Karmilam rok czasu, walczylam o laktacje, ściagalam , mrozilam, pilam 5l wody dziennie zeby tylko kkarmić i 5 miesiecy diete mialam rygorystyczna bo dziecko kolkowe, a karmilabym dłuzej tylko owulacje mi to hamowalo, a chcialam zajsc w ciażę.
    No ale nic :) Chcialam Pani napisac ze podziwiam Pani prace i za taka kase to naprawde trzeba mieć powołanie ;)

    • Droga Agnieszko…
      Pozdrawiam Cię i Współczuję temu doświadczeniu które na Ciebie spadło… To dla Takich wspaniałych i Mądrych pacjentek warto co rano otwierać oczy z radością na spotkanie z Tkliwą Mądrą i Cierpliwą Kobietą… Pozdrawiam Ala.

  28. Witam,
    drugi rok leczę się na infekcje intymne, głównie bakteryjne. Planuję ciążę, ale boję się konsekwencji infekcji dla jej przebiegu oraz zdrowia dziecka. Czy może Pani napisać jak pokazuje praktyka położnicza, czy takie zakażenia są bardzo niebezpieczne i jakie mogą mieć konsekwencje?
    Mój lekarz bagatelizuje sytuację, twierdzi że ciąża się sama broni, a leczenie mam zostawić lekarzom.

    • Droga Pani, skoro Pani intuicja mówi, że jest to ważne dla zdrowia przyszłego potomka to proszę nie odpuszczać. Każdy stan zapalny może wpływać na zdrowie płodu, bo możliwa jest infekcja wewnątrzmaciczna, poronienie i poród przedwczesny. Proszę pamiętać to Pani zdrowie i życie , a nie lekarza, serdecznie pozdrawiam

Odpowiedz na „~KasiaAnuluj pisanie odpowiedzi

Wymagane pola są oznaczone *.